1946 - 1958

1959

1960-1970

1971-1973

1974

1975-1981

1982-1990

1991-1995

1996

1997-2002

2003

2004-2008

2009-2015

Część I (1946-1950)

Waldemar Miechowski

Waldemar Miechowski

Po tragicznych latach II wojny światowej życie bardzo powoli wracało do normy. Podobnie było w sporcie. W roku 1946 reaktywowane zostało Częstochowskie Towarzystwo Cyklistów i Motocyklistów (CTCiM), które miało za sobą 40-letnią tradycję jako Częstochowskie Towarzystwo Cyklistów. Podczas uroczyście obchodzonych Dni Sportu w czerwcu 1946 roku CTCiM zostało organizatorem wyścigów kolarskich na bieżni lekkoatletycznej stadionu w III Alei (na terenach dzisiejszego pawilonu Cepelii). Z uwagi na niską frekwencję zawodników postanowiono, że zaprezentują się motocykliści. Rozegrano wyścigi kwalifikacyjne, a w finale wystartował Stefan Sejfried i Waldemar Miechowski.

Zwycięzcą został ten drugi, choć problemem był styl jazdy, a właściwie podpieranie się nogą na łukach, a co za tym idzie uślizg tylnego koła. Ze względu na młody wiek – Pan Waldemar miał wówczas 16 lat – pozostawiono taką klasyfikację, uznając że młodość ma swoje prawa i wszystko można jeszcze poprawić. Czy ktoś przypuszczał, że właśnie były to pierwsze wyścigi w Częstochowie przypominające dirt track. Władze miasta oddały do dyspozycji motocyklowym szaleńcom tereny w dzielnicy Zawodzie. Przeprowadzono niezbędne prace, tor okolono pasem zabezpieczającym – przypomnijmy, że nie było wówczas stosownych przepisów, nikt nie myślał o bandach, nasypach, istotne było, że znalazło się miejsce, aby poszaleć. We wrześniu odbył się jeszcze Ogólnopolski Zjazd Gwiaździsty Kolarzy i Motocyklistów, po czym uroczyście przejechano Alejami, aby właśnie na Zawodziu dokonać uroczystego otwarcia toru.

Uroczysty przejazd Alejami

Uroczysty przejazd Alejami

Tak właśnie rodził się częstochowski sport z zapachem spalin i warkotem motocykli. Sprzęt, jakim posługiwali się zawodnicy był przerabiany z motocykli turystycznych. Odkręcano lampy, błotniki i wszystko to, co nie było konieczne, by wystartować, przejechać kilka okrążeń i wygrać.

W lipcu 1947 roku odbyły się Ogólnopolskie Zawody Motocyklowe, w których wystartowało kilkudziesięciu zawodników. Oczywiście istniał podział na klasy: 125 ccm, 250 ccm, 350 ccm, 500 ccm.
Sekcje motocyklowe powstawały w wielu miastach, co skłoniło w 1948 roku do zawiązania ligi. Z uwagi na zgłoszenie 16 zespołów postanowiono utworzyć dwie ligi i drogą eliminacji podzielić drużyny. CTCiM rozpoczęło starty w II lidze. Zawody rozgrywane były jako trójmecze, a w pierwszych ligowych sezonach trzon zespołu tworzyli: Waldemar Miechowski, Marian Kaznowski, Bogdan Laskowski i Władysław Szulczewski.
Przed sezonem 1950 Związkowy Klub Sportowy Włókniarz Częstochowa wystartował w barażach o I ligę, niestety bez sukcesu, a w roku następnym Centrala postanowiła ograniczyć sekcje do 10 drużyn i utworzono tylko jedną ligę z tzw. Zrzeszeniami. Częstochowianie wystartowali jako Zrzeszenie Sportowe Włókniarz. W tych nowych realiach rozgrywano spotkania jako dwumecze.

Część II (1951-1958)

zaw

Marian Kaznowski, Jerzy Brendler oraz Zdzisław Jałowiecki

W sezonach 1951 – 54 do klubu napływają nowi zawodnicy. Rozpoczynają starty m.in.: Julian Kuciak, Wiesław Wróbel, Zdzisław Święcik, Bernard Kacperak, Wiesław Kołodziejski, Zdzisław Jałowiecki. Są także pozyskani: Jerzy Brendler z Ogniwa Bytom, czy Tadeusz Chwilczyński z Wandy Nowa Huta. Po stworzeniu Zrzeszeń za chlebem trafiają także z Łodzi: Bobowski, Wiatrowski, Wesołowski.

Włókniarze toczą pojedynki ze zmiennym szczęściem, a i władze centralne wymyślają przedziwne zasady rozgrywek: a to stworzenie jednej ligi, to znów rundy kwalifikacyjne – zwycięzcy jadą dalej, a przegrani w połowie lata kończą starty i pozostają im jedynie spotkania towarzyskie.
Ciekawym pomysłem są starty do wyścigów z betonowych pól startowych. Czy dziś nie brzmi to dziwnie?

Betonowe pola

Betonowe pola

Poza 1953 rokiem, gdy klub zajmuje szóste miejsce, pozostałe sezony to lokaty w dolnej części tabeli.W Indywidualnych Mistrzostwach Polski pierwszymi częstochowskimi finalistami są: Marian Kaznowski i Waldemar Miechowski. Ten pierwszy w Krakowie w 1950 roku otarł się o podium (wywalczył nielubianą przez wszystkich 4 pozycję). Niestety droga sportowa Pana Mariana została brutalnie przerwana w 1954 roku w czasie turnieju w Lesznie. Po wypadku i groźnej kontuzji nogi bezradni lekarze wykonali amputację. Załamany zawodnik musiał zakończyć karierę sportową.
Włókniarze w sezonie ’54 zajęli przedostatnie miejsce w tabeli i w następnym sezonie, kiedy kolejna reorganizacja podzieliła zespoły na dwa fronty, znaleźli się w II lidze.
Tymczasem do zespołu trafia dwóch młodych, utalentowanych wychowanków: Bronek Idzikowski – do niedawna bokser Ogniwa Częstochowa i Stefan Kwoczała, wielka nadzieja sportowej Częstochowy.

Od lewej: Julian Kuciak, Bernard Kacperak, Bogusław Kurzak, Stanisław Rurarz, Bronisław Idzikowski, Zdzisław Jałowiecki i kierownik drużyny, Jerzy Sroka

Od lewej: Julian Kuciak, Bernard Kacperak, Bogusław Kurzak, Stanisław Rurarz, Bronisław Idzikowski, Zdzisław Jałowiecki i kierownik drużyny, Jerzy Sroka

Obaj zawodnicy w sezonie ’55 znajdują stałe miejsca w podstawowym składzie, a w roku kolejnym walnie przyczyniają się do awansu zespołu do ekstraklasy. Przychodzi kilka lat stabilnych.
W sezonach 1957 i 58 częstochowianie są tuż za podium – dwukrotnie zajmują czwarte miejsce w tabeli ligowej.
Zawsze wierni swojej drużynie kibice coraz częściej marzą o sukcesach swoich pupili. Przeglądając statystyki z zazdrością patrzą na osiągnięcia Unii Leszno, Górnika Rybnik czy Sparty Wrocław. Wyniki dwóch ostatnich sezonów napawają optymizmem, zwłaszcza, że przed rozgrywkami ‘59 Włókniarzy zasila młody, śmiało poczynający sobie na torze Stanisław Rurarz – zawodnik Śląska Świętochłowice. Warto dodać, że Rurarz przygodę z czarnym sportem rozpoczynał w Stali Gorzów, a następnie za pracą ruszył na Śląsk. Działacze częstochowscy szybko zauważyli możliwości pozyskania bardzo skutecznego zawodnika (średnia za sezon ’58 niemal 2,50), zwłaszcza, że ten także był zainteresowany startami w Częstochowie.

I jeszcze ciekawostka z ogólnopolskiego podwórka, połowa lat ’50-tych przynosi sukces rzeszowskich inżynierów w postaci polskiej konstrukcji pod nazwą FIS.

Polski motocykl żużlowy FIS

Polski motocykl żużlowy FIS

Motocykl z silnikiem własnej produkcji, wzorowanym na angielskim JAP-ie, nazwano od konstruktorów i miejsca powstania: Fedko, Iżewski, Stal. Przez kilka lat błyszczący chromem sprzęt był z powodzeniem wykorzystywany w lidze, jak i kadrze.

Część III (1959) – Mistrzowski rok

5 stycznia 1959 roku w Częstochowie miał miejsce finał plebiscytu na najwybitniejszych sportowców miasta. Jego triumfatorem okazał się 24 letni Stefan Kwoczała, który pokonał nie byle kogo, bo mist­rza Polski juniorów w boksie Jerzego Kuleja. Trzecie miejsce zajął Ber­nard Kacperak, a w ogóle to żużlowcy zdominowali cały plebiscyt, trudno się dziwić, w poprzednim sezonie Włókniarz otarł się o mistrzowski fotel i rozbudził tym samym oczekiwania kibiców na zespo­łowy – pierwszy w historii klubu – sukces.
Wkrótce po owym plebiscycie ruszyły przygotowania do nowego sezonu, a treningi podjęli: Tadeusz Chwilczyński, Bronis­ław Idzikowski, Zdzisław Jałowiecki, Julian Kuciak oraz Bernard Kacperak, Stefan Kwoczała i przybysz ze Świętochłowic – Stanisław Rurarz.
W odwodzie „wielkiej siódemki” pozostał weteran Waldemar Miechowski, który był gotów w potrzebie wrócić do drużyny.

Zespół Włókniarza przed jednym z meczów ligowych w 1959 roku. Od lewej: Julian Kuciak, Bernard Kacperak, Jan Stormowski – mechanik, Jerzy Sroka – kierownik drużyny, Zdzisław Jałowiecki, Stanisław Rurarz, Tadeusz Chwilczyński

Zespół Włókniarza przed jednym z meczów ligowych w 1959 roku. Od lewej: Julian Kuciak, Bernard Kacperak, Jan Stormowski – mechanik, Jerzy Sroka – kierownik drużyny, Zdzisław Jałowiecki, Stanisław Rurarz, Tadeusz Chwilczyński

Rozgrywki ligowe Włókniarze poprzedzili sparingiem z Ostrovią, a miejscowa prasa, mimo zwycięstwa gospodarzy 52:20 wybrzydzała:

Stanisław Rurarz

Stanisław Rurarz

… Mecz jaskrawo odsłonił słabe punkty w drużynie. Poza Kwoczałą, Rurarzem i Kacperakiem pozostali zawodnicy jeździli zdecydowanie słabo. Uwaga ta dotyczy zarówno Jałowieckiego, jak i Idzikowskiego oraz Chwilczyńskiego. Jeśli żużlowcy ci reprezentować będą podobną formę w mistrzowskim spotkaniu z Unią (chodzi tu o Unię Leszno) – to z góry obawiamy się o wynik tego meczu…”
19 kwietnia mecz z leszczyńską Unią wygrany 52:25 dowodnie pokazał jak bardzo na wyrost były obawy prasowe. Na trudnym technicznie torze najlepiej radził sobie Rurarz, który zdobywając aż 14 punktów, zaakli­matyzował się w nowej drużynie na dobre.

Kolejny mecz w Bydgoszczy miał niezwykle wyrównany przebieg. – Polonia po czterech wyścigach miała 6 punktów przewagi, a mimo to jej reprezen­tanci zjechali do parkingu po ostatnim biegu w roli przegranych, rozcza­rowując 35 tysięcy zgromadzonych na stadionie widzów! Uskrzydleni tym zwycięstwem żużlowcy Włókniarza przystąpili z wielkimi nadziejami do spotkania z Górnikiem Rybnik. Zespół Tkocza, Berlińskiego i braci Majów był mistrzem Polski od 1956 roku i stanowił twierdzę nie do zdobycia.
1 maja na stadionie w Częstochowie nadkomplet widzów! Mecz pretendentów do tytułu mistrzowskiego miał nieprawdopodobnie zacię­ty i dramatyczny przebieg, walczono zażarcie o każdy punkt, a częstochowska widownia szalała, gdyż po VIII biegu wygranym 5:1 przez Rurarza i Jałowieckiego – miejscowi mieli 6 punktów przewagi. Dramat nas­tąpił w Xl biegu, gdy osłabiony przebytą chorobą Kwoczała upadł, tracąc punkty, a jego partner Kuciak w chwilę potem miał defekt motocykla. Górnicy objęli prowadzenie i wygrali 42:36.
Minorowe nastroje poprawiło nieco zwycięstwo częstochowian w Gnieźnie i wysoka wygrana ze Spartą Wrocław. Miedzy kolejnymi spotkaniami ligowymi władze żużlowe organizują w Tar­nowie zgrupowanie kadry narodowej. Z zajęć, jakie ma pro­wadzić trener angielski i były mistrz świata Tommy Price korzystają: Kwoczała, Kacperak i Rurarz. Zdobyte umiejętności przydają się już po kilku dniach, gdy w Częstochowie żużlowcy Kolejarza Rawicz uzyskują tylko 24 punkty biegowe, przy 54 gospodarzy. Najlepszymi zawodnikami są: Kacperak – zdobywca 13 pkt. i Kwoczała – 11 pkt.
W wiosennej rundzie pozostaje do rozegrania jeszcze jedno, wyjazdowe spotkanie z drużyną Legii Warszawa w dniu 23 maja. Włókniarze utrzymują pełną mobilizację trwającą od początku sezonu. Nie można sobie pozwolić na jakąkolwiek wpadkę. Jeszcze jeden mecz, a później będzie czas na odpoczynek, bowiem letnia przerwa potrwa niemal dwa miesiące.
Nikt nie chce uwierzyć w końcowy rezultat meczu, gdy nadeszły wieści z Warsza­wy. Zwycięstwo 51:27 jest naprawdę sensacją! Tłumaczy ją jedynie brak w Legii Kaisera i Waloszka, choć i Włókniarz jeździł w osłabionym składzie, gdyż w jednym z wyścigów kontuzji ulega Rurarz. Wspaniałą formę prezentuje znów Kwoczała, zdobywając 15 pkt. oraz Kacperak, który w czterech startach uzyskuje 12 pkt.
Na półmetku czołówka ekstraklasy przedstawiała się następująco:

1. Górnik Rybnik 7 14 +138
2. Włókniarz Częstochowa 7 12 +119
3. Polonia Bydgoszcz 7 10 + 35

Runda jesienna została zainaugurowana 26 lipca, kiedy to Włókniarz poko­nał w Częstochowie Start Gniezno 58:20. Goście zdołali odnieść tylko jedno indywidualne zwycięstwo. Stanisław Rurarz dawno zapomniał o majowej kon­tuzji, gromadząc na swym koncie 14,5 pkt. Pokazał, że kon­tuzja w Warszawie była wypadkiem przy pracy, gdyż w okresie let­niej przerwy startował w Łodzi i w międzyna­rodowym turnieju indywidualnym zajął drugie miejsce, ulegając jedynie finaliście mistrzostw Świata – Szwedowi Sormanderowi.
Między pojedynkami ligowymi odbyły się ćwierćfinały indywidualnych mist­rzostw Polski. Drużyna Włókniarza „wjechała” pra­wie pełnym, bo sześcioosobowym składem do półfinałów IMP!
Tak pisał tygodnik „Motor”:
To fakt bez precedensu w historii polskiego żużla. Drużyna częstochow­skiego Włókniarza wprowadziła do półfinałów indywidualnych mistrzostw Pol­ski aż 6-ciu zawodników tj. całą niemal drużynę. Już wiosną tego roku zwróciliśmy uwagę na niezwykle wyrównaną formę zespołu Włókniarza, na ich bojowość i umiejętność prowadzenia twardej – aczkolwiek bezpiecznej – walki na torze…”
Impreza goni imprezę i włókniarze pokonują u siebie warszawską Legię 49:29. Na słowa uz­nania zasługiwał w tym spotkaniu Rurarz – zdobywca kompletu 15 punktów oraz Kwoczała, który dwukrotnie miał defekty na pierwszych pozycjach i dwukrotnie „dopychał” zdefektowany motocykl do mety, przysparzając dru­żynie w niecodzienny sposób dwa punkty (łącznie zdobył ich 10). Dobra passa w dalszym ciągu trwała. Nie potrafił przerwać jej Kolejarz Rawicz, przegrywając na własnych śmieciach 28:50. Tym razem Kwoczała nie miał z motocyklem kłopotów i uzyskał 13 punktów.
Przed półfinałami IMP zarząd klubu rozważa szanse zawodników, zakładając, że z szóstki pretendentów w finale znaleźć powinno się trzech żużlowców. Tymczasem sami zainteresowani awansują aż czwórką. 30 sierpnia, na torze w Rybniku pojadą; Kacperak, Kwoczała, Kuciak i Rurarz.
W spekulacjach prasowych największe szanse na tytuł mistrza Polski daje się ubiegłorocznemu triumfatorowi Stanisławowi Tkoczowi, ale także mówi się o Połukardzie, Kapale, Życie i Pociejkowiczu oraz wszystkich „włók­niarzach”.

Indywidualny Mistrz Polski 1959 Stefan Kwoczała

Indywidualny Mistrz Polski 1959 Stefan Kwoczała

Wyniki rybnickiego finału stanowią niemałą sensację – Mistrzem Polski zos­tał Stefan Kwoczała, wygrywając XIX wyścigu z najgroźniejszym rywalem Janem Malinowskim ze Stali Rzeszów. Dopiero podczas trzeciego okrążenia Kwoczała odskoczył od atakujących go – Malinowskiego i Kępy na bezpieczną odległość. 14 punktów zapewniło panu Stefanowi tytuł (przegrał tylko z Florianem Kapałą), drugie miejsce zajął rewelacyjny w tym dniu rzeszowianin Malinowski z 12,5 punktami, jako trzeci stanął na podium jego kolega klubo­wy Kapała.
Świeżo upieczony mistrz w wywiadach podkreślał, że liczył jedynie na miejsce w pierwszej piątce. a o tytule nie marzył w żadnym wypadku.

