Nicolai Klindt: Nie szukałem Kuciapy wzrokiem

W niedzielnym spotkaniu Eko-Dir Włókniarz uległ w Rzeszowie miejscowej Stali BETAD Leasing 50:40. Stolicę Podkarpacia w najgorszym nastroju opuszczał Nicolai Klindt. Po decydującym o losach meczu wykluczeniu z czternastego biegu, Duńczyk telefonicznie próbował przekonać sędziego zawodów do swoich racji – niestety bezskutecznie.

Z całą pewnością mogę powiedzieć, że miałem dzisiaj sporego pecha. Dwukrotnie zostałem wykluczony i uważam, że w obu przypadkach niesłusznie – zaczyna rozżalony Duńczyk. Z inauguracyjnego biegu zostałem wykluczony za dotknięcie taśmy. Jestem pewien, że nie dotknąłem jej jako pierwszy. Moim zdaniem zrobił to Karol Baran. Zanim dotknąłem taśmy, widziałem, że się ruszyła – dodaje Klindt. Zauważa również, że przez wykluczenie stracił możliwość dobrego ustawienia motocykla, co skutkowało nieudanym drugim jego występem, w którym dojechał do mety jako ostatni.

Sporo kontrowersji wywołało również wykluczenie Nicolaia z czternastego biegu, w którym nasz zawodnik poszerzając tor jazdy, spowodował upadek Macieja Kuciapy. We wcześniejszych biegach Karol Baran czy Nicklas Porsing również nie przebierali w środkach, a jednak nie otrzymali choćby upomnienia. – W sytuacji z Maciejem Kuciapą wygrałem start i chciałem dobrze rozegrać pierwszy łuk – opowiada Duńczyk. – To normalne, że kiedy wygrywasz start, chcesz dyktować swoje warunki w pierwszym łuku, a nie ustępować pola rywalom – zauważa. – Oczywistym jest również, że nie miałem zamiaru zrobić krzywdy Maćkowi. Po prostu, po dobrym starcie miałem swój plan na pierwszy łuk. Nie szukałem Kuciapy wzrokiem. Według mnie, to on powinien lepiej rozegrać ten pierwszy łuk – dodaje Nicolai. – Szkoda tych biegów, które straciłem, bo czułem się naprawdę bardzo szybki – kończy.

Autor tekstu: Krzysztof Salaga
Z zawodnikiem rozmawiał: Mateusz Żesławski