Niemal całą zasługę przypisywał mechanikowi drużyny Janowi Stormowskiemu. Wszyscy częstochowianie wypadli w tym finale bardzo dobrze. Kwoczała był pierwszy, Rurarz – piąty, Kuciak – dziesiąty, a Kacperak – piętnasty… Mistrz Pol­ski otrzymał od klubu nagrodę w postaci telewizora marki Orion. Dzisiejsi profesjonaliści uśmiechną się w tym momencie z pobłażaniem…
Kierownik drużyny – Jerzy Sroka tuż po finale myślami był już przy po­zostałych spotkaniach ligowych, marząc o dorzuceniu do kolekcji tytułu drużynowego, zespół od przegranej w trzeciej kolejce z Górnikiem nie został pokonany ani raz. Ale jak tego dokonać, gdy przed sobą pojedynek właśnie w Rybniku?
6 września wiele autokarów z Częstochowy ruszyło na Śląsk. Jak można by­ło nie zobaczyć meczu „na szczycie”? Zawodnicy Włókniarza i Górnika za­powiadają walkę do ostatniego wyścigu i wystawiają najsilniejsze składy. Dzięki wspaniałemu dopingowi „włókniarze” czują się jak u siebie w domu i już od pierwszego wyścigu, wygranego 5:1, obejmują prowadzenie. W ko­lejnych biegach powiększają przewagę, jednak Maj i Tkocz robią wszystko, aby zniwelować straty. To co w części udaje się odrobić, po chwili znów zostaje odebrane przez „włókniarzy”, którzy rezygnują z indywidual­nych sukcesów, wszystko podporządkowując drużynie. Siódemka wspaniałych stanowi w tym spotkaniu monolit nie do rozbicia! Po 12 wyścigach częstochowski zespół mając dziesięciopunktową przewagę, już nie może przegrać tego meczu. Sensacja sezonu stała się faktem! Rozluźnieni Kwoczała i Ru­rarz mimo nieustannych ataków Maja dorzucają do ostatecznego wyniku cztery punkty. Końcowy re­zultat 46:32 i w tym momencie na stadionie rozlega się gromkie „Sto lat” dla Kwoczały – zdobywcy 11 pkt., Rurarza – 9, Idzikowskiego – 3, Jałowieckiego – 7, Kuciaka – 6 i Kacperaka – 5 pkt.
W prasie ukazują się entuzjastyczne artykuły, a w jednym z nich czytamy:
To jest wielka sensacja, sensacja na którą czekały od trzech lat tysiące miłośników czarnego sportu w Częstochowie. Bezskutecznie dotąd szturmowa­li włókniarze rybnicki bastion – tamtejszy tor oglądał porażki wszystkich czołowych drużyn Polski. Aż wreszcie opromienieni tytułem indywidualnego mistrza kraju żużlowcy Włókniarza przerwali pasmo sukcesów gospodarzy. W bezpośrednim pojedynku o pierwsze miejsce w tabeli i kto wie czy nie o tytuł drużynowego mistrza Polski, częstochowianie udowodnili swoją wyż­szość…”
Do końca rozgrywek pozostały jeszcze trzy mecze, które należy wygrać. Teoretycznie szansę na sukces są olbrzymie, ale każda drużyna może spła­tać figla.
We Wrocławiu, mimo fatalnie przygotowanego toru, zawody przebiegały po myśli częstochowian. Tym razem Rurarz był nie do pokonania i uzyskał 15 pkt. a rezultat spotkania 54:24.
Częstochowianie po raz ostatni oglądają swych ulubieńców w ligowym spot­kaniu z Polonią Bydgoszcz 13 września i na stadionie zjawiają się w nadkomplecie. Znów Rurarz rozgrzewał do białości publiczność, staczając wspa­niałe pojedynki z Norbertem Świtałą. Kwoczała, ze względu na odnowienie kontuzji, został po 3 wyścigach wycofany. Ostatecznie Włókniarz pewnie usadowił się na pozycji lidera, pokonując Polonię 58:20.
Tytuł mistrzowski przypadło świętować na wyjeździe w Lesznie 30 września, bowiem tam Włókniarz przyjmował gratulacje po zwycięstwie nad Unią 49:29. Oto relacja z tych zawodów:
„49:29 pokonał Włókniarz w ostatnim meczu mistrzowskim leszczyńską Unię pieczętując tym samym swój tytuł drużynowego mistrza Polski. Mecz w Lesz­nie toczył się przy zdecydowanej przewadze częstochowian, którzy jeszcze raz potwierdzili, że tytuł dostał się w godne ręce…”
Aby dać możliwość częstochowskiej widowni podziękowania swoim ulubień­com za uzyskany tytuł, klub zorganizował na zakończenie sezonu indywidu­alne mistrzostwa Częstochowy. Turniej miał także na celu zaprezentowanie młodych talentów. Mistrzem został – jakby inaczej – Stefan Kwoczała, a kolejne pozycje zajęli niemal wszyscy pozostali zawodnicy podstawowego składu. Chwilami próbowali nawią­zać równorzędną walkę, młodzi adepci: Kurzak i Krupiński.

Końcowa tabela ekstraklasy – 1959
1 Włókniarz Częstochowa 14 26 + 301
2 Górnik Rybnik 14 24 + 232
3 Legia Warszawa 14 18 + 162
4 Polonia Bydgoszcz 14 17 – 11
5 Start Gniezno 14 11 – 130
6 Unia Leszno 14 8 – 93
7 Sparta Wrocław 14 6 – 253
8 Kolejarz Rawicz 14 2 – 208
W kolejnych rubrykach: mecze, punkty meczowe, punkty biegowe.

044

Drużynowi Mistrzowie Polski 1959. Od lewej: Stanisław Rurarz, Janicki – gospodarz toru, Zdzisław Jałowiecki, Tadeusz Tumiłowicz – II mechanik, Jan Stormowski – mechanik, Stefan Kwoczała, Jerzy Sroka – kier. Drużyny, klęczą: Bernard Kacperak, Julian Kuciak, Bronisław Idzikowski

 

Mistrzowie jeszcze raz: Stanisław Rurarz, Zdzisław Jałowiecki, Jan Stormowski – mechanik, Stefan Kwoczała, Jerzy Sroka – kier. Drużyny. W pierwszym rzędzie: Bernard Kacperak, Julian Kuciak, Bronisław Idzikowski, Tadeusz Chwilczyński

Mistrzowie jeszcze raz: Stanisław Rurarz, Zdzisław Jałowiecki, Jan Stormowski – mechanik, Stefan Kwoczała, Jerzy Sroka – kier. Drużyny. W pierwszym rzędzie: Bernard Kacperak, Julian Kuciak, Bronisław Idzikowski, Tadeusz Chwilczyński

Punkty uzyskane przez poszczególnych zawodników w sezonie:
Stanisław Rurarz 156 11.14 2,44
Stefan Kwoczała 145,5 10,39 2,42
Bernard Kacperak 137 9,79 2,40
Bronisław Idzikowski 84 6,46 1,72
Zdzisław Jałowiecki 85,5 6,10 1,50
Julian Kuciak 64 4,92 1,47
Tadeusz Chwilczyński 23 2,88 1.33
Poszczególne kolumny oznaczają: punkty za cały sezon, średnia meczowa, średnia biegowa.

Waldemar Miechowski wystartował w jednym wyścigu (ze Startem Gniezno 26 lipca) uzyskując 1 punkt.

Część IV (1960-1962)

Kolejny rok przyniósł istotną zmianę w podstawowym składzie Mistrzów Polski. Na początku sezonu Stefan Kwoczała wyjechał do Anglii, gdzie wystartował w barwach Leicester. Była to wyśmienita lekcja żużla w najmocniejszej lidze świata. Częstochowianin radził sobie bardzo dobrze i cieszył się dużą sympatią Wyspiarzy. Doświadczenie przydało się w eliminacjach do Indywidualnych Mistrzostw Świata, w finale europejskim (miejsce na podium) i finale na Wembley, gdzie zajął siódme miejsce. Przez wiele lat było to najwyższe miejsce Polaka na Wembley. Tymczasem w składzie Włókniarza, poza ubiegłorocznymi mistrzami, pojawili się:
parking21-letni Bogusław Kurzak – wychowanek i Wiesław Kucharek, który przybył ze Skry Warszawa.
Pod nieobecność Kwoczały (wystartował tylko w jednych zawodach przeciwko Górnikowi Rybnik uzyskując komplet 15 pkt.) liderowali w zespole: Stanisław Rurarz, Bernard Kacperak i Bronisław Idzikowski. Włókniarze zaliczyli niezły sezon, choć podium musieli pozostawić dla innych, a sami zadowolić się czwartą lokatą. Do medalu zabrakło jednego punktu meczowego. Za to w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski tytuł II wicemistrza z dorobkiem 13 pkt. wywalczył Bernard Kacperak.
Z nowymi z nadziejami przystępowano do sezonu ’61. Rozkręcał się młody Lucjan Krupiński, powracał Stefan Kwoczała, doskonale poczynali sobie: Zdzisław Jałowiecki i Bronisław Idzikowski. Nic nie wskazywało na zbliżające się nieszczęścia.

Bronisław Idzikowski

Bronisław Idzikowski

Najpierw groźnej kontuzji doznał Stefan Kwoczała. Po długiej rehabilitacji powrócił do zdrowia, ale już nigdy nie wystartował na torze. U szczytu kariery sportowej musiał wycofać się z czynnego uprawiania wybranej dyscypliny. Został trenerem, przekazując umiejętności młodszym kolegom w Częstochowie, a następnie w Łodzi. W sezonie kontuzje złapały Kacperaka i Jałowieckiego, ale najgorsze nastąpiło 10 września w meczu z Polonią Bydgoszcz, kiedy tragicznemu wypadkowi uległ Idzikowski. W tym miejscu należy przypomnieć sylwetkę wielkiej nadziei częstochowskiego i polskiego żużla.

Bronek Idzikowski w 1954 roku rozpoczyna treningi na czarnym torze pod okiem Jerzego Brendlera. Czyni błyskotliwe postępy i rok później z Waldemarem Miechowskim sta­nowią nierozłączną parę Włókniarza. Drużyna awansuje do ekstraklasy, a „Nonek” – tak nazywany był przez bliskich – staje się ulubieńcem częstochow­skich kibiców.

W 1959 roku „Włókniarze” zostają drużynowymi mistrzami Polski, w fi­nale mistrzostw indywidualnych Stefan Kwoczała zdobywa tytuł mistrza kraju!
Dla Idzikowskiego jest to piąty sezon występów na torze, ma 23 lata i 200 startów za sobą, zostaje członkiem kadry narodowej. Jeździ w ZSRR, Czecho­słowacji, na Węgrzech, w Austrii i Norwegii. Zaczyna wygrywać, mimo iż sukcesy są dla niego wielkim wysiłkiem. „Nonek” jeździ na żużlu, pracuje, uczy się w wieczorowej szkole i sprawuje opiekę nad młodszym rodzeństwem.
Nadchodzi rok 1961… 26 kwietnia – tuż na początku żużlowego sezonu – w Libercu odbywa się I eliminacja indywidualnych mistrzostw Świata. Wyniki Polaków są doskonałe, wszyscy awansują dalej, lecz największą niespodziankę sprawia Idzikowski, który w ostatniej chwili zastąpił kontuzjowanego Kwoczałę. Bronek zwycięża z 13 punktami. 18 czerwca, na torze warszawskiej Skry, w drugiej eliminacji zajmuje piąte miejsce. W finale kontynentalnym w Slany na trudnym torze częstochowianin ma kłopoty, nie wygrywa biegów… W końcówce zawodów dochodzi do dramatycznej sytuacji. Awans Mariana Kaisera zależy od… Idzikowskiego. Trzeba jedynie wygrać bieg i to – bagatela – z samym Antoninem Kasperem! „Nonek” stawia wszystko na jedną kartę, jedzie brawurowo i wygrywa, właśnie w tym jednym biegu, dzięki czemu Kaiser jest szóstym Polakiem, który będzie w finale europejskim!
Tuż przed wrześniową tragedią Idzikowski bierze jeszcze udział w tourn’ee po ZSRR, jeździ mu się znakomicie, wygrywa nawet turniej indywidualny w Majkopie.
10 września 1961 roku w meczu z Polonią Bydgoszcz, w drugim swym star­cie, a zarazem ostatnim w życiu – Bronek Idzikowski po wejściu w łuk wpada w poślizg. Motocykl traci szybkość, jadący tuż za nim od wewnętrznej klubowy partner nie ma żadnej możliwości manewru i uderza w maszynę kolegi. Obaj padają na tor, leżącego bezwładnie Bron­ka obsługa toru błyskawicznie przenosi na murawę stadionu, gdyż bieg jeszcze trwa…
Po kilku minutach karetka odwozi zawodnika do szpitala, lekarze stwierdzają bardzo poważny uraz głowy. Po pię­ciu dniach Bronisław Idzikowski umiera nie odzyskawszy przytomności…
18 września, przy udziale dziesiątków tysięcy mieszkańców Częstochowy oraz delegacji sportowych z całego kraju odbyła się ceremonia pogrzebowa. Na cmentarzu Świętego Rocha w milczeniu oddano cześć wybitnemu zawodnikowi i wspaniałemu koledze, cmentarną ciszę rozdarł potężny huk włączonych na kilkadziesiąt sekund silników żużlowych motocykli…

Pogrzeb B.Idzikowskiego

Pogrzeb B.Idzikowskiego

Mecz ze Stalą Rzeszów, przypadający wg kalendarza rozgrywek na 17 września, czyli dzień przed pogrzebem, włókniarze oddają walkowerem.
Zdzisław Jałowiecki, postanawia wycofać się ze startów na torze oferując pomoc dla klubu w roli instruktora. Wystartuje jednak jeszcze w sezonie ’62. I właśnie w tymże sezonie, mimo nowych twarzy w zespole – Henryk Barylski, Andrzej Jarząbek, Jerzy Łotocki, Wiktor Jastrzębski czy Marian Papież – wspieranych Figzałem, Jałowieckim, Kacperakiem, Kołodziejskim, Krupińskim, Kurzakiem i Rurarzem, włókniarze zajmują ostatnie miejsce w tabeli i zostają zdegradowani do II ligi.

Część V (1963-1966)

Prezes Wacław Tomaszewski w rozmowie ze Stanisławem Rurarzem

Prezes Wacław Tomaszewski w rozmowie ze Stanisławem Rurarzem

Niższa klasa rozgrywek zawsze była okazją do przygotowania składu, rozjeżdżenia się najmłodszych, dokonania zmian organizacyjnych. Problem w tym, żeby nie było to rozłożone w zbyt długim czasie, bo później podźwignięcie jest naprawę trudne.
W sezonie 1963 podstawową zmianą regulaminową było wprowadzenie dwuletniego systemu rozgrywek. Oznaczało to, że spadek do II ligi i awans do ekstraklasy miał odbywać się co dwa sezony.
Dla Włókniarza nadeszła chwila jeszcze bardziej istotna. Klub został objęty patronatem zakładów włókienniczych „Wełnopol” – wcześniej „Peltzery”. Na czele klubu stanął nowy prezes, a równocześnie dyrektor zakładu Wacław Tomaszewski – człowiek energiczny i oddany bez reszty sportowi żużlowemu.

Za sobą pociągnął współpracowników, którzy weszli w skład Zarządu rozpoczynając nową kartę w dziejach tego sportu. Groźba likwidacji – bo rozważano i takie rozwiązania – została zażegnana. Równocześnie przystąpiono do gruntownej przebudowy stadionu.
Poza liderami: Rurarzem i Kacperkiem coraz więcej do powiedzenia mają: 20-letni Jerzy Łotocki i 19-letni Wiktor Jastrzębski. Zespół ostateczne zajmuje 5 miejsce w tabeli ‘63, a przypomnę, że w II lidze wystartowało 12 drużyn. Stanisław Rurarz awansuje do finału IMP i na rybnickim torze wywalcza ósmą lokatę. W klasyfikacji łącznej Złotego Kasku jest dziewiąty.

W kolejnym sezonie wyniki są zdecydowanie lepsze, włókniarze wywalczają 1 pozycję, jednak system dwuletni w bilansie 63-64 daje awans do ekstraklasy Zgrzeblarkom Zielona Góra. Niestety trzeba poczekać kolejne dwa lata.
W roku 1964 zespół uzupełnia wychowanek klubu Zygmunt Malinowski.
Poza ligą Stanisław Rurarz startuje w turniejach Złotego Kasku i w klasyfikacji końcowej jest 10, a we Wrocławiu w turnieju indywidualnym o Puchar Przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej jest tuż za podium.

W nowym „dwutakcie” 1965-66 Włókniarz pozyskuje kolejnych wychowanków: Tadeusza Raka i Leszka Zaparta oraz w ‘66, po 2-letniej przerwie powraca Henryk Barylski.

Tadeusz Rak i Leszek Zapart na motocyklu

Tadeusz Rak i Leszek Zapart na motocyklu

Drużyna krzepnie w boju, a spotkania wygrane różnicą 20 – 30 punktów mówią same za siebie. Podwójnym sukcesem (zwycięstwo zarówno na wyjeździe, jak i w Częstochowie) kończą się spotkania z Motorem Lublin, Kolejarzem Opole, Startem Gniezno, Polonią Piła i Unią Leszno. Nie udaje się wygrać w Krośnie, Toruniu (minimalna porażka 40:38) i Tarnowie, natomiast rewanż z Wandą Nowa Huta nie dochodzi do skutku ponieważ krakowski zespół w trakcie sezonu wycofuje się z rozgrywek, a rozegrane wcześniej mecze zostają unieważnione.
W sezonie ’65 przy maksymalnej liczbie punktów 65 (obowiązuje 13-biegowa tabela) nasz zespół wywalcza średnio 47,79 pkt. na mecz, a rok później 44,37 pkt.
Nic dziwnego, że przy takiej statystyce pierwszy rok dwulatki włókniarze kończą na szczycie tabeli.

Efektem roku 1966 jest jedenaście zwycięstw, z których najbardziej okazałe to: 56:22 i 50:28 z Polonią Piła, 51:23 ze Stalą Toruń, 58:20 z Motorem Lublin, 51:26 ze Startem Gniezno, 53:24 z Karpatami Krosno i 52:26 z Unią Tarnów oraz pięć porażek: dwukrotnie z Unią Leszno identyczną różnicą 31:47, w Lublinie dwoma małymi punktami, ze Stalą w Toruniu 36:41 i w Opolu z Kolejarzem 34:43.
22 punkty meczowe gwarantują drugą lokatę tuż za Unią Leszno i w bilansie sezonów 65-66 pierwszą pozycję z 48 punktami, przed Unią Tarnów. Awans do I ligi staje się faktem.
Warto dodać, że po dłuższej przerwie częstochowianie zaczynają pojawiać się w imprezach najwyższej rangi i tak Rurarz i Jastrzębski awansują do finału IMP. Ten drugi zajmuje drugie miejsce w rozgrywkach o Srebrny Kask ’66 za Zygfrydem Friedkiem z Kolejarza Opole. Obaj włókniarze z powodzeniem reprezentują Polskę w test – meczu z Wielką Brytanią na częstochowskim torze trzykrotnie pokonując Brytyjczyków w stosunku 5:1. W tamtych czasach pokonanie Barry Briggsa, Kena McKinleya czy braci Nigela i Erica Boocock było naprawdę sztuką. Niestety historyczne zawody międzypaństwowe zostały z powodu warunków atmosferycznych przerwane po 9 wyścigach.

 

Mecz Polska - Wielka Brytania

Mecz Polska – Wielka Brytania

Dane punktowe czołówki zawodników są imponujące, a i pozostali częstochowianie nie zostają w cieniu:

tabela_1965

Część VI (1967-1970)

Sezon ’67 – I liga stawia nowe wymagania i inne przygotowanie do zawodów, sprzęt także musi być niezawodny. Tu liczy się każdy punkt biegowy. Pewne jest tylko jedno – kolejny raz obowiązuje dwuletni cykl. Bilansują się lata 1967 i 68.

Nowy rekordzista częstochowskiego toru, Wiktor Jastrzębski (z lewej) wraz z Bernardem Kacperakiem

Nowy rekordzista częstochowskiego toru, Wiktor Jastrzębski (z lewej) wraz z Bernardem Kacperakiem

Na dobry początek w inauguracyjnym meczu z Polonią Bydgoszcz 2 kwietnia Wiktor Jastrzębski ustanawia rekord toru, a zawody kończą się wygraną w stosunku 46:32. Pasjonujący i zwycięski pojedynek włókniarze staczają w 3 rundzie ze Stalą Gorzów, świadczy o tym niespotykany rezultat 39,5:38,5. Owe połowy punktów to wynik walki Wiktora Jastrzębskiego z Edmundem Migosiem zakończony podziałem po 2,5 pkt. Kolejne spotkania nie napawają zbytnim optymizmem: Włókniarz przegrywa wszystkie mecze wyjazdowe, natomiast u siebie oddaje punkty Wybrzeżu Gdańsk i ROW Rybnik zajmując w tabeli 6 miejsce.
Punkty zdobywają: Jastrzębski – 123,5, Rurarz – 112, Kacperak – 60, Zapart – 53, Malinowski – 46, Krupiński – 41, Łotocki – 26, Barylski – 8 i Rak – 1. Jeden raz pokazał się Gołębiowski, ale nie udało mu się wywalczyć punktów.
We wspomnianym sezonie rozegrany zostaje pierwszy Memoriał im. Bronka Idzikowskiego, w którym zwycięża Zygmunt Pytko z Unii Tarnów. Zawodnik ten w tydzień później wywalcza na torze w Rybniku tytuł Indywidualnego Mistrza Polski.

Kolejny rok to walka o bilans punktowy, dający w dwuletnim rozrachunku możliwość pozostania w ekstralidze. Tymczasem Henryk Barylski zmienia barwy klubowe i przechodzi do Motoru Lublin, natomiast częstochowian zasila Zygmunt Gołębiowski (rozpoczął starty pod koniec ubiegłego sezonu) i bojowy osiemnastolatek, Marek Cieślak, który licencję uzyskał także w ubiegłym roku, ale w podstawowym składzie zabrakło dla niego miejsca. Na 14 rozegranych spotkań tylko 5 kończy się korzystnie: z Wybrzeżem 50:28, Unią Tarnów 41:36, Stalą Rzeszów 49:29, ROW Rybnik 42:36 i Stalą Gorzów 39:38.
W efekcie zadanie zostaje spełnione, a najwięcej punktów ligowych przysparzają: Rurarz – 106, Kacperak – 91, Malinowski – 78, Łotocki – 74, Krupiński – 54 i Zapart – 49. O wielkim pechu może natomiast mówić Wiktor Jastrzębski, który już w drugiej rundzie ze Stalą Gorzów ulega kontuzji i zmuszony jest pauzować cały sezon. Ma to wpływ na niższe loty Włókniarza, wszak Jastrzębski w poprzednim sezonie liderował drużynie.
Drugi z kolei Memoriał Idzikowskiego wygrywa Edward Jancarz ze Stali Gorzów przed Andrzejem Wyglendą – ROW Rybnik i Bernardem Kacperakiem.

Drużyna Włókniarza końca lat 60-tych ubiegłego stulecia

Drużyna Włókniarza końca lat 60-tych ubiegłego stulecia

Tak oto jesteśmy w sezonie 1969, w którym powrócono do rocznej klasyfikacji.
Wiele nadziei wśród działaczy i kibiców rozbudza młodzież. Marek Cieślak poczyna sobie doskonale i ma zapewnione stałe miejsce w składzie. Nowymi twarzami są: Andrzej Jurczyński, Jacek Gierzyński i Andrzej Szostek. Niestety ubiegłoroczna kontuzja nogi Wiktora Jastrzębskiego jest nadal niedoleczona i ten niezwykle sympatyczny zawodnik zmuszony jest dalej pauzować.
W lidze wiedzie się słabo, Włókniarz przegrywa mecz za meczem, dopiero 12 czerwca wygraną 41:37 kończy się pojedynek z ROW Rybnik. Później remis 39:39 ze Stalą Gorzów i trzy zwycięskie spotkania: ze Śląskiem Świętochłowice 39:38, Stalą Rzeszów 50:28 i Wybrzeżem Gdańsk 48:30 dają przedostatnie miejsce w tabeli.
W czasie meczu z Wybrzeżem pozytywnie zaliczają licencje dwaj adepci szkółki: Henryk Trąbski i Marek Makuch.
O utrzymanie się w elicie trzeba stoczyć pojedynki barażowe z Unią Leszno.
Oj, co się wtedy działo!

Pierwsze zawody wyznaczone zostają w Lesznie 19 października. Sparingiem przed tak ważną potyczką jest rozegrane tydzień wcześniej towarzyskie spotkanie z Piratami z Poole wygrane 47:31.
Do Leszna jadą: Rurarz, Gołębiowski, Malinowski, Kacperak, Krupiński, Zapart, Cieślak i Łotocki. Rywale nie pozostawiają cienia wątpliwości kto jest lepszy i wygrywają 45:33. Spora zaliczka przed potyczką w Częstochowie, ale czy nie do odrobienia?
W rewanżu jedyną zmianą w składzie Włókniarza jest Jacek Gierzyński w miejsce Lucjana Krupińskiego. Zawody toczą się po myśli częstochowian, walka jest bardzo ostra, Stanisław Rurarz bardzo dzielnie walczy o każdy punkt na torze, nie poddają się leszczynianie: Dobrucki, Waliński, Bentke. Staje się rzecz niecodzienna, wynik 44:32 dla gospodarzy i łącznie w dwumeczu 77:77.
Główna Komisja Żużlowa wyznacza trzecie zawody na neutralnym torze w Opolu. Tu niestety brakuje już sił, ostatecznie porażka 47:31 i spadek do II ligi.
Po zakończeniu sezonu sypią się kary za niesportowe potyczki słowno – ręczne w barażach, decyzją GKŻ Stanisław Rurarz zostaje zawieszony na pół roku, na taki sam okres zawieszony jest tor, a częstochowianie w drugoligowym sezonie 1970 muszą toczyć pojedynki gościnnie w Łodzi, Grudziądzu lub zamieniać mecze u siebie na drugą połowę sezonu. Okres ten wykorzystany zostaje na modernizację stadionu. Wliczając baraże punktacja czołówki przedstawia się następująco: Rurarz – 127, Malinowski – 100, Cieślak – 98, Kacperak – 88,5, Zapart – 68, Krupiński – 43, Łotocki – 40 i Gołębiowski – 34.
Indywidualnie Marek Cieślak w Srebrnym Kasku wywalcza drugą lokatę za Jerzym Szczakielem z Kolejarza Opole. I jeszcze jedno – w roku 1969 z uwagi na przedłużony sezon i brak terminów nie rozegrano Memoriału Idzikowskiego.

W 1968 roku Marek Cieślak zadebiutował na torach pierwszej ligi. Rok później zajął drugie miejsce w Srebrnym Kasku!

W 1968 roku Marek Cieślak zadebiutował na torach pierwszej ligi. Rok później zajął drugie miejsce w Srebrnym Kasku!

Tradycyjnie II liga to pora na zmiany. Coraz skutecznej młodzież wypiera rutyniarzy. Na lidera wyrasta Marek Cieślak (106 pkt.), nie odpuszcza Zygmunt Malinowski (101), Kacperak (88) i Rurarz (51) robią jak zawsze swoje, a Gierzyński (69), Gołębiowski (40), Jurczyński (21), Zapart (50) i Szostek (21) dokładają także spore zdobycze punktowe. Łotocki wystąpi w czterech spotkaniach i uzyska 15 pkt. Tylko młody Marek Makuch startując tylko raz nie zdobędzie punktów.
Z myślą o młodzieży właśnie w sezonie ’70 zbudowane zostaje wyjątkowo szerokie zaplecze kadry. 23 sierpnia w czasie zawodów ze Stalą Rzeszów pozytywnie zdają egzamin licencyjny adepci szkółki: Marek Czerny, Jerzy Kowalczyk, Jerzy Bożyk, Mieczysław Paś, Czesław Goszczyński i Zenon Urbaniec. Mimo piątego miejsca w lidze w tej drużynie jest przyszłość.
Bilans sezonu ’70 to siedem zwycięstw i tyle samo porażek. Korzystne rezultaty padają ze Zgrzeblarkami Zielona Góra 43:35, Gwardią Łódź 47:29, Motorem Lublin 45:32, dwukrotnie ze Stalą Toruń 47:30 i 60:18, Startem Gniezno 58:20, i jeszcze raz z Gwardią 54:23.
W końcu sezonu 1970 rozegrane zostają zawody towarzyskie z Węgrami i ekipą ZSRR, oba zresztą wygrane. Memoriał Idzikowskiego kończy się sukcesem Stanisława Kasy z Polonii Bydgoszcz, który w dodatkowym biegu pokonuje Jerzego Trzeszkowskiego ze Sparty Wrocław. Trzecie miejsce zajmuje Henryk Glucklich z Polonii Bydgoszcz.

Część VII (1971)

Do sezonu 1971 biało – zieloni przystępują w składzie:
Jerzy Bożyk, Marek Cieślak, Marek Czerny, Jacek Gierzyński, Zygmunt Gołębiowski, Czesław Goszczyński, powracający bardzo skutecznie na tor po 3-letniej przerwie spowodowanej kontuzją Wiktor Jastrzębski, Andrzej Jurczyński, Zygmunt Malinowski, Stanisław Rurarz, Andrzej Szostek, Zenon Urbaniec. Wszyscy sympatycy CKM Włókniarz zdają sobie sprawę jak przyszłościowy jest to skład. Potrzeba jeszcze startów, aby nabrać doświadczenia, a wszystko będzie ok.

Dla Zygmunta Gołębiowskiego sezon 1971 był najlepszym w karierze

Dla Zygmunta Gołębiowskiego sezon 1971 był najlepszym w karierze

Częstochowianie rozpoczynają od pokonania Motoru Lublin na wyjeździe 42:35. Klasę pokazuje Cieślak – zdobywca kompletu 12 pkt. Mecz ze Zgrzeblarkami w Zielonej Górze nie układa się, w efekcie przegrana 33:45. Później następuje silny zastrzyk w postaci zwycięstw ze Stalą Rzeszów 43:34, Stalą Toruń 42:36, Startem Gniezno 50:27, Gwardią Łódź 54:24 i Unią Leszno 44:31. Lokomotywa zostaje zatrzymana w rewanżu na torze w Lesznie porażką 35:43. Pasmo dalszych wygranych zakłóca jedna wpadka w Toruniu, gdzie Szuluk, Krzyżaniak, Plewiński i Ząbik pokonują włókniarzy 41:37.
W końcowym rozrachunku 11 zwycięstw i 3 porażki, co daje wicemistrzostwo II ligi i baraże z Wybrzeżem Gdańsk.

Jak to już jest w zwyczaju, gospodarzem pierwszego spotkania jest drugoligowiec. 10 października na częstochowski tor wyjeżdżają: Cieślak (zdobywca 11 pkt.) z Jurczyńskim (9), Jastrzębski (10) z Bożykiem (2), Gołębiowski (9) z Malinowskim (5) oraz Rurarz (1) i Urbaniec (bez punktu). Równorzędną walkę nawiązuje jedynie Jan Tkocz. Wynik 47:28 to spora zaliczka na rewanż.
Po drodze w Częstochowie, w test meczu prezentuje się Szwecja. Cieślak i Jurczyński stanowią najlepszą parę reprezentacji Polski.
Tydzień później w Gdańsku, w drugim barażu, jedyną zmianą na liście startowej jest Andrzej Szostek, który zastępuje Zenka Urbańca. Tamtejszy tor jest dziwnie śliski i nierówny na całej szerokości. Najlepiej wyczuwają go Marek Cieślak (12 pkt.) i Wiktor Jastrzębski (7). Marek jako jedyny pokonuje Zbigniewa Podleckiego i to właśnie gdańskim sposobem. W dwunastym biegu wygrywa start i całe cztery okrążenia trzyma się krawężnika. Po wyjściu na ostatnią prostą wszystko jest jasne. Przewaga Wybrzeża jest za mała. W obozie biało – zielonych ogromna radość, przegrana 30:47 daje pełną satysfakcję. Suma dwumeczu 77:75 dla Włókniarza.
Dwa punkty biegowe decydują o awansie do ekstraligi.
Udział w całorocznej walce i awansie mają: Marek Cieślak – 164 pkt., Zygmunt Gołębiowski – 140, Wiktor Jastrzębski

Program z pierwszego spotkania barażowego z Wybrzeżem Gdańsk w 1971 roku

Program z pierwszego spotkania barażowego z Wybrzeżem Gdańsk w 1971 roku

– 131, Stanisław Rurarz – 65, Andrzej Jurczyński – 58, Czesław Goszczyński – 36, Jacek Gierzyński – 32, Marek Czerny – 29, Zygmunt Malinowski – 20, Andrzej Szostek i Jerzy Bożyk – po 11.
Na ulicach Częstochowy gwarno, kibice radośnie świętują powrót do żużlowej elity. Miasto kolejny raz pokazuje swoje przywiązanie do czarnego sportu

W taki oto sposób rodzi się nowy, pierwszoligowy zespół, przed którym stoją ambitne plany na przyszłość. Czuje to Stanisław Rurarz i po zakończeniu sezonu postanawia przejść na żużlową emeryturę. Już rok wcześniej czyni to Bernard Kacperak. Po 18 sezonach startów decyduje się zakończyć jazdę na żużlu i zająć się szkoleniem w roli trenera.
Obaj wnieśli ogromny wkład w historię Włókniarza.
Bernard Kacperak zaczynał starty, gdy jeszcze na szczycie byli pionierzy i twórcy częstochowskiego żużla, z nimi spotykał się na torze, od nich uczył się sztuki żużlowego rzemiosła. W momencie nabrania niezbędnego doświadczenia i rutyny osiągnął sukces drużynowy 1959 i swój osobisty w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski rok później, kiedy zaś kończył karierę do boju wkraczało pokolenie sukcesów lat 70-tych.
Stanisław Rurarz, jako doświadczony jeździec po przejściu do Włókniarza ze Świętochłowic zaczynał wysoko, bo od tytułu drużynowego, by przez szereg następnych sezonów stać się asem atutowym i gwarantowanym pewniakiem największych zdobyczy punktowych.
O tych wyjątkowych zawodnikach marzyły liczne kluby, ale nie każdy klub miał szczęście mieć ich w składzie.

Sezon 1971 okazał się ostatnim w bogatej w sukcesy karierze Stanisława Rurarza

Sezon 1971 okazał się ostatnim w bogatej w sukcesy karierze Stanisława Rurarza

Uzupełniając jeszcze wyniki sezonu należy dodać, że IV Memoriał Idzikowskiego wygrywa Rosjanin Władimir Gordiejew przed Henrykiem Glucklichem, Wiktorem Jastrzębskim, Markiem Cieślakiem i Zygmuntem Gołębiowskim.

Część VIII (1972)

Do walki o ligowe punkty w sezonie 1972 przystępuje zespół złożony z samych wychowanków, a są to: Jerzy Bożyk, Marek Cieślak, Marek Czerny, Jacek Gierzyński, Zygmunt Gołębiowski, Czesław Goszczyński, Wiktor Jastrzębski, Andrzej Jurczyński, Zygmunt Malinowski, Zenon Urbaniec.

Zdjęcie z okładki Panoramy Śląskiej. '72 CKM Włókniarz – od lewej: W. Jastrzębski, B. Kacperak (trener), M. Czerny, M. Cieślak, T. Tumiłowicz (mechanik), J. Gierzyński, J. Bożyk, Z. Gołębiowski, A. Jurczyński, Cz. Goszczyński, Z. Malinowski oraz Z. Urbaniec

Zdjęcie z okładki Panoramy Śląskiej. ’72 CKM Włókniarz – od lewej: W. Jastrzębski, B. Kacperak (trener), M. Czerny, M. Cieślak, T. Tumiłowicz (mechanik), J. Gierzyński, J. Bożyk, Z. Gołębiowski, A. Jurczyński, Cz. Goszczyński, Z. Malinowski oraz Z. Urbaniec

Ze składu ubywa Andrzej Szostek, który przechodzi do Startu Gniezno.
W pierwszych zawodach ze Spartą Wrocław, wygranych 46:31, Marek Cieślak zdobywa 11 punktów i udowadnia, że jest bezsprzecznym liderem. Nie bez powodów zostaje powołany do kadry narodowej i startuje w eliminacjach do Indywidualnych Mistrzostw Świata. Zdobycz punktową powiela także we Wrocławiu i z ROW Rybnik, niestety włókniarze te dwa mecze przegrywają. Kolejne dwa, tym razem wyjazdowe spotkania, kończą się połowicznym sukcesem – w Opolu wygrana 40:37, a w Zielonej Górze wpadka 34,5:43,5.
Po drodze włókniarze rozgrywają kilka tak mocno propagowanych zawodów o Puchar PZMot. Są to czwórmecze, a w zawodach bierze udział 4 zawodników plus rezerwowy. Śmiało poczyna sobie w nich Marek Czerny (w Zielonej Górze – 8 pkt., w Opolu – 7), zdobyte doświadczenie przydaje się w lidze. Władze klubu bacznie przyglądają się poczynaniom 21-latka. Zwraca na siebie uwagę dobrym stylem jazdy i … fruwającymi frędzlami przy rękawach kombinezonu.
Tymczasem do Częstochowy przyjeżdża ekipa Waloszków i Muchy, po zaciętych „śląskich derbach” pada remis 39:39. W ekipie Świętochłowic wspaniale radzi sobie właśnie wymieniona trójka, a miejscowi walczą pełnym składem i punktami dzielą się wszyscy. Zaczyna to potwierdzać wyrównany poziom całego zespołu.
Z Polonią Bydgoszcz w dwóch kolejnych po sobie spotkaniach znów punkty podzielone (51:27 i 28:50). 29 lipca minimalna przegrana w Świętochłowicach 36:40, a później sukcesy z Zieloną Górą 51:25, Opolem 41:37, Gorzowem 40:38, we Wrocławiu 39:35. Ten ostatni triumf niestety dokonuje się już bez Marka Czernego.
Jeszcze ze Stalą Gorzów, 27 sierpnia, Marek dzielnie walczy i na swoim koncie notuje 6 oczek. Dobra zapowiedź przed kolejnym turniejem o Srebrny Kask, w którym częstochowianin ma wystąpić. Nikt nie jest w stanie przewidzieć tragedii, jaka dokonuje się w Rzeszowie 31 sierpnia.

Marek Czerny

Marek Czerny

W tym miejscu przypomnę sylwetkę Marka Czernego – GWIAZDY, która szybko wzeszła i jeszcze szybciej bardzo nieszczęśliwie zgasła.
31 sierpnia 1972 roku na torze w Rzeszowie miał być rozegrany kolejny turniej w ramach rozgrywek o Srebrny Kask. Ulewa, jak przeszła nad stadionem rozmiękczyła nawierzchnię toru tak bardzo, że zastanawiano się nad sensem zmagań młodych zawodników w trudnych warunkach. Ostatecznie sędzia zdecydował o dopuszczeniu zawodników do startu i mimo, iż turniej rozpoczął się ze znacznym opóźnieniem, na torze błyszczały jeszcze spore kałuże wody…
W trzecim biegu zawodów świetnie ze startu wyszedł 21 letni częstochowianin Marek Czerny. Prowadził bieg zdecydowanie, gdy nagle, na łuku motocykl wpadł w nadmierny poślizg. Tylne koło motocykla uderzyło w bandę, w miejscu, gdzie znajdował się wjazd do parkingu. To co zdarzyło się później, rozegrało się w ułamkach sekund! Brama parkingu otwarła się i zawodnik z olbrzymią siłą uderzył w jej uchylone skrzydło… Tragiczny zbieg okoliczności, czyjeś niedbalstwo, wada techniczna rygla blokującego drzwi bramy?
Nieprzytomnego żużlowca, z ciężkimi obrażeniami głowy odwieziono natychmiast do szpitala, później przetransportowano do krakowskiej kliniki. Walka o życie trwała prawie miesiąc. 26 września do Częstochowy dotarła porażająca wieść – Marek Czerny nie żyje!
W dwa dni później rodzina, koledzy i tłumnie zgromadzeni sympatycy sportu żużlowego pożegnali Marka na zawsze.
Urodził się 21 sierpnia 1951 roku w Częstochowie. Jak większość młodych chłopców interesował się sportem, lecz motocykle urzekały go szczególnie. W osiemnastym roku życia podjął decyzję wstąpienia do szkółki żużlowej Włókniarza, rok później stał się posiadaczem licencji „Ż”, a pierwszy punkt w swej tragicznie przerwanej karierze uzyskał w towarzyskim meczu z UAMK Praga.
Początki żużlowej kariery Marka Czernego potoczyły się dość typowo – pojedynki na torze okupione upadkami i niegroźnymi, na szczęście, kontuzjami. Z nadzieją obserwowano poczynania młodego zawodnika, który zakończył pierwszy sezon ligowych występów z obiecującą średnią 1,21.
W sezonie 1972 Czerny już na stałe zagościł w podstawowym składzie Włókniarza, co było wyróżnieniem dla początkującego żużlowca, gdyż Włókniarz dysponował wówczas całą plejadą młodych talentów. Urbaniec, Goszczyński, Bożyk, czy Kowalczyk rywalizowali zaciekle o możliwość reprezentowania klubowych barw w lidze. W tym gronie błyskawiczne postępy Czernego zapowiadały narodziny wielkiego talentu. Marek nie czuł respektu przed bardziej renomowanymi rywalami, wprost przeciwnie właśnie w pojedynkach z najlepszymi wspinał się na wyżyny swoich skromnych jeszcze możliwości. Imponował zwłaszcza zadziornością, a jego kombinezon ozdobiony powiewającymi w trakcie jazdy frędzlami znali wszyscy młodzi sympatycy żużla w Częstochowie.
W ostatnim swym występie przed częstochowską widownią, w meczu ligowym ze Stalą Gorzów 27 sierpnia pokonał kolejno takich tuzów krajowego żużla jak Nowak, Pogorzelski, Woźniak, Dziatkowiak! W cztery dni później, na najbardziej niebezpiecznym, polskim torze żużlowym wszystko się nagle skończyło…

Fragmenty artykułu M. Soczyka i D. Sołtysiaka „TRAGEDIA SPRZED LAT DWUDZIESTU”, zamieszczonego na łamach Tygodnika Żużlowego w 1992 roku.
Po tragedii, jaka miała miejsce w Rzeszowie częstochowianie nie są w stanie podjąć walki o punkty i mecz w Rybniku oddają walkowerem.
Ostatecznie CKM Włókniarz sklasyfikowany zostaje na 4 pozycji ekstraligi ’72.

W. Jastrzębski i Z. Marcinkowski walczą w półfinale Mistrzostw Świata Par

W. Jastrzębski i Z. Marcinkowski walczą w półfinale Mistrzostw Świata Par

Należy odnotować jeszcze niektóre wydarzenia z udziałem częstochowian.
Wiktor Jastrzębski reprezentuje wraz ze Zbigniewem Marcinkowskim (Zgrzeblarki Zielona Góra) barwy Polski w półfinale, a po uzyskaniu awansu w finale Mistrzostw Świata Par. Polska para wywalcza w szwedzkiej miejscowości Boras 5 miejsce.
Bardzo dobrze radzi sobie Marek Cieślak w turniejach Złotego Kasku. W klasyfikacji końcowej zajmuje III miejsce, za Edwardem Jancarzem (Stal Gorzów) i Henrykiem Glucklichem (Polonia Bydgoszcz), a z finału Drużynowych Mistrzostw Świata w Olching przywozi brązowy medal.

Na częstochowskim torze rozegrane zostają jeszcze dwie imprezy.
15 października zaplanowano towarzyskie spotkanie międzypaństwowe Szwecja – Polska. Doskonale spisują się Cieślak i Jurczyński, którzy stanowią najlepszą parę naszej reprezentacji.
29 października tradycyjny już V Memoriał Idzikowskiego kończy sezon. Zwycięża Andrzej Tkocz (ROW Rybnik) przed Pawłem Waloszkiem (Śląsk Świętochłowice) i Jerzym Bożykiem (Włókniarz).

 

Skuteczność zawodników w sezonie 1972 wyglądała następująco:
Marek Cieślak – 131 pkt.
Wiktor Jastrzębski – 93 pkt.
Andrzej Jurczyński – 63 pkt.
Zygmunt Gołębiewski – 62 pkt.
Zenon Urbaniec – 48 pkt.
Marek Czerny – 44 pkt.
Zygmunt Malinowski – 26 pkt.
Jacek Gierzyński – 18,5 pkt.
Czesław Goszczyński – 16 pkt.
Jerzy Bożyk – 6 pkt.

Część IX (1973)

Przed inauguracją sezonu 1973 rozegrany został turniej par, celem którego było przygotowanie do nowej formuły rozgrywek o mistrzostwo Polski w tej kategorii. Centrala postanowiła, że w czasie każdego meczu ligowego rozegrane zostaną dwa dodatkowe wyścigi, w których kluby reprezentowane będą przez wytypowanych zawodników, a na koniec sezonu najskuteczniejsza para zwycięży. Oczywiście pary były zgłaszane przed zawodami, tak więc w sezonie drużyna mogła być reprezentowana przez wielu żużlowców.

Pechowa kontuzja wyeliminowała Marka Cieślaka z szansy udziału w finale IMŚ 1973

Pechowa kontuzja wyeliminowała Marka Cieślaka z szansy udziału w finale IMŚ 1973

Włókniarz otrząsnął się po ubiegłorocznej tragedii, życie toczy się dalej, a karuzela żużlowa znów się rozkręca.
Do walki o punkty przystępują: Henryk Barylski (powrócił po kilkuletniej przerwie spowodowanej startem w Motorze Lublin), Jerzy Bożyk, Marek Cieślak, Jacek Gierzyński, Czesław Goszczyński, Zygmunt Gołębiowski, Andrzej Jurczyński, Jerzy Kowalczyk, Zygmunt Malinowski, Henryk Trąbski, Zenon Urbaniec, Lech Zapart i Marek Nabiałek. Wiktor Jastrzębski podejmuje decyzję o wycofaniu się z czynnego uprawiania sportu, choć, gdy zachodzi taka potrzeba, pomaga drużynie. Wystartuje jeszcze 26 sierpnia w Lesznie, w sytuacji, gdy w zespole panuje szpital.

Inauguracja przypada w Świętochłowicach, tu niestety minimalna przegrana i trzeba nastawić się na nadrobienie straty, zwłaszcza że dwa kolejne spotkania przypadają w Częstochowie. Tak też się staje, Leszno i Bydgoszcz wyjeżdżają bez punktów. Jest nieźle. Niestety dalsza seria startów to przeplatanka wygranych i porażek oraz jeden remis w Opolu 39:39. To, co przydarza się w Bydgoszczy 11 sierpnia zakrawa na skandal. Mecz przegrany 45:32, ale głęboko zorany tor staje się przyczyną kontuzji najpierw Jacka Gierzyńskiego, później Zygmunta Gołębiowskiego. Upadki zaliczają także: Henryk Barylski, Henryk Trąbki i Marek Cieślak – wszyscy w swoich pierwszych biegach. To jeszcze nie koniec, bo w pierwszej potyczce par upadek zalicza jeszcze raz Cieślak, pechowa kontuzja kręgosłupa wymaga nałożenia gorsetu.

Bilet z finału IMŚ z 1973 roku

Bilet z finału IMŚ z 1973 roku

W tym momencie wypada z drużyny trzech podstawowych zawodników, Marek ponadto może pożegnać się z mistrzostwami Świata, choć była realna szansa, by wystąpić w pamiętnym finale indywidualnym na chorzowskim torze. Należy odnotować przy tej okazji historyczne wydarzenie – na śląskim 100-tysięczniku Jerzy Szczakiel zdobywa pierwszy w historii tytuł indywidualnego Mistrza Świata, w dodatkowym wyścigu pokonując Ivana Maugera z Nowej Zelandii. Drugi Polak Zenon Plech wywalcza brązowy medal.

W przypadku Włókniarza można powiedzieć, że nieszczęścia chodzą trójkami. Dlatego właśnie na zawody do Leszna poproszony zostaje Wiktor Jastrzębski. Klub zamiast walczyć o medal musi robić wszystko, aby utrzymać się w I lidze. Zadanie zostaje wykonane, wygrane z ROW Rybnik 45:32 i Śląskiem Świętochłowice 42:36 wystarczają na bezpieczne – szóste miejsce. W tym ostatnim spotkaniu zdają licencje nowi zawodnicy: Daniel Chmielewski, Janusz Kasprzycki i Włodzimierz Tomaszewski – syn Wacława Tomaszewskiego – prezesa klubu.

Dla Włókniarza w sezonie 1973 punkty zdobywają:
Marek Cieślak – 99 pkt. w 10 meczach
Zygmunt Gołębiowski – 84/10
Andrzej Jurczyński – 82/11
Jerzy Bożyk – 65,5/12
Czesław Goszczyński – 40/13
Henryk Barylski – 38/10
Jerzy Kowalczyk – 36/13
Jacek Gierzyński – 34/10
Leszek Zapart – 22/7
Zygmunt Malinowski – 9/6
Zenon Urbaniec – 5/2
Henryk Trąbski – 3/4
Wiktor Jastrzębski – 2/1
Marek Nabiałek – 0/1

Zygmunt Malinowski po zakończeniu sezonu kończy swoją 10-letnią przygodę z żużlem.

Zygmunt Malinowski po sezonie ’73 kończy karierę sportową

Zygmunt Malinowski po sezonie ’73 kończy karierę sportową

Na torze w Częstochowie rozegrane zostają test – mecze z reprezentacjami młodzieżowymi Wielkiej Brytanii i Szwecji oraz zawody kontrolne Kadra – Włókniarz.
28 października odbywa się po raz pierwszy Memoriał poświęcony pamięci dwóch częstochowskich zawodników: Bronka Idzikowskiego i Marka Czernego. Triumfuje Jan Mucha ze Śląska Świętochłowice przed Henrykiem Barylskim i Jerzym Bożykiem.
W finale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski na torze w Zielonej Górze Andrzej Jurczyński z 11 punktami wywalcza brązowy medal. Zwycięża Zbigniew Filipiak, reprezentant Falubazu Zielona Góra przed Franciszkiem Stachem z Kolejarza Opole. W zawodach startuje jeszcze dwóch częstochowian: Czesław Goszczyński i Jerzy Kowalczyk.

Milowymi krokami nadchodzi kolejny sezon 1974. Plastron z lwem przywdziewa Józef Jarmuła, który po rocznej karencji spowodowanej odejściem ze Świętochłowic zmienia barwy klubowe. Czyżby powtórka 1959 roku, kiedy do Włókniarza, także ze Świętochłowic przechodzi Stanisław Rurarz. Józek to kontrowersyjny zawodnik, nielubiany przez niektórych sędziów, uwielbiany przez kibiców. Ma swój charakter i styl. Chłopcy z drużyny przyjmują go chętnie, bo w takim układzie apetyty na sukces rosną. Częstochowa tworzy nową potęgę czarnego sportu. Treningi przeistaczają się w niezłe zawody, gdy na torze, poza Józkiem pojawiają się: Jerzy Bożyk, Henryk Barylski, Marek Cieślak, Jacek Gierzyński, Zygmunt Gołębiowski, Czesław Goszczyński, Andrzej Jurczyński, Jerzy Kowalczyk, Marek Nabiałek, Włodzimierz Tomaszewski, Lech Zapart i Zenon Urbaniec. Z powodzeniem można zbudować dwie równorzędne drużyny.
A jak będzie w rzeczywistości?

Część X (1974) – Po piętnastu latach tytuł powraca do Częstochowy

Znaczącym wzmocnieniem Włókniarza było przejście do Częstochowy Józefa Jarmuły

Znaczącym wzmocnieniem Włókniarza było przejście do Częstochowy Józefa Jarmuły

31 marca, przed inauguracją sezonu ligowego ’74 w Częstochowie, rozegrane zostaje spotkanie towarzyskie z „sąsiadem zza miedzy”, Śląskiem Świętochłowice. Ma to być zarazem sprawdzian dla Józefa Jarmuły w rywalizacji z niedawnymi kolegami z zespołu. Zawody kończą się wygraną 44:33, a Józek na swoim koncie gromadzi 6 pkt.

Głównym atutem Włókniarza jest jednak to, że punktuje cała ósemka, kiedy w Śląsku Paweł Waloszek i Jan Mucha wyraźnie odstają od reszty.
Warto wspomnieć, iż do tego ostatniego Jarmuła miał żal, wypowiedziany po latach. Mucha, słynący z nienagannej techniki jazdy, wypominał koledze, że nie potrafi na torze we właściwy sposób korzystać z mocy silnika i zamiast odkręcać manetkę gazu na tyle, ile konieczne ciągle „przekręca” wprowadzając w nadmierny poślizg tylne koło na łukach. Niektórzy nazywali taką jazdę „zwariowanym pełnym gazem”. Tymczasem Józek wiedział, że kibice, dla których przede wszystkim się ścigał, lubią efektowną i dynamiczną jazdę. Dla nich wszak jeździł i razem z nimi się bawił.
W trakcie wspomnianych zawodów rozegrano także kilka dodatkowych wyścigów młodzieżowych, w których ze strony częstochowskiej zaprezentowali się: Daniel Chmielewski, Marek Nabiałek, Włodzimierz Tomaszewski i Grzegorz Kupczak.
Pierwsze spotkanie ligowe, 7 kwietnia z Falubazem Zielona Góra, odbywa się na torze w Poznaniu. Cieślak gromadzi 12 pkt., Jurczyński – 11, Jarmuła – 10, Urbaniec – 8, Bożyk – 6, Goszczyński, Gołębiowski i Gierzyński dorzucają łącznie 7 i w rezultacie premiera kończy się wynikiem 54:24. Jurczyński i Jarmuła tak mocno się rozkręcają, że reprezentując barwy klubu w dodatkowych wyścigach par wpadają na siebie, a jeden z motocykli trzeba zbierać z ławek dla kibiców. Na szczęście nikogo w tym miejscu nie było.

W drugiej rundzie do Częstochowy przyjeżdża ekipa Sparty z Piotrem Bruzdą
i Jerzym Trzeszkowskim. Liderzy Włókniarza: Cieślak, Jurczyński i Jarmuła są wyjątkowo zgodni i gromadzą po 10 punktów. Pozostali także spisują się bardzo dobrze, a końcowy rezultat brzmi 57:20.
Śląsk Świętochłowice swoje zawody organizuje w Chorzowie. Nie zmienia to faktu, że wynik 40:38 satysfakcjonuje wyłącznie częstochowian. Dla pewności, że nie będzie zbędnej rywalizacji ambicjonalnej, nie startuje w tym meczu Jarmuła. Tym razem prym wiodą: Urbaniec (10 pkt.) i Bożyk (9). Marek Cieślak po kolizji z Jackiem Goerlitzem uznany zostaje winnym i jest wykluczony przez sędziego do końca zawodów.
W Rybniku wypadek przy pracy – przegrana 45:31. Zespół ROW-u kilka dni później nie może sprostać i ulega włókniarzom, ale tylko w spotkaniu towarzyskim, rozegranym w Chorzowie.
Czemu tak często powtarza się śląski obiekt? Otóż w latach 70-tych w kalendarzu FIM zgłoszone było właśnie tam szereg imprez mistrzowskich, m.in.: finały Mistrzostw Świata zarówno w konkurencji indywidualnej (1973, 1976), jak i drużynowej (1974). Tylko spora dawka startów gwarantowała późniejsze sukcesy, zwłaszcza że tor żużlowy istniał od niedawna. Dotychczas górowała piłka nożna.
Kolejne potyczki ligowe ze Stalą Gorzów u siebie i w Bydgoszczy z Polonią w nienajlepszym wykonaniu kończą się również porażkami. Bilans 6 spotkań to 3 zwycięstwa i tyleż porażek. Jak potoczy się scenariusz dalszych wydarzeń?
25 maja do Częstochowy przyjeżdża na rewanż Polonia. Świetnie radzą sobie Bożyk i Gołębiowski, którzy gromadzą łącznie 17 punktów. Efektem jest tak bardzo potrzebne zwycięstwo 47:31.

Nikt nie jest w stanie przewidzieć nadchodzącej tragedii.
Pięć dni później, 30 maja na ulicach miasta następuje kolizja, w której śmierć ponosi Zygmunt Gołębiowski. Warto przypomnieć kilka faktów dotyczących owego, tragicznego dnia i przybliżyć sylwetkę tego sympatycznego zawodnika:

Zygmunt Gołębiowski tragicznie zakończył życie w trakcie trwania sezonu 1974

Zygmunt Gołębiowski tragicznie zakończył życie w trakcie trwania sezonu 1974

„Jest 30 maja 1974 roku, pogodny wiosenny wieczór. Jedną z bardziej ruchliwych arterii Częstochowy jedzie z dużą prędkością trabant kierowany przez Jerzego Bożyka, żużlowca miejscowego klubu. Wśród rozbawionych pasażerów popularnej
w tych latach „mydelniczki” znajduje się również żużlowiec, kolega klubowy kierowcy samochodu – Zygmunt Gołębiowski. Nic jeszcze nie zapowiada tragedii, która za chwilę nastąpi… W pewnym momencie kierujący trabantem z przerażeniem spostrzega majaczące w ciemności kontury zaparkowanej niefrasobliwie na poboczu jezdni ciężarowej przyczepy. Na hamowanie jest zbyt późno, gwałtowny skręt kierownicy w lewo i w sekundę później rozlega się głośny trzask rozbijanej karoserii. W szczątkach samochodu, który grzęźnie pod stojąca przyczepą, śmierć ponosi trzech pasażerów trabanta…
Tak zginał ZYGMUNT GOŁĘBIOWSKI, świetny zawodnik CKM Włókniarz…
Zygmunt do żużla trafił stosunkowo późno, bo w wieku 23 lat, po odbyciu służby wojskowej. Zadebiutował na torze mając 24 lata, a więc w wieku, w którym dzisiaj niektórzy rozstają się już z żużlem, głównie z przyczyny przepisu o młodzieżowcach…
Debiut nie wypadł przekonywująco, gdyż ówczesny trener Włókniarza miał życzenie rzucić adepta od razu na głęboką wodę, kazać mu przywdziać po raz pierwszy klubowy plastron w zawodach międzynarodowych i to za granicą. Owa granica, co prawda, przypominała bardziej przysłowiową miedzę, gdyż rzecz działa się u południowych sąsiadów w Koprzywnicy, ale to wystarczyło, by stremowany debiutant w trzech swoich biegach meldował się każdorazowo na mecie ostatni. W miesiąc później już było nieco lepiej, w spotkaniu rewanżowym na torze częstochowskim, Gołębiowski zdobył tak upragniony pierwszy punkt w swej tragicznie przerwanej karierze.
W lidze zadebiutował z kolei dopiero 23 września 1967 roku i też bez powodzenia. Konkurencja w drużynie powodowała, że w kolejnych sezonach, nawet gdyby debiut ligowy potoczył się inaczej – i tak jeździłby z obawą, że etykietka wiecznego rezerwowego przylgnie do niego na stałe.
Przełom nastąpił dopiero w 1971 roku. a wszystko zaczęło się od spotkania towarzyskiego z zespołem UAMK Praga, kiedy to Gołębiowski pokonał m.in. słynnych braci Volfów.
W kolejnych meczach – tym razem już ligowych – stał się jednym z liderów zespołu, przywożąc regularnie po 10 – 12 punktów. W całym sezonie uzbierał 140 „oczek”, które dawały mu znakomitą średnią 2,16 na wyścig, a co najistotniejsze – z całą klubową częstochowską bracią awansował do l ligi!
W 1973 został powołany do kadry narodowej i startował m.in. w test meczu z reprezentacją Wielkiej Brytanii – z kolegą klubowym, Zygmuntem Malinowskim. Wygrał nawet turniej par na częstochowskim torze. W spotkaniu Włókniarz – Kadra, zorganizowanym przez władze żużlowe, należał obok Marka Cieślaka do wiodących zawodników, gromadząc na swym koncie 12 punktów. Dobrym wynikiem było też 4 miejsce w ćwierć finale IMP w Tarnowie.
I tak nadszedł pamiętny 1974 rok…”

Fragmenty artykułu Marka Soczyka i Dariusza Sołtysiaka p.t. „Zygmunta Gołębiowskiego przegrana z losem”. Tygodnik Żużlowy, 1995

Wielka tragedia dla całego klubu, po której ciężko się otrząsnąć, czy w takiej sytuacji można jeszcze marzyć o sukcesie?
Teraz do zespołu częściej są włączani: Jerzy Kowalczyk, Marek Nabiałek i Leszek Zapart. Jechać trzeba dalej, więc jadą. W Lesznie zwycięstwo 42:34, rewanż także wygrany 44:34. Po remisie 39:39 rybniczanom udaje się wyjechać z Częstochowy z punktem meczowym.
W kolejnej rundzie czeka trudny wyjazd do Gorzowa. Jancarz, Plech, Padewski, Fabiszewski, Rembas i Woźniak to zgrana i bardzo silna paczka. Jednak od początku spotkania włókniarze tak łatwo nie poddają się, Cieślak, Jarmuła, Jurczyński i Urbaniec odpierają ostre ataki stalowców. Tymczasem nad stadionem zbierają się czarne chmury, lada moment lunie deszcz. Po 9 wyścigach rezultat 28:26 dla biało – zielonych. W tym momencie gwałtowna ulewa zalewa tor. Sędzia dochodzi do wniosku, że nie ma warunków do dalszej jazdy i podejmuje decyzję o przerwaniu meczu. Zgodnie z regulaminem ponad połowa zawodów się odbyła więc wynik jest ważny.
Dwa kolejne spotkania: ze Śląskiem i we Wrocławiu przynoszą identyczne wyniki – 43:35 i bardzo ważne 4 punkty. Po drodze 24 sierpnia Memoriał Idzikowskiego i Czernego zwycięża Andrzej Jurczyński przed Czesławem Goszczyńskim i Józefem Jarmułą, a 8 września w półfinale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski z 14 pkt. triumfuje Jerzy Kowalczyk.
W niedzielę 22 września na stadionie Włókniarza, mimo kiepskiej pogody i wcześniejszych opadów, nadkomplet widzów. Zajęte są nawet schody między sektorami. Dziennikarze doliczyli się 35 tysięcy widzów. Do dziś jest wielu, którzy pamiętają to spotkanie. Spore powody do niezadowolenia ma Marek Cieślak, pechowa kontuzja ręki eliminuje go z bezpośredniego udziału w tym wielkim finale. Kibice wiedzą jednak dobrze o zasługach Marka we wcześniejszych spotkaniach.
Obsługa czyni wszelkie starania, aby rozmokły tor nadawał się do jazdy, zapadają decyzje o rozsypaniu trocin i ubiciu toru. Tak też się dzieje.

22 września przed meczem z Falubazem Wiktor Jastrzębski żegna się z kibicami

22 września przed meczem z Falubazem Wiktor Jastrzębski żegna się z kibicami

Do prezentacji przed meczem z Falubazem Zielona Góra, wśród swoich kolegów wychodzi – tym razem po cywilnemu – Wiktor Jastrzębski. Ten wielki dzień wybiera na pożegnanie z fanami czarnego sportu. Są kwiaty, pamiątkowy puchar, podziękowania, a z trybun rozlega się „sto lat” na 35 tysięcy głosów. Pan Witek nie kryje łez wzruszenia. Udowadnia, że to on zwycięża z prześladującą go kontuzją. Blisko trzy lata walki z bólem, powrót na tor i kiedy znów jest na szczycie postanawia zakończyć uprawianie sportu. Ma charakter.

Od początku zawodów zielonogórzanie stawiają mocny opór. Zbigniew Filipiak, Paweł Protasiewicz, Ludwik Jaskulski walczą, po dwóch remisach trzeci bieg wygrywają i obejmują prowadzenie 9:8. Jednak kapelusz kominiarski, w jakim do prezentacji przystąpił Jarmuła, przekazując go kolejno kolegom, robi swoje. A tak na poważnie to cały częstochowski zespół zabiera się do roboty i to bardzo skutecznie. Cztery kolejne wyścigi rozstrzyga w stosunku 5:1. Taki sam wynik udaje się powtórzyć jeszcze w trzech innych wyścigach, a efektem jest bezapelacyjny triumf nad gośćmi 53:24.
Po piętnastu latach tytuł drużynowych mistrzów Polski znów wraca do Częstochowy.
Następują owacje na stojąco, gdy biało – zieloni triumfalnie przejeżdżają całą drużyną gazikiem wokół toru – teraz już z kontuzjowanym Markiem Cieślakiem, po czym kolumna na motocyklach żużlowych pod eskortą milicji wykonuje uroczysty przejazd ulicami miasta. Radości nie ma końca, wszyscy biją brawa, krzyczą i wymachują w stronę ulubieńców.
Szczęśliwy Józef Jarmuła zwalnia na Placu Daszyńskiego (wówczas Nowotki), zdejmuje z siebie plastron i rzuca w kierunku młodzieńców skandujących na chodniku „Włókniarz, Włókniarz …”.

Złota drużyna 1974. Stoją od lewej: Tadeusz Tumiłowicz - mechanik, Józef Jarmuła, Mirosław Gieroń - kierownik drużyny, Bernard Kacperak - trener, Andrzej Jurczyński, Włodzimierz Tomaszewski, Leszek Zapart, Jan Drapak - trener ogólnorozwojówki, Czesław Goszczyński, Henryk Barylski, Zenon Urbaniec, Wiktor Jastrzębski, Łukasz Janiec - mechanik. W pierwszym rzędzie: Marek Nabiałek, Jerzy Kowalczyk, Jacek Gierzyński. Na motocyklu Marek Cieślak

Złota drużyna 1974. Stoją od lewej: Tadeusz Tumiłowicz – mechanik, Józef Jarmuła, Mirosław Gieroń – kierownik drużyny, Bernard Kacperak – trener, Andrzej Jurczyński, Włodzimierz Tomaszewski, Leszek Zapart, Jan Drapak – trener ogólnorozwojówki, Czesław Goszczyński, Henryk Barylski, Zenon Urbaniec, Wiktor Jastrzębski, Łukasz Janiec – mechanik. W pierwszym rzędzie: Marek Nabiałek, Jerzy Kowalczyk, Jacek Gierzyński. Na motocyklu Marek Cieślak

W walce o tytuł punkty zdobywają:
Marek Cieślak – 108 pkt.
Andrzej Jurczyński – 102 pkt.
Józef Jarmuła – 100 pkt.
Zenon Urbaniec – 82 pkt.
Zygmunt Gołębiowski – 40 pkt.
Jerzy Bożyk – 35 pkt.
Czesław Goszczyński – 32 pkt.
Henryk Barylski – 30 pkt.
Jerzy Kowalczyk – 27 pkt.
Jacek Gierzyński – 25 pkt.
Leszek Zapart – 9 pkt.
Marek Nabiałek – 5 pkt.
Włodzimierz Tomaszewski wystartował w 1 wyścigu z Falubazem Zielona Góra nie zdobywając punktów.

Na zakończenie sezonu do Częstochowy przyjeżdża na test mecz reprezentacja ZSRR. W spotkaniu tym, wygranym 70:37 Zenon Urbaniec w 6 startach gromadzi komplet 18 punktów. Powody do satysfakcji ma inny częstochowski kadrowicz, Andrzej Jurczyński. Reprezentuje Polskę w finale Drużynowych Mistrzostw Świata i na torze Stadionu Śląskiego w Chorzowie wywalcza wspólnie z kolegami brązowy medal.

Część XI (1975-1976) – W blasku srebra

Po ubiegłorocznym sukcesie i mistrzowskim tytule apetyty nie maleją, wszak wszyscy znają silne i szerokie zaplecze kadrowe, z którego cała czołówka jest w kadrze narodowej, a możliwości częstochowian są wielkie. Może na 25-lecie CKM Włókniarz trzeci tytuł?

Na serię zawodów w Australii i Nowej Zelandii od stycznia do marca ’75 zaproszeni zostają: Edward Jancarz, Piotr Bruzda, Andrzej Tkocz, Zenon Plech, Henryk Żyto, Piotr Pyszny, Zygfryd Kostka i Andrzej Jurczyński. 25-letni częstochowianin ma wyjątkową możliwość startów na torze w tzw. martwym u nas okresie i szlifowania formy przed nadchodzącym w kraju sezonem, zwłaszcza że radzi sobie całkiem nieźle. Najlepiej czuje się na torze w Brisbane (Australia), gdzie w test – meczu z „kangurami” gromadzi z bonusem 12 punktów. Czy przyjdą oczekiwane efekty?
Początki są optymistyczne. Już 10 kwietnia 1975 w Częstochowie Marek Cieślak wygrywa turniej o Złoty Kask, a Zenon Urbaniec ustanawia czasem 71,4 s. nowy rekord toru. Przez wiele lat wynik ten będzie nieosiągalny, nawet zbliżenie się do wspomnianej granicy czasowej jest marzeniem nie do spełnienia.
Inauguracyjny mecz ligowy z ROW Rybnik, wygrany 49:29, potwierdza wysoką formę zawodników, którzy zimę przepracowali pod czujnym okiem trenera ogólnorozwojówki Jana Drapaka. W II rundzie Stal Gorzów zwycięża dwoma punktami, ale trzy kolejne spotkania: ze Spartą – 55:22, w Bydgoszczy – 44:34 i z Lesznem – 51:27 przynoszą komplet punktów windując Włókniarza na czoło tabeli przed Gorzowem.
Zawody z Lesznem przypadają na dzień 10 czerwca. Choć zwycięstwo 51:27 daje powody do radości, to nie widać jej na twarzach włókniarzy. Właśnie tego dnia w wypadku motocyklowym na obrzeżach miasta ginie 21-letni Grzegorz Kupczak.
W krótkiej drodze sportowej niestety nie było dane młodemu częstochowianinowi wystartować w zawodach ligowych. Choć licencję posiadał od dwóch lat, startował jedynie w spotkaniach młodzieżowych.
Jakby było jeszcze mało nieszczęścia, pojawiają się nowe problemy: Andrzej Jurczyński, uczestniczący w turnieju po rundzie eliminacji do mistrzostw Świata w ZSRR, ulega poważnej kontuzji. Podobnie jest z Zenonem Urbańcem, który na torze w Gorzowie, w turnieju o Złoty Kask, na skutek groźnego upadku doznaje wstrząśnienia mózgu, co eliminuje go do końca sezonu.
Pierwszym efektem tak poważnych strat w obozie biało – zielonych jest porażka w Gdańsku z Wybrzeżem 29:49. W spotkaniu tym po raz ostatni uczestniczy Jacek Gierzyński. Kilka dni później uczestniczy wraz z Czesławem Goszczyńskim w turniejach o Puchar Bałtyku w ówczesnej NRD. W Neubrandenburgu doznaje kontuzji kręgosłupa, która na zawsze przykuwa go do wózka inwalidzkiego.
Czego w takiej sytuacji można oczekiwać?
Dalsze rundy to przeplatanka zwycięstw i porażek. W podstawowym składzie częściej zaczynają pojawiać się nazwiska: Mirosława Błaszaka, Daniela Chmielewskiego, Włodzimierza Tomaszewskiego.
Sezon kończy się tytułem mistrzowskim dla Gorzowa, a częstochowianie wywalczają srebro. Największy wkład mają: Józef Jarmuła – 128 pkt., Marek Cieślak – 127 i Czesław Goszczyński – 82. Pozostałe punkty zdobywają: Jurczyński – 49, Kowalczyk – 45, Urbaniec – 41, Zapart – 23, Gierzyński – 22, Tomaszewski – 20,5, Nabiałek – 20, Błaszak – 10, Chmielewski – 3, Barylski – 1.
Henryk Barylski w sezonie ’75 zakończy starty w Włókniarzu.

Dla Marka Cieślaka sezony 1975–76 przynoszą wiele znaczących sukcesów

Dla Marka Cieślaka sezony 1975–76 przynoszą wiele znaczących sukcesów

Marek Cieślak, po doskonałym sezonie w kadrze, awansuje do finału Indywidualnych Mistrzostw Świata na Wembley oraz jest powołany na finał drużynowy w Norden.
Na częstochowskim torze w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski triumfuje Edward Jancarz, a Cieślak w dodatkowym wyścigu pokonuje Pawła Walaszka i wywalcza wicemistrzostwo Polski, Józef Jarmuła jest czwarty. Za to w VIII Memoriale Marek nie ma sobie równych i zwycięża z kompletem punktów przed Andrzejem Tkoczem (ROW Rybnik) i Czesławem Goszczyńskim.
Interesującym zakończeniem sezonu są uroczyste obchody 25-lecia Włókniarza w Filharmonii Częstochowskiej, podczas których klub otrzymuje sztandar.

Jubileusz goni jubileusz i tak wkraczamy w sezon ’76, w którym to przypada 30-lecie sportu żużlowego w Częstochowie. Kolejna niewiadoma, w klubie.
Co dalej?
Po ubiegłorocznych kontuzjach, ostrożnie czyni się kalkulacje co do możliwości drużyny. Po cichu Zarząd myśli o powtórzeniu medalowej pozycji.
Centrala żużlowa w nowym sezonie dokonuje kolejnych innowacji. Powiększone zostają: ekstraliga do 10 zespołów oraz ilość wyścigów w meczu do 16. Dodano także wyścigi dla młodych adeptów, które nie były zaliczane do punktacji, dawały jednak szansę na przedłużenie licencji, nawet w przypadku nie wystartowania w podstawowym składzie.
Na początek włókniarze wyjeżdżają do Gorzowa. Jancarz, Nowak, Fabiszewski, Rembas i Woźniak pokonują częstochowian 52:39. Skuteczną rywalizację nawiązują jedynie Jurczyński (13 pkt.) i Cieślak (11). W kolejnych zawodach jest lepiej: zwycięstwa w Toruniu 60:35, Wrocławiu 53:43 i Zielonej Górze 49:46 oraz u siebie z Gdańskiem 65:30, Rybnikiem 64:32, Opolem 60:35 stawiają Włókniarza na szczycie ligi wraz ze Stalą Gorzów. Właśnie tenże zespół 18 lipca przyjeżdża na rewanż do Częstochowy i zostaje pokonany 50:46.
W XI rundzie DMP, 25 lipca przeciwnikiem biało – zielonych jest ekipa Stali Toruń. Po 4 wyścigach prowadzi Włókniarz 14:10. Do kolejnego biegu obok Jana Ząbika na start wyjeżdża rezerwowy Kazimierz Araszewicz, który zastępuje Kwiatkowskiego. Nagle uślizg, upadek, karambol.
135Trudno jest przyjąć do wiadomości informację spikera, który ogłasza, że na skutek obrażeń doznanych w 5 wyścigu 21- letni torunianin w drodze do szpitala umiera.
Nieżyjący już dziś Mirosław Gieroń – bo to on prowadził spikerkę – przez wiele lat miał przed sobą tamte wydarzenia. Jak sam wielokrotnie wspominał: „Gdy dotarła do mnie ta wiadomość przez długą chwilę nie mogłem wypowiedzieć słowa. Nie wiedziałem co mam tym ludziom powiedzieć”.

Stadion zamilkł, wszyscy obecni wstali, chwilą ciszy uczczono pamięć zmarłego, zawody zostały przerwane. Do chwili otrzymania tej informacji powtórzono wspomniany wyścig i rozegrano jeszcze dwa inne, ale mecz przerwano i już nigdy nie udało się go rozegrać. Wyznaczony został co prawda nowy termin na 24 sierpnia, ale część drużyny Torunia w drodze do Częstochowy miała wypadek samochodowy i nie dotarła na stadion. Stal oddała punkty walkowerem, a Plewiński, Ząbik, Kwiatkowski i Podolski oraz włókniarze rozegrali 13-biegowy turniej indywidualny.
W dalszej części sezonu częstochowianie tracą punkty jedynie w Gdańsku 45:51 i Rybniku 45:50 powtarzając ostatecznie ubiegłoroczny sukces.
Punktami dzielą się: Cieślak – 198, Jurczyński – 170, Jarmuła – 141, Goszczyński – 134, Urbaniec – 127,5, Kowalczyk – 74,5, Tomaszewski – 27, Nabiałek – 16, Chmielewski – 4, Błaszak – 2. Leszek Zapart wystartował tylko 12 września w spotkaniu ze Spartą, ale było to raczej pokazanie się w wyścigu dla przedłużenia licencji. Praktycznie w ten sposób zakończył karierę sportową.

W 1976 roku Józef Kafel rozpoczyna starty na torze

W 1976 roku Józef Kafel rozpoczyna starty na torze

Ważnymi występami i sukcesami kończą się starty naszych kadrowiczów. Marek Cieślak znów uczestniczy w finale Indywidualnych Mistrzostw Świata, a z polską ekipą przywozi z Londynu (White City) srebrny medal drużynowy.
Zwycięstwem kończy się jego udział w cyklu rozgrywek o Złoty Kask. W pokonanym polu zostawia gorzowian Edwarda Jancarza i Jerzego Rembasa.

Cieślak wspólnie z Andrzejem Jurczyńskim zdobywają również brąz w Mistrzostwach Polski Par Klubowych.
Tylko przypadek dzieli Jerzego Kowalczyka od medalu Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski. Na torze w Opolu zwycięża Wiesław Patynek z Polonii Bydgoszcz, a trzech kolejnych zawodników zdobywa tą samą ilość po 11 punktów. W dodatkowym biegu o pozostałe medale Jurek notuje upadek i ostatecznie jest czwarty.
„Niegościnni” częstochowianie na swoją korzyść rozstrzygają IX Memoriał Idzikowskiego i Czernego w kolejności: Marek Cieślak (zwycięstwo drugi rok z rzędu), Zenon Urbaniec, Andrzej Jurczyński. Warto dodać, że w Memoriale rezerwowymi są nowe twarze klubu: Zygmunt Nocuń i Józef Kafel.


Część XII (1977-1978) – Dwukrotny brąz

Marek Cieślak w barwach White City

Marek Cieślak w barwach White City

Po Stefanie Kwoczale, który w 1960 roku wystartował w lidze brytyjskiej, kolejnym „emigrantem” jest Marek Cieślak. Lider biało – zielonych otrzymuje ofertę startu w barwach londyńskiego White City. Bardzo dobrze radzi sobie w kontakcie z czołówką światową przysparzając pokaźnej liczby punktów nowemu klubowi. W Włókniarzu startuje tylko w pięciu spotkaniach, za to tak skutecznie, iż wszystkie one kończą się zwycięstwami zespołowymi.

Już na początku sezonu punktowe zdobycze w spotkaniach z Motorem Lublin (76:20), Unią Leszno (63:33), Polonią Bydgoszcz (52:44) i ROW Rybnik (58:38) zapowiadają wysoką formę włókniarzy. Pierwsze mecze potwierdzają kolejny udany sezon Czesława Goszczyńskiego i Józefa Jarmuła, jednak pod nieobecność Marka Cieślaka bezsprzecznym liderem biało – zielonych staje się Andrzej Jurczyński, który po prześladujących go wcześniej kontuzjach ma naprawdę szczęśliwy sezon.
Jak się później okaże, to na barkach wymienionej trójki spoczywają sukcesy częstochowskiego zespołu.

Zenon Urbaniec w 1977 roku ze względu na skutki poważnej kontuzji musi zakończyć uprawianie sportu

Zenon Urbaniec w 1977 roku ze względu na skutki poważnej kontuzji musi zakończyć uprawianie sportu

W lipcu 1977 roku Zenon Urbaniec po raz ostatni wychodzi na tor. Konsekwencje kontuzji z 1975 roku dają znać o sobie, lekarze zdecydowanie zabraniają dalszych startów. W taki sposób przedwcześnie kończy karierę sportową jeden z największych talentów żużlowych, człowiek obdarzony wyjątkowym refleksem, reprezentant Polski, uczestnik eliminacji mistrzostw Świata, wielu spotkań międzynarodowych, rozgrywek w ramach mistrzostw Polski.

Tymczasem do walki o ligowe punkty dzielnie włączają się: Jerzy Kowalczyk, Daniel Chmielewski, Włodzimierz Tomaszewski i Józef Kafel. Powoli swój lwi pazur zaczynają pokazywać juniorzy: Tomasz Jurczyński, Leszek Cyganek i Kazimierz Bieniek.
Wygrane wszystkie spotkania w Częstochowie oraz wyjazdowe w Lublinie (58:37) i Rybniku (51:45) dają w efekcie brąz Drużynowych Mistrzostw Polski. Do tego osiągnięcia Jurczyński i Goszczyński dołączają srebro Mistrzostw Polski Par Klubowych wywalczone na torze w Ostrowie Wlkp.
Ale to jeszcze nie koniec sukcesów częstochowian. Nie lada wyczynu dokonuje Marek Cieślak, który z drużyną White City, dokładając swoje 261 pkt., wywalcza tytuł mistrza ligi brytyjskiej. Przez szereg lat był to jedyny tytuł mistrzowski polskiego zawodnika. Ponadto na wrocławskim torze wraz z drużyną zdobywa srebrny medal DMŚ.
W finale IMP na gorzowskim torze Józef Jarmuła jest szósty.
W Memoriale Idzikowskiego i Czernego tym razem częstochowianie ustępują najwyższy stopień podium Bogusławowi Nowakowi ze Stali Gorzów. Cieślak jest drugi, a Jurczyński trzeci.
Dopełniając statystyki ligowej w spotkaniach punktowali: Andrzej Jurczyński – 203 pkt., Czesław Goszczyński – 151, Józef Jarmuła – 140, Jerzy Kowalczyk – 96, Daniel Chmielewski – 87, Marek Cieślak – 72, Zenon Urbaniec – 69, Włodzimierz Tomaszewski – 33, Józef Kafel – 27, Marek Nabiałek – 16, Leszek Cyganek – 6, Kazimierz Bieniek – 3, Zygmunt Nocuń – 1, Tomasz Jurczyński – nie zdobył punktów.

Marek Cieślak i Andrzej Jurczyński – najlepsi zawodnicy Włókniarza lat ’70 ubiegłego stulecia. Na zdjęciu wraz z mechanikiem klubowym, Tadeuszem Tumiłowiczem.

Marek Cieślak i Andrzej Jurczyński – najlepsi zawodnicy Włókniarza lat ’70 ubiegłego stulecia. Na zdjęciu wraz z mechanikiem klubowym, Tadeuszem Tumiłowiczem.

W sezon 1978 włókniarze wkraczają z jedną zmianą w drużynie. Zakończył starty Zenon Urbaniec, a po rocznej przerwie spowodowanej leczeniem kontuzji powrócił Mirosław Błaszak.
W drużynie White City do Marka Cieślaka dołącza Andrzej Jurczyński. Tym razem jednak obaj zawodnicy startują zarówno w Anglii jak i w Polsce. Jest to trudne do pogodzenia, ponieważ Główna Komisja Żużlowa wprowadza kolejną innowację – zawody ligowe rozgrywane są według 18-biegowej tabeli (większa ilość startów) – ale możliwe do zrealizowania, gdyż na początek w Gdańsku z Wybrzeżem obaj wymienieni uzyskują po 17 pkt. W kolejnym meczu z Kolejarzem Opole znów zgodnie gromadzą po 15 pkt. Dobre starty zaliczają: Włodzimierz Tomaszewski i Daniel Chmielewski. Młodzi bardziej zdecydowanie wkraczają do akcji.
Po drodze, na rodzimym torze Cieślak wygrywa I eliminację do IMŚ przed Stanclem i Kudrną.

W dalszej części sezonu zwycięstwa z Gorzowem 69:39, Toruniem 72:36 i Zieloną Górą 68:40 znów rozbudzają nadzieje kibiców, ale wpadki w Rybniku i Lesznie weryfikują, na szczęście na krótko, marzenia o laurach. Cztery dalsze sukcesy początkuje wygrana 69:39 nad Śląskiem Świętochłowice. Pozostałe sześć potyczek kończy się połowicznym sukcesem (3 wygrane i tyle samo porażek) i biało – zieloni z dorobkiem 22 pkt. ponownie zajmują trzecie miejsce. Do wyprzedzenia gdańskiego Wybrzeża i wywalczenia srebra brakuje jednego punktu.
Z ogólnego bilansu 1042 punktów biegowych najwięcej zdobyli: Cieślak – 222, Jarmuła – 164, Jurczyński – 144, Chmielewski – 117, Tomaszewski – 114, Błaszak – 88, Goszczyński – 85, Kafel – 37, Kowalczyk – 34, Nocuń – 17. Pozostałe 20 punktów zdobyli: Bieniek – 9, Nabiałek i Cyganek – po 4, T. Jurczyński – 3.
A co w innych imprezach z udziałem włókniarzy?
Marek Cieślak po raz trzeci startuje w finale Indywidualnych Mistrzostw Świata i piąty w drużynowych – z drugiej imprezy tym razem wraca z brązowym medalem. W Mistrzostwach Polski Par wspólnie z Chmielewskim zajmuje 4 pozycję (zabrakło punktu do miejsca medalowego), a w Memoriale Idzikowskiego i Czernego zwycięża Józefa Kafla i Andrzeja Huszczę.

Część XIII (1979-1981)

Troszkę rozpieścili swoich kibiców żużlowcy częstochowskiego Włókniarza medalami drużynowymi.
Przypomnę, po pamiętnym pierwszym złocie 1959 roku piętnaście lat czekano na sukces. Przy drugim tytule można się było spodziewać długotrwałej dominacji, stworzono szerokie zaplecze, wśród nazwisk roiło się od talentów gwarantujących przyszłość. Pięć kolejnych, medalowych pozycji (1974 – 78) jest tego potwierdzeniem, ale – jak to w życiu bywa, wszystko co dobre zawsze kiedyś się kończy.
Kończy się także kadencja zarządu, który o tą dobrą passę zadbał, odchodzi prezes Wacław Tomaszewski. Funkcję naczelną obejmuje Zdzisław Suchecki.

W inauguracyjnej rundzie DMP 1979 włókniarze podejmują sąsiadów – ROW Rybnik. Rezultat 63:45 potwierdza wyrównany skład: Cieślak, Jurczyński i Kafel zdobywają łącznie 42 punkty, 10 oczek dorzuca Goszczyński, a 6 Tomaszewski. Pięciu tak skutecznych jeźdźców gwarantuje sukces. Jeśli jeszcze są zawodnicy, którzy w każdej chwili mogą uzupełnić kolegę w słabszym dniu, jest dobrze. Z opisywanych zawodów wykluczony zostaje Józef Jarmuła, ale już z Unią Leszno gromadzi 15 pkt. Jurczyński wywalcza 13, Cieślak 10, dołączają się: Kafel, Błaszak i Goszczyński – kolejne 2 punkty zostają w Częstochowie.
56:52 we Wrocławiu i 72:36 z Wybrzeżem windują biało – zielonych na szczyt tabeli. Dalej idzie już w kratkę. W Gorzowie i Zielonej Górze tracimy punkty, by następnie wysoko wygrać ze Śląskiem Świętochłowice (78:30) i Stalą Toruń (67:41).
Na półmetku rozgrywek wypada porażka w Bydgoszczy (40:67).
Druga połowa sezonu to dalsza huśtawka wyników. Na dziewięć spotkań tylko trzy kończą się sukcesem. Co prawda kadra klubu zostaje zasilona nowymi nadziejami: Krzysztofem Żelazko, Krzysztofem Miturskim i Sławomirem Czyżem, ale jest to niestety za mało. Ostatecznie 18 punktów meczowych i ujemne saldo punktów biegowych daje siódmą pozycję w tabeli.
Zarząd ma coraz większy problem z zahamowaniem zbliżającego się kryzysu.

Program z Finału Brązowego Kasku z 1979 roku, w którym triumfował Józef Kafel

Program z Finału Brązowego Kasku z 1979 roku, w którym triumfował Józef Kafel

Punkty w sezonie 1979 zdobywali: Kafel – 179, Cieślak – 175, Jarmuła – 152,
Andrzej Jurczyński – 92, Chmielewski – 76, Goszczyński – 72, Nocuń – 58, Tomaszewski – 30, Tomasz Jurczyński – 29, Błaszak – 28, Żelazko – 24,
Cyganek – 13, Stalski – 11.

Marek Cieślak po raz szósty w swojej bardzo bogatej karierze startuje w finale drużynowych Mistrzostw Świata.
Józef Kafel wywalcza Brązowy Kask. W dodatkowym biegu Kafel pokonuje Marka Kępę, Henryka Jaska i Krzysztofa Głowackiego.
Memoriał Idzikowskiego i Czernego zwycięża Bogusław Nowak przed Bolesławem Prochem i Józefem Kaflem.

W roku 1980 licencję uzyskuje Dariusz Bieda. W tym zawodniku, obok Józefa Kafla, upatruje się następcy dawnych asów atutowych klubu. Chęć startów w Włókniarzu deklaruje także doświadczony Stanisław Nocek z Motoru Lublin. Po pięciu latach przerwy powraca na tor Jerzy Bożyk. Tymczasem w pierwszej fazie rozgrywek ubywają Mirosław Błaszak i Daniel Chmielewski (wystartowali tylko w pięciu pierwszych zawodach), z kontuzjami walczy Józef Kafel. Marek Cieślak i Czesław Goszczyński wystartują tylko w dwóch spotkaniach. Zawirowania adekwatne do tego, co dzieje się w polskiej polityce tych bardzo trudnych lat.
W takim stanie rzeczy walka o ligowe punkty spoczywa na barkach niestrudzonego Andrzeja Jurczyńskiego oraz

W 1980 roku Dariusz Bieda pomyślnie przechodzi przez egzamin na licencję żużlowca

W 1980 roku Dariusz Bieda pomyślnie przechodzi przez egzamin na licencję żużlowca

Józefa Jarmuły, Stanisława Nocka, Jerzego Bożyka, Tomasza Jurczyńskiego i Zygmunta Nocunia. Z osiemnastu spotkań udaje się zwyciężyć tylko siedem i to na własnym torze.
Niechlubnym osiągnięciem są za to rekordowe przegrane: 27:81 w Bydgoszczy i 28:80 w Gnieźnie. Reasumując, gdy przyjmiemy, że średni statystyczny rezultat meczu to remis 54:54, częstochowianie uzyskują 46,75 pkt.
W takiej sytuacji wystarcza to jedynie na ósme miejsce – ostatnie, które zapewnia status pierwszoligowy.

Najwięcej punktów dla Włókniarza zdobywają: A. Jurczyński – 170, Jarmuła – 167, Nocek – 142, Kafel – 76,5, Bożyk – 76, T. Jurczyński – 69, Nocuń – 61.

W półfinale Mistrzostw Świata Par rozegranym w Częstochowie nie może być w takiej sytuacji miejsca dla gospodarza. Polskę reprezentują Edward Jancarz i Zenon Plech, którzy zwyciężają przed Danią i Anglią.
Tradycyjny Memoriał Idzikowskiego i Czernego kończy się rzadko spotykanymi wynikami. W dodatkowym biegu o 1 miejsce Nocek pokonuje Wojciecha Żabiałowicza, a o 3 miejsce Jarmuła zwycięża Roberta Słabonia.

Sezon 1981 przynosi kolejne zmiany regulaminowe. Tym razem zmniejszona zostaje ilość wyścigów w zawodach do 15. We Włókniarzu nowym Prezesem zostaje Zdzisław Jałowiecki – drużynowy mistrz Polski z 1959 roku, później trener i wieloletni działacz klubu.
W składzie drużyny także następują zmiany. Odchodzi Stanisław Nocek, a w jego miejsce pozyskany zostaje z Gwardii Łódź Henryk Jatczak. Cieślak drugi sezon odpuszcza – w końcu sezonu pokazuje się na torze tylko raz.
Licencje zaliczają: Jarosław Puczyński, Michał Miturski i Marek Łyko.

Coraz mniej walki na torze

Coraz mniej walki na torze

Mimo że ławka jest dość długa, jakoś zaczyna brakować punktujących zawodników. Drużyna nie jest ustabilizowana, jedno zastępstwo goni drugie, bo jak ocenić fakty – na 18 meczy w sezonie tylko dwóch zawodników startuje 17 razy, pięciu zalicza 10 do 16 spotkań, pozostali występują w połowie i mniej. Wiemy doskonale, że zgrana para to połowa sukcesu, a niestety takich par jest jak na lekarstwo. Stąd też rezultaty zawodów przynoszą opłakaną statystykę – średnia punktacja drużyny wynosi 36,94. Oznacza to, że każdy rozegrany mecz w zaokrągleniu przynosi porażkę 53:37.
Zwycięstwem kończą się tylko potyczki z Polonią Bydgoszcz 59:31, Kolejarzem Opole 49:41, Falubazem Zielona Góra 46:43 i Apatorem Toruń 48:42. Pozostałe 14 to porażki.
Zdobyte punkty meczowe dają dziesiątą (ostatnią) pozycję i w efekcie degradację do II ligi.

Kafel uzyska 149 punktów, A. Jurczyński – 108, Bożyk – 97, Jarmuła – 91, Nocuń – 81, Jatczak – 49, Żelazko – 33, T. Jurczyński – 20, Czyż – 15, K. Miturski – 12, Bieda – 5, Cieślak – 4, Stalski – 1.

Winnych w efekcie jest wielu, a karę ponosi jeden – Józef Jarmuła, który zostaje zawieszony w prawach zawodnika na okres 1,5 roku. Prezes Włókniarza Zdzisław Jałowiecki jest nieugięty. Nie chce słyszeć o skróceniu kary, co popiera większość zarządu klubu.

Zawody memoriałowe, rozegrane wcześniej niż zwyczajowo, bo w maju, zakończyły się bez częstochowianina na podium. Zwyciężył Andrzej Huszcza pokonując Piotra Pysznego i Romana Jankowskiego.
Na torze w Częstochowie rozegrano także zawody Szwecja – Polska, w których 13 punktów uzyskał Józef Kafel. Ten sam zawodnik w Rybniku stanął na najniższym stopniu podium indywidualnych mistrzostw Śląska.

Część XIV (1982-1984)

No i przypuszczenia stają się faktem – po dziesięciu latach ekstraligi, po pięciu medalach DMP – drużyna pozostaje jedynie cieniem Włókniarza.

Józef Kafel lideruje Włókniarzowi na początku lat 80-tych

Józef Kafel lideruje Włókniarzowi na początku lat 80-tych

Od roku 1982 zaczyna się tułaczka po drugoligowych torach, oddala się wizja występów w imprezach mistrzowskich, a co ważniejsze – zawodnicy tracą możliwości częstych startów w gronie najlepszych.
II liga liczy zaledwie 7 zespołów. W tym gronie Józef Kafel i Marek Cieślak wyraźnie wyróżniają się wśród innych. Kroku starają się im dotrzymać: Zygmunt Nocuń i Krzysztof Żelazko, niestety dalej powstaje spora przepaść. Czy w takiej sytuacji można liczyć na szybki powrót do grona najlepszych?

Na inaugurację sezonu ‘82 włókniarze wyraźnie pokonują zespół Sparty Wrocław 54:35, a następnie Motor Lublin 49:41. Po porażce w Grudziądzu przychodzi zwycięstwo z Unią Tarnów i znów wpadka w Świętochłowicach. W Lublinie, Tarnowie i Ostrowie Wlkp. także niepowodzenia. Na szczęście cztery inne mecze kończą się pełnymi zdobyczami punktowymi. W efekcie sezon na trzecim miejscu w tabeli z 14 punktami, za Motorem Lublin – 19 i Unią Tarnów – 16. Z nadziejami trzeba poczekać.

Oto jak przedstawia się punktacja indywidualna sezonu: Marek Cieślak – 145, Józef Kafel – 118, Zygmunt Nocuń – 92, Krzysztof Żelazko – 75, Jerzy Bożyk – 60, Krzysztof Miturski – 26, Dariusz Bieda – 23, Michał Miturski – 9, Marek Łyko – 8, Andrzej Jurczyński – 7 (startował tylko w 1 meczu), Kazimierz Bieniek – 2, Jarosław Puczyński i Mirosław Dzwonkowski – bez punktów. Ostatni to wychowanek Wybrzeża Gdańsk odbywający w Częstochowie zastępczą służbę wojskową, ze zgodą na starty we Włókniarzu.

W 1983 roku licencję „Ż” zdobywa Dariusz Rachwalik i przebojem wchodzi do składu Włókniarza

W 1983 roku licencję „Ż” zdobywa Dariusz Rachwalik i przebojem wchodzi do składu Włókniarza

W czerwcu ’82 dwaj adepci szkółki żużlowej: Adam Motłoch i Sławomir Urbaniec – młodszy brat Zenka, uzyskują licencje „Ż”.
Poza ligą Kafel i Nocuń awansują do finału Mistrzostw Polski Par, niestety zajmują tam ostatnie miejsce. Nikt z częstochowian nie staje na podium Memoriału Idzikowskiego i Czernego. Zwycięża Ryszard Buśkiewicz przed Piotrem Pysznym i Andrzejem Huszczą.

W roku 1983 do zespołu dołączają dwaj młodzi wychowankowie: Dariusz Gliński i Dariusz Rachwalik – ten drugi to nowy „diament”, który jeszcze w szkółce zwraca na siebie uwagę, a po uzyskaniu licencji niemal z marszu ma miejsce w podstawowym składzie.

Na starcie rozgrywek przypada wyjazd do Świętochłowic, gdzie Cieślak, Kafel, Jurczyński i reszta drużyny nie są w stanie dotrzymać kroku gospodarzom.
Może w kolejnej rundzie na swoim torze?
Tu niestety zwycięża GKM Grudziądz. Na dodatek Cieślak po dwóch wygranych wyścigach w trzecim starcie upada, a kontuzja jakiej ulega powoduje, że Marek nie wystartuje już do końca sezonu. Jest to także ostatni mecz Andrzeja Jurczyńskiego, który wycofuje się z dalszych startów. To bardzo wymowne powody słabej postawy częstochowian w kolejnych potyczkach.
W dalszej części sezonu udaje się pokonać jedynie drugi zespół Motoru Lublin – 53:33, Unię Tarnów – 52:38 oraz dwukrotnie Spartę Wrocław – 53:35 i 46:44.
Co więcej można powiedzieć o wynikach?
Otóż z łatwością radzą sobie z naszym zespołem Świętochłowiczanie (52:38 i 55:34), nie ma problemów Ostrovia, choć w Częstochowie napotyka opór (61:29 i 48:42), podobnie jest z GKM Grudziądz (47:42 i 65:25). Rekordowe zwycięstwa nad Włókniarzem odnosi ROW Rybnik (68:21 i 62:28).
Te mierne wyniki dają szóstą , najniższą od 1948 roku, pozycję klubu w rozgrywkach drugoligowych.

Punkty zdobywają: Zygmunt Nocuń – 132, Dariusz Bieda – 116, Józef Kafel – 83, Krzysztof Żelazko – 54, Dariusz Rachwalik i Kazimierz Bieniek – po 32, Marek Cieślak – 19, Adam Motłoch i Michał Miturski – po 16, Andrzej Jurczyński – 15, Jarosław Puczyński – 12, Sławomir Czyż – 6, Leszek Cyganek – 5, Marek Łyko i Sławomir Urbaniec – po 2, Krzysztof Miturski 1.

W takiej sytuacji trudno spodziewać się sukcesów w pozostałych imprezach.
W finale Brązowego Kasku w Ostrowie Wlkp. Dariusz Rachwalik zajmuje 9 miejsce, a Adam Motłoch – 14.
W indywidualnych mistrzostwach Śląska na torze w Częstochowie Dariusz Bieda jest trzeci.
Kolejny Memoriał kończy się bez gospodarza na pudle. Wygrywa Jan Krzystyniak przed Andrzejem Huszczą i Jerzym Rembasem.

Sławomir Drabik rozpoczyna przygodę z czarnym sportem

Sławomir Drabik rozpoczyna przygodę z czarnym sportem

Dalszy kryzys, ciągnący się także w 1984 roku, zaczyna budzić obawy o przyszłość. Brakuje środków finansowych na zakup sprzętu, który dla zawodników w tamtych latach zabezpieczał klub. Stadion zaczyna świecić pustkami. Kibice odsuwają się od swojej drużyny, są znudzeni porażkami.
Zarząd czyni starania o wzmocnienia, z Torunia sprowadza 37-letniego Zygmunta Słowińskiego (wychowanka Sparty Wrocław). Kolejnych dwóch wychowanków Andrzej Puczyński i Sławomir Drabik zalicza egzaminy licencyjne. Oczywiście z marszu mają miejsce w składzie i jeszcze w tym sezonie wystartują w szeregu zawodów. Poczynania tego drugiego napawają dużym optymizmem.

W dalszej części sezonu na tor z powodzeniem powraca Andrzej Jurczyński. Na motocykl wsiądzie także Marek Cieślak, choć niestety tylko w jednym meczu.

Na dobry początek dość łatwe zwycięstwo ze Spartą Wrocław 64:26. Kto jednak może przypuszczać, że będzie to wygrana z … ostatnią drużyną II ligi ’84. Dalej idzie zgodnie z przykrym harmonogramem, porażki z: Motorem Lublin 21:68, Śląskiem Świętochłowice 36:52, Ostrovią Ostrów Wlkp. 38:50, Unią Tarnów 35:55, GKM Grudziądz 31:57 i we Wrocławiu 41:46. Tu mały oddech za 2 punkty z Motorem Lublin 52:38 i kontynuacja przegranych: w Świętochłowicach 27:63, w Tarnowie 41:49 i z Ostrowem Wlkp. 44:46. Aż przykro patrzeć.
7 października w ostatniej rundzie zwycięstwo 49:40 z Grudziądzem kończy ligę. Włókniarz zajmuje 6 miejsce w tabeli wyprzedza jedynie wymienioną wcześniej Spartę Wrocław.
Dwa tak bardzo zasłużone dla polskiego żużla kluby zostają czerwoną latarnią II ligi.

W innych imprezach z wolna zaczyna się dziać coś pozytywnego.
Dariusz Rachwalik na torze w Bydgoszczy zajmuje 3 miejsce w Brązowym Kasku.
W tarnowskich eliminacjach Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych włókniarze zajmują 1 miejsce (Rachwalik 18, Motłoch 1, A. Puczyński 2), w półfinale 5 miejsce (Rachwalik 15, Motłoch 2), ale to jest za mało, aby myśleć o finale.
Złoty Kask rozegrano metodą kwalifikacji: 1/4, 1/2, i finał. Do finału awansuje Dariusz Bieda i tam jest piętnasty.
Józef Kafel wywalcza szóstą pozycję w Indywidualnych Mistrzostwach Śląska, a w częstochowskim Memoriale Idzikowskiego i Czernego ustępuje miejsca na podium Piotrowi Pysznemu z ROW Rybnik, Pawłowi Walaszkowi ze Śląska Świętochłowice i Bogusławowi Nowakowi ze Stali Gorzów.

W lidze ’84 punktują: J. Kafel – 133 pkt., D. Bieda – 90, Z. Słowiński – 69, A. Jurczyński – 50 (w 5 spotkaniach), D. Rachwalik – 36, S. Drabik – 27, Z. Nocuń – 21, L. Cyganek – 13, A. Motłoch – 11, M. Miturski – 10, A. Puczyński – 8, K. Miturski – 6, M. Cieślak – 4 (w 2 wyścigach), D. Gliński – 1.

I na koniec warto przypomnieć niecodzienne wydarzenie, jakie ma miejsce na częstochowskim torze.
18 maja 1984 r. podczas test – meczu młodzieżowych reprezentacji Danii i Polski dziewiętnastoletni Dariusz Rachwalik pierwszy raz przywdziewa plastron z orłem. Ale dzieje się jeszcze jedno. Jan Osvald Pedersen czasem 70,9 s. ustanawia nowy rekord toru. Po 9 latach rekord Zenona Urbańca zostaje pobity.
O Pedersenie usłyszymy jeszcze wiele razy, ale najwięcej w roku 1991, kiedy to zostaje Indywidualnym Mistrzem Świata. Niestety młody reprezentant Danii rok później, z powodu poważnych urazów kręgosłupa, zmuszony jest przedwcześnie zakończyć karierę sportową.

Część XV (1985-1987)

Sławomir Drabik czyni stałe postępy. W ciągu najbliższych lat we Włókniarzu zajmie miejsce Marka Cieślaka i Andrzeja Jurczyńskiego

Sławomir Drabik czyni stałe postępy. W ciągu najbliższych lat we Włókniarzu zajmie miejsce Marka Cieślaka i Andrzeja Jurczyńskiego

Zaczyna się czwarty drugoligowy sezon.
Weterani ciągle są w formie, trudno ich doścignąć. Marek Cieślak i Andrzej Jurczyński – bo o tych zawodnikach mowa – to dawno sprawdzona, doświadczona i solidna szkoła. Jest jednak 19-letni Sławomir Drabik, który nie ma oporów i odważnie stawia czoła gwiazdom. Naśladuje go o rok starszy Dariusz Rachwalik.
W szkółce żużlowej przygotowują się do egzaminu licencyjnego: Jacek Lubas, Tomasz Purgal, Krzysztof Kosmala i Jacek Nowak.

Inauguracja sezonu ’85 przypada w Gnieźnie, gdzie na dzień dobry zimny prysznic. Start zwycięża 51:39. Najwięcej punktów zdobywają: Kafel – 12, A. Jurczyński – 11 i Cieślak – 8.
W kolejnym spotkaniu z Ostrovią u siebie Cieślak i Kafel wywalczają po 11 pkt., rezultat 50:39 zadawala i przynosi pierwsze dwa punkty meczowe.
Komplikacje pojawiają się 12 maja w Tarnowie, gdzie Andrzej Jurczyński już w swoim pierwszym wyścigu upada doznając złamania nogi i tak przedwcześnie zamyka swój siedemnasty sezon. Dla klubu jest to bardzo poważne osłabienie. Tarnowskie zawody kończą się porażką 32:58, a i dwa kolejne spotkania: z Motorem Lublin i w Grudziądzu z GKM wypadają niekorzystnie –38:51 i 42:47.
Z czterech następnych zawodów trzy są do rozegrania w Częstochowie. Wydaje się, że jest to dobra sposobność, aby uzbierać nieco punktów. Niestety, udaje się pokonać jedynie Spartę Wrocław 65:24, gdzie Zygmunt Nocuń w pięciu startach wywalcza komplet punktów.
Ze Startem Gniezno jest wpadka 41:48, a co będzie z Unią Tarnów?
Właśnie, przy tym spotkaniu warto się na chwilę zatrzymać, gdyż ma ono swoją, niecodzienną historię. Pierwszy bieg wygrywają goście 4:2, ale w kolejnym jest 5:1 dla nas i obejmujemy prowadzenie, które utrzymujemy do 14 wyścigu. Zacięta rywalizacja doprowadza do stanu 44:40 dla Włókniarza. Ostatni bieg można nawet przegrać, jednak nie więcej niż 4:2. I tak wystarczy, aby wygrać całe spotkanie.
Do startu obok Bogusława Nowaka i Bernarda Jądera stają ze strony Włókniarza: Józef Kafel i za Andrzeja Puczyńskiego – Zygmunt Słowiński.
Komplikacje zaczynają się od wykluczenia Kafla. Słowiński nie zamierza włączać się w pogoń za Tarnowianami, jedzie na 3 pozycji, w takim stanie rzeczy mecz może być tylko zremisowany. Niestety dzieje się coś nieprawdopodobnego… Przy wejściu w pierwszy łuk ostatniego okrążenia jadący daleko z tyłu i przez nikogo nie atakowany Słowiński, ku wielkiemu zdziwieniu kibiców, upada na tor niczym nowicjusz.
Goście dowożą swoje 5 punktów i przy zerowym dorobku Włókniarzy ostatecznie pokonują biało – zielonych 45:44. Nic dodać, nic ująć…
Nawiasem mówiąc był to ostatni występ weterana torów w częstochowskich barwach.
Z Ostrowa Włókniarze przyjeżdżają na tarczy – wynik 36:54. Także 12 runda jest dla Motoru Lublin, który łatwo zdobywa 62 punkty przy 27 częstochowian. Na szczęście dwie ostatnie potyczki kończą się zwycięstwami: z GKM 55:35 i we Wrocławiu 58:32. W efekcie 8 punktów daje piątą lokatę – o jedną wyżej niż rok temu.
Rekordzistą w ilości zdobytych punktów ligowych jest Marek Cieślak – gromadzi ich 126, Dariusz Bieda zdobywa 79, Sławomir Drabik 76, Zygmunt Nocuń 75, Józef Kafel 70, Dariusz Rachwalik 32 (z powodu kontuzji startował tylko w połowie spotkań), Andrzej Puczyński 29, Andrzej Jurczyński 18 (w trzech meczach), Zygmunt Słowiński 16, Leszek Cyganek 3, Michał Miturski 2, Krzysztof Miturski 1.

Półfinał MMPPK, Zielona Góra 1985. Od lewej: Andrzej Puczyński, Sławomir Drabik, Dariusz Rachwalik oraz kierownik drużyny

Półfinał MMPPK, Zielona Góra 1985. Od lewej: Andrzej Puczyński, Sławomir Drabik, Dariusz Rachwalik oraz kierownik drużyny

W Lublinie 24 sierpnia w finale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski Sławek Drabik z 7 pkt. zajmuje dziewiąte miejsce, za to w końcowej klasyfikacji Srebrnego Kasku jest szósty. W Tarnowie zwycięża Memoriał Ryszarda Chrupka, a na własnym torze jest pierwszy w Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Śląska.
W eliminacjach II ligi do finału Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych, co prawda Włókniarze zwyciężają, ale w półfinale odpadają z dalszej rywalizacji.
Dobre wieści dotyczą natomiast dwóch lokalnych imprez. Memoriał Idzikowskiego i Czernego wygrywa Marek Cieślak przed Wiesławem Pawlakiem i Jackiem Brucheiserem, a w turnieju pożegnalnym Pawła Waloszka (po 32 latach startów na żużlu zakończył bogatą karierę sportową) niespodzianką jest 3 miejsce Drabika, który na świętochłowickim torze ulega jedynie Bolesławowi Prochowi i Grzegorzowi Dzikowskiemu.

W marcu 1986, w roku 40-lecia częstochowskiego żużla, czwórka Włókniarzy uczestniczy w dwóch sparingach w Lübbenau, na terenie dawnej NRD. Rachwalik, Kafel, Bieda i Jurczyński startują w czwórmeczu, a następnego dnia zaliczają turniej indywidualny. Efektem wspomnianej „rozgrzewki” jest zwycięstwo w Lublinie z Motorem w 1 rundzie DM II ligi. Z 53 punktów Cieślak i Bieda uzyskują po 12, Kafel 11, Drabik 9. Następne spotkanie ze Startem Gniezno pokazuje niestety luki kadrowe, tylko Cieślak i Drabik nawiązują równorzędną walkę o punkty – tu przegrana 39:50.
Dwie dalsze rundy stosunkowo łatwo kończą się powodzeniem: we Wrocławiu pokonujemy Spartę 55:34, a na własnych śmieciach GKM Grudziądz 72:18.
29 maja częstochowianie jadą do Ostrowa Wlkp., gdzie Cieślak gromadzi 12 pkt.,
a Kafel 10. Dwóch to jednak za mało – rezultat 36:54 i punkty zdobywa Ostrovia.
Atut własnego toru jest wykorzystany w potyczkach ze Śląskiem Świętochłowice (50:40) i Motorem Lublin (47:43). W tych pojedynkach najlepiej prezentuje się Józef Kafel (kolejno 14 i 11 pkt.). Dalej, jak to już bywało, zaczyna się jazda w kratkę:
w Gnieźnie 43:47, Sparta pokonana rekordowo 74:16, z Grudziądzem pada wynik 36:54, ale GKSŻ weryfikuje wynik na 43:47 (unieważnione zostają punkty Grzegorza Podolskiego ze względu na brak ważnego prawa jazdy). Ostrów Wlkp. zostaje pokonany 58:32 i przed ostatnią rundą Włókniarz ma na koncie 14 punktów.
W Świętochłowicach niestety punktów nie przybędzie, gdyż biało – zieloni przegrywają 39:51. Szkoda, szanse na awans były duże, gdyż trzy pierwsze drużyny gromadzą po 16 pkt., a o kolejności decydują punkty biegowe.
A oto indywidualne zdobycze punktowe w lidze: Józef Kafel – 133, Sławomir Drabik – 117, Marek Cieślak – 110, Dariusz Bieda i Dariusz Rachwalik – po 79, Zygmunt Nocuń – 46, Andrzej Jurczyński – 28, Andrzej Puczyński – 9, Michał Miturski 1 (wystartował tylko w 1 wyścigu). Tomasz Purgal, Jacek Lubas i Jacek Nowak nie zdobyli punktów.

Z dobrej strony pokazuje się Sławomir Drabik w finale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski na torze Apatora Toruń zdobywając brązowy medal. Tytuł wywalcza Ryszard Dołomisiewicz, drugi jest Piotr Świst.
Sławek uzyskuje także kilka innych dobrych wyników: 6 lokata w Srebrnym Kasku, zwycięstwo w pucharze „Sportu” przed Dariuszem Balińskim i Jackiem Gomólskim, piąte miejsce w turnieju indywidualnym z okazji Dnia Hutnika na torze w Świętochłowicach.
13.04 w Ostrowie turniej na zakończenie zgrupowania młodzieżowej kadry narodowej wygrywa Ryszard Dołomisiewicz przed Cezarym Owiżycem i Drabikiem.

W 1986 roku licencję „Ż” zdaje Robert Przygódzki

W 1986 roku licencję „Ż” zdaje Robert Przygódzki

Indywidualne Mistrzostwa Śląska w Częstochowie kończą się pełnym sukcesem Częstochowian, zwycięża Józef Kafel, Drabik jest drugi, Nocuń trzeci.
Młodzieżowcy awansują do finału MMPPK zajmując 6 miejsce.
W indywidualnym turnieju – Memoriale J. Trojaka w Brezolupach triumfuje Józef Kafel, a towarzyskie zawody drużynowe Włókniarz – AMK Brezolupy kończą się rezultatem 67:23.
7 września rozegrany zostaje XIX Memoriał Idzikowskiego i Czernego, w którym zwycięża z kompletem punktów Wojciech Żabiałowicz z Apatora Toruń przed Jerzym Kochmanem ze Śląska Świętochłowice i Józefem Kaflem.
Licencję w minionym sezonie zdają: Robert Przygódzki i Jarosław Jurczyński, jednak w lidze wystartują dopiero w roku następnym.

Warto zauważyć jak regularnie w latach 1984 – 86 Włókniarz pnie się w górę tabeli ligowej: 1984 – 6 lokata, 1985 – 5, 1986 – 4.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by w sezonie ’87 przyspieszyć tempo i w końcu awansować do elity żużlowej. Pewnym wsparciem mogą być nowi adepci, którzy w kwietniu uzyskują licencje sportowe „Ż”. Są nimi: Paweł Szymański, Jarosław Olszewski, Bogusław Nocuń i Zbigniew Kasprzyk. Trzeba zaznaczyć, iż pomoc tym bardziej będzie potrzebna, gdyż Marek Cieślak i Andrzej Jurczyński postanawiają zakończyć starty na żużlu.
Nadchodzi czas młodych. Na głęboką wodę zostają rzuceni przede wszystkim Sławomir Drabik i Dariusz Rachwalik. Czy pociągną za sobą pozostałych zawodników?
Początek sezonu wykazuje, że tak. Pięć kolejek ligowych idzie po myśli: 29:19 z Motorem Lublin (z powodu złych warunków atmosferycznych zawody przerwano po 8 wyścigach), 53:37 we Wrocławiu, 51:39 ze Śląskiem, 58:32 w Grudziądzu i 56:34 z Ostrowem Wlkp. to jasne dowody na dobry sezon.
Najskuteczniejszymi są: Drabik (60 pkt.), Rachwalik (57), Kafel (60), Bieda (39) i Andrzej Puczyński (16).
Żeby jednak tradycji stało się zadość dobrą passę przerywa porażka 34:56 w Opolu 23 czerwca, gdzie tylko dwaj pierwsi nie zawodzą. Wpadka zostaje szybko wymazana sukcesami: w Lublinie 46:44, ze Spartą 61:29, w Świętochłowicach 48:41 i z GKM Grudziądz 71:19. Jeszcze jedno zwycięstwo z Kolejarzem Opole 47:42 i jedna porażka w Ostrowie 35:54. Łącznie zdobywamy 23 punkty (w przypadku zwycięstwa różnicą minimum 25 punktów biegowych przyznawane są 3 punkty meczowe) i zajmujemy drugą pozycję za Kolejarzem Opole.
O awans trzeba stoczyć pojedynek z przedostatnią w I lidze Unią Tarnów.

Zarząd czyni starania, aby dopilnować wszystkiego i nie zaprzepaścić wielkiej szansy. Pierwszy mecz wypada zgodnie z kalendarzem 11 października w Tarnowie. Po pasjonującej walce częstochowianie gromadzą 39 punktów. Dwunastopunktowa strata jest do odrobienia.

 Start do jednego z wyścigów zawodów barażowych z Unią Tarnów w 1987 roku

Start do jednego z wyścigów zawodów barażowych z Unią Tarnów w 1987 roku

Podczas rewanżu na stadionie Włókniarza pojawiają się tłumy fanów. Od wielu lat nie widziano tylu kibiców, którzy przyszli mobilizować swoich do walki.
Niestety nie wszyscy zawodnicy stają na wysokości zadania, bo jak inaczej można określić wydarzenia na torze, zwłaszcza w drugiej części.
Przypomnę, że po wyścigu 7 biało – zieloni prowadzą różnicą 10 punktów. Biegi 8, 10, 11 i 14 są przegrane (trzy razy 5:1 i raz 4:2), a w 13-tym jest 3:3. Pozostałe kończą się zwycięstwem 4:2. W rezultacie bilans drugiej połowy 28:20 dla Tarnowa. Mecz co prawda zostaje wygrany 46:44, ale w dwumeczu jest 95:85 dla Unii.
Tak kończy się pierwsza od sezonu ’82 batalia o ekstraklasę. Znów przyjdzie czekać na awans, tymczasem zarząd klubu podejmuje decyzję o zawieszeniu Józefa Kafla na okres jednego roku w prawach zawodnika. To on zostaje uznany głównym odpowiedzialnym za niepowodzenie.
Kto miał rację – pozostawiam ocenę świadkom wydarzenia.

Skuteczność zawodników w sezonie (wliczając baraże) przedstawia się następująco: S. Drabik – 162 pkt., D. Rachwalik – 155, J. Kafel – 132, D. Bieda – 109, A. Puczyński – 48, R. Przygódzki – 43, J. Jurczyński – 13, Z. Nocuń i T. Purgal – po 4, P. Szymański – 3, J. Puczyński – 1, J. Olszewski bez punktów.

Uroczyste przekazanie plastronów Dariuszowi Rachwalikowi i Sławomirowi Drabikowi

Uroczyste przekazanie plastronów Dariuszowi Rachwalikowi i Sławomirowi Drabikowi

Należy dodać, że 11 lipca Sławomir Drabik startuje w finale Mistrzostw Europy Juniorów na torze w Zielonej Górze. Towarzyskie zawody drużynowe Włókniarz – AMK Brezolupy kończą się dwukrotnym sukcesem częstochowian 55:35 i 46:44 (kluby te przez kilka lat utrzymywały wzajemne kontakty).
31 maja w Częstochowie rozegrany zostaje turniej „Pożegnanie z torem M. Cieślaka i A. Jurczyńskiego”, podczas którego bohaterowie przekazują plastrony z lwem Sławkowi Drabikowi i Darkowi Rachwalikowi. Turniej zwycięża Wojciech Załuski z Kolejarza Opole przed Dariuszem Biedą i Dariuszem Rachwalikiem.

18.06 w Rybniku zorganizowany zostaje V Memoriał red. Jana Ciszewskiego, który wygrywa Antonin Kasper (CSRS) przed Sławomirem Drabikiem i Romanem Jankowskim.
W finale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski w Gorzowie Wlkp. Drabik jest siódmy, a w finale Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych w Lesznie Włókniarze zajmują 5 miejsce.
W dniach 29 i 30.08 w Toruniu odbywa się dwudniowy finał Indywidualnych Mistrzostw Polski, gdzie Józef Kafel uzyskuje 9 miejsce.
Jubileuszowy, XX Memoriał Idzikowskiego i Czernego wygrywa Roman Jankowski przed Ryszardem Dołomisiewiczem i Grzegorzem Kuźniarem.

Część XVI (1988-1990)

Sławomir Drabik u progu sezonu '88 zajmuje trzecie miejsce w bydgoskim Kryterium Asów. Dobre wyniki notuje również w rozgrywkach ligowych i parowych.

Sławomir Drabik u progu sezonu ’88 zajmuje trzecie miejsce w bydgoskim Kryterium Asów. Dobre wyniki notuje również w rozgrywkach ligowych i parowych.

Marzenia o awansie zostały odstawione do lamusa.
Pora myśleć o sezonie 1988.
27 marca, przed inauguracją ligi, w Bydgoszczy rozegrane zostaje tradycyjne Kryterium Asów, które jest zarazem Memoriałem Mieczysława Połukarda. Dobrze prezentuje się tam Sławomir Drabik, zdobywa 11 punktów i zajmuje 3 miejsce.
W dodatkowym wyścigu o drugą lokatę ulega Eugeniuszowi Skupieniowi. Zwycięzcą zostaje Ryszard Dołomisiewicz. Wynik zapowiada dobre przygotowanie Sławka do nowego sezonu. Potwierdzają to dwa pierwsze spotkania w lidze: z Ostrovią Ostrów Wlkp. i w Grudziądzu z GKM, gdzie Drabik zdobywa dwukrotnie po 15 pkt. Pierwsze spotkanie kończy się zwycięstwem 50:39, a drugie minimalną porażką 43:47.
Z dobrej strony pokazują się także: Dariusz Rachwalik i Dariusz Bieda. Wspomniana trójka reprezentuje Włókniarza w rundzie wstępnej Mistrzostw Polski Par Klubowych, jednak tam górą jest tylko Sławek – zdobywca 16 pkt. Piąte miejsce daje awans do dalszej tury rozgrywek, ale na półfinale się kończy.

W podobnej rundzie młodzieżowych rozgrywek parowych częstochowianie awansują z drugiej lokaty, a tu najlepiej spisuje się Andrzej Puczyński gromadząc również 16 pkt. Cztery punkty dorzuca Paweł Szymański, dwa Jarosław Jurczyński. Dwaj pierwsi w półfinale MMPPK zbierając kolejno 9 i 8 pkt., a po dodatkowym biegu i zwycięstwie Puczyńskiego z 4 pozycji awansują do finału.

Wracam jednak do rozgrywek ligowych. Dalsze potyczki przynoszą mierne efekty.
Na sześć kolejnych zawodów tylko dwa kończą się zwycięstwami: z Motorem Lublin 46:44 i w Gnieźnie ze Startem 47:42, pozostałe to porażki: w Krośnie z KKŻ 44:46, ze Spartą we Wrocławiu 38:51, z Ostrovią na wyjeździe 42:48 oraz ze Śląskiem Świętochłowice 44:46.

 Stałe postępy czyni również Dariusz Rachwalik, który w 1988 roku wygrywa rundę wstępną Indywidualnych Mistrzostw Polski

Stałe postępy czyni również Dariusz Rachwalik, który w 1988 roku wygrywa rundę wstępną Indywidualnych Mistrzostw Polski

Po drodze odbywa się kilka imprez z udziałem częstochowian. 26 maja w Opolu Dariusz Rachwalik zajmuje 8 miejsce w finale Indywidualnego Pucharu Polski.
W tym samym miesiącu na miejscowym torze wymieniony zawodnik zwycięża
z kompletem punktów rundę wstępną IMP, Puczyński jest natomiast trzeci – 11 pkt. Andrzej bardzo dobrze radzi sobie również w finale MMPPK na rzeszowskim torze uzyskując 14 pkt., niestety nie ma większego wsparcia ze strony Pawła Szymańskiego.
Lider Włókniarza Sławomir Drabik zajmuje dobre siódme miejsce w silnie obsadzonym Memoriale red. Jana Ciszewskiego w Rybniku, a kilka dni później z piątej pozycji w eliminacjach do Indywidualnych Mistrzostw Świata awansuje do półfinału kontynentalnego. Zdobyte 7 pkt. nie wystarcza jednak, by startować dalej. Jak na początek jest to mimo wszystko znaczący sukces Sławka.

Do końca rozgrywek ligowych pozostaje jeszcze sześć rund, z czego tylko dwie wyjazdowe. Obie nie powiększają konta punktowego, w Lublinie tamtejszy Motor zwycięża 58:32, a w Świętochłowicach dosłownie o włos (44:43) wygrywa Śląsk.
Wysoką różnicą punktów częstochowianie pokonują na swoich śmieciach GKM Grudziądz (64:26), podobnie KKŻ Krosno (59:31) i Start Gniezno (64:26), a ostatni mecz ze Spartą Wrocław przynosi wynik 46,5:43,5 (trzecią lokatą dzielą się Paweł Szymański i Zbigniew Lech). Efektem zmagań sezonu jest 4 miejsce w tabeli
z dorobkiem 16 pkt. (regulaminowo porażka powyżej 25 pkt. kosztowała 1 pkt ujemny, a wygrana powyżej 25 pkt. dawała 3 pkt. dodatnie).

Oto jak punktowali poszczególni zawodnicy: Sławomir Drabik – 193, Dariusz Rachwalik – 152, Dariusz Bieda – 130, Andrzej Puczyński – 78, Tomasz Purgal – 47, Paweł Szymański – 33,5, Bogusław Nocuń – 21, Zygmunt Nocuń i Robert Przygódzki – po 3, Jarosław Jurczyński – 2, Zbigniew Kasprzyk – w 6 meczach był rezerwowym i nie startował.

21 sierpnia w Brezolupach (ówczesna CSRS) odbył się Memoriał Josefa Trojaka. Dariusz Bieda wywalczył 2 miejsce za gospodarzem, Stanislavem Kučerą.
W XXI Memoriale Idzikowskiego i Czernego triumfował Ryszard Dołomisiewicz – 13 przed Sławomirem Drabikiem – 12 i Jackiem Brucheiserem – 11 pkt.
Duży sukces zanotował 21-letni Andrzej Puczyński, który był trzeci w Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Śląska.

Rozpoczyna się sezon 1989 – ósmy rok startów w niższej klasie rozgrywek.
Z ROW Rybnik w celu wzmocnienia składu zostają wypożyczeni: Janusz Sikoń i Robert Wosz. Zadania stawiane drużynie skupiają się raczej na bezpiecznym i w miarę przyzwoitym odjeżdżeniu rozgrywek, niż na walce o awans. Po tylu latach nawet kibice nie zakładają możliwości niespodzianek. Co gorsze, z roku na rok na stadion przy ul. Olsztyńskiej przychodzi ich coraz mniej. Trudno się zresztą dziwić, ci ludzie płacą za bilet i chcą widowiska na dobrym poziomie. W drugiej lidze raczej są to rzadkie przypadki. Pocieszeniem jest wysoki poziom jeździecki Sławka Drabika, który nie zwraca uwagi na ligę, i tak jest niemal nie do pokonania. Skupia się natomiast na występach w kadrze i turniejach. Przykładem jest jego ubiegły sezon.
A w bieżącym?
Biało – zieloni rozpoczynają od pokonania na własnym torze Startu Gniezno 49:41
i właśnie Sławek Drabik bez większych problemów zdobywa pierwszy w sezonie komplet 15 pkt. Potwierdzeniem wysokiej formy jest ósme miejsce w finale Indywidualnego Pucharu Polski w Ostrowie 16 kwietnia. Tydzień później do Częstochowy przyjeżdża Sparta Wrocław i z toru schodzi pokonana 50:40.
Dalsze spotkania zaczynają układać się w kratkę: z Motorem w Lublinie, Śląskiem
w Świętochłowicach i Kolejarzem w Opolu porażki odpowiednio 38:51, 41:48 i 39:50, natomiast na własnym torze zwycięstwa z KKŻ Krosno 67:23 i GKM Grudziądz 69:21. Po zwycięskim spotkaniu w Gnieźnie 9 lipca wynikiem 48:40 klub zdecydowanie stawia na wychowanków: Sławomira Drabika, Dariusza Rachwalika, Dariusza Biedę, Andrzeja Puczyńskiego, Roberta Przygódzkiego i Józefa Kafla, który po rocznej karencji wraca na tor. A oni stają na wysokości zadania, wykonują plan niemal w 100 procentach. Pięć spotkań kończy się pełnym sukcesem, a z Motorem pada remis 45:45. Te zwycięstwa wyglądają następująco: we Wrocławiu 45:43, Krośnie 53:35 i Grudziądzu 56:33 oraz u siebie ze Śląskiem 51:39 i Kolejarzem 52:36.
Bilans sezonu: z 14 spotkań 10 zwycięstw, 3 porażki i 1 remis. Bardzo przyzwoity wynik, który klasyfikuje Włókniarza na trzeciej pozycji w tabeli z 23 punktami (dwa mecze wygrane za trzy punkty i jeden punkt za remis).

Sławomir Drabik zdobywa łącznie 200 punktów, co daje mu bardzo wysoką średnią na mecz 14,29 pkt., Dariusz Rachwalik – 177, Janusz Sikoń – 69, Dariusz Bieda i Józef Kafel – po 59, Robert Przygódzki – 58, Andrzej Puczyński – 33, Bogusław Nocuń – 27, Robert Wosz – 16, Tomasz Purgal – 5, Paweł Szymański i Jarosław Jurczyński nie zdobywają punktów.

Włókniarze w finale MPPK 1989 – S. Drabik, D. Rachwalik i J. Sikoń

Włókniarze w finale MPPK 1989 – S. Drabik, D. Rachwalik i J. Sikoń

I jeszcze o trzech imprezach w udziałem częstochowian.
Sławomir Drabik awansuje do finału Indywidualnych Mistrzostw Polski i na torze w Lesznie jest trzynasty. Wcześniej na tym samym torze para Włókniarza zajmuje 6 miejsce w finale MPPK (Drabik – 19 pkt., Rachwalik – 7, Sikoń – 2).
2 września w XXII Memoriale Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego triumf odnosi Sławomir Drabik, który z 14 pkt. pokonuje Jana Krzystyniaka i Janusza Stachyrę. Zwycięża także dodatkowy wyścig o puchar Prezydenta Miasta.

W roku 1990 zespół po raz ostatni występuje w krajowym składzie i w dodatku złożonym wyłącznie z wychowanków. Nowymi twarzami są 17-latkowie: Dariusz Huras i Robert Kaczmarek.
Na początku sezonu dochodzi do zmian we władzach klubu. W nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu powołany zostaje nowy Zarząd, na czele którego staje Janusz Tobijański. Zła, wręcz kryzysowa atmosfera w klubie wydaje się być opanowana. Teraz trzeba jechać.

Początek sezonu jest niezły, zwycięstwo z GKM Grudziądz 53:35 dobrze rokuje, zwłaszcza że dobrą formę potwierdzają: Sławomir Drabik, Józef Kafel, Dariusz Bieda, Dariusz Rachwalik, i Robert Przygódzki. W Gnieźnie już nie jest tak optymistycznie. Gospodarze punktują skuteczniej pokonując częstochowian 59:31, tylko Józef Kafel pokazuje tradycyjny lwi pazur zdobywając 13 pkt. W dwóch kolejnych rundach, rozegranych w Częstochowie, Sparta Wrocław i Wybrzeże Gdańsk stawiają opór, ale w efekcie punkty zostają na miejscu: wyniki to 47:42 i 46:44. Ostrovia na własnym torze także nie daje rady przegrywając 57:33. Rozpędzeni włókniarze pokonują jeszcze Unię Tarnów 47:40, Śląsk na wyjeździe 54:36 i KKŻ Krosno 53:37. Dopiero w Opolu tamtejszy Kolejarz z Wojciechem Załuskim, Stanisławem Pogorzelskim i Markiem Mrozem pokonuje biało – zielonych 56:34. Po raz trzeci w sezonie nasz zespół przegrywa we Wrocławiu 35:54, ale wcześniej pokonuje w Grudziądzu GKM 53:36 i u siebie Start 52:38.
Pozostaje jeszcze do rozegrania sześć spotkań, z czego połowa to wyjazdy.
Właśnie te potyczki kończą się porażkami: w Gdańsku 38:52, Tarnowie 30:60
i Krośnie 41:49. Ostrovia, Śląsk oraz Kolejarz tracą punkty, a rezultaty tych zawodów to: 54:36, 32:27 i 49:41. Wynik ze Świętochłowicami to efekt 10 biegów, po których ze względu na warunki atmosferyczne zawody zostały przerwane.
Dwanaście zwycięstw wydaje się gwarantować wysoką pozycję w tabeli. Tymczasem II liga okazuje się wyjątkowo wyrównana, takie same bilanse mają jeszcze: Start Gniezno i Kolejarz Opole, Sparta, dzięki remisowi, ma 1 pkt więcej, a awans po zwycięstwach w 16 pojedynkach uzyskuje Unia Tarnów.

Włókniarze punktują następująco: Sławomir Drabik – 227, Dariusz Rachwalik – 173, Józef Kafel – 169, Dariusz Bieda – 74, Robert Przygódzki – 72, Andrzej Puczyński – 52, Dariusz Huras – 22, Paweł Szymański – 7, Zbigniew Kasprzyk – 5, Tomasz Purgal – 4 i Robert Kaczmarek – 1.

Dobrze zaprezentował się Sławomir Drabik w turnieju pożegnalnym Jerzego Rembasa, czołowego zawodnika Stali Gorzów, który w 20 roku przygody z żużlem postanowił zakończyć karierę. Sławek zajął tam 3 miejsce. Także w klasyfikacji łącznej Złotego Kasku Drabik spisał się na „szóstkę” – takie właśnie miejsce wywalczył w bilansie sześciu turniejów finałowych. Warto dodać, że turniej nr 3 był zarazem Memoriałem tragicznie zmarłego zielonogórskiego zawodnika Wiesława Pawlaka, a finał 6 był poświęcony wrocławskiemu działaczowi Lechowi Baranowi. Częstochowianin zajął w tych zawodach 3 i 5 miejsce.
12 sierpnia kolejność Memoriału Idzikowskiego i Czernego była następująca:
1. Sławomir Drabik – 14+3, 2. Eugeniusz Skupień – 14+2, 3. Lubomir Jedek – 12.
Niestrudzony Sławek zaliczył jeszcze między innymi dobre 8 miejsce w turnieju o Tęczowy Kask (na zakończenie sezonu w Zielonej Górze odbywała się impreza pod taką nazwą dla najwyżej sklasyfikowanych pod względem średniej biegowej zawodników). I jeszcze jeden sukces. Na swoim torze w turnieju indywidualnym „Józef Jarmuła i jego goście” Drabik z dorobkiem 13 pkt. ustąpił miejsca na najwyższym stopniu podium Tomaszowi Gollobowi. Trzecią lokatę uzyskał Ryszard Dołomisiewicz.

Część XVII (1991)

W 1991 roku we Włókniarzu pojawili się pierwsi w historii klubu obcokrajowcy. Ulubieńcami kibiców stali się: Jan Holub (z lewej) i Todd Wiltshire

W 1991 roku we Włókniarzu pojawili się pierwsi w historii klubu obcokrajowcy. Ulubieńcami kibiców stali się: Jan Holub (z lewej) i Todd Wiltshire

W roku 1991 następuje radykalny przełom w Częstochowskim Klubie Motocyklowym. Włókniarz szeroko otwiera okno na świat.
Z lwem na plastronie rozpoczynają starty: Australijczyk Todd Wiltshire, Amerykanin Rick Miller oraz dwaj Czesi – Petr Vandirek i Jan Holub. Dodatkowo swe starty w Częstochowie deklarują: Andrzej Bykiewicz i Jarosław Nowak z Unii Tarnów, a także Zbigniew Jurasik ze Śląska Świętochłowice. Drugą połowę składu stanowią częstochowianie: Józef Kafel, Dariusz Rachwalik, Sławomir Drabik, Andrzej Puczyński, Robert Przygódzki, Dariusz Huras. Uzupełnia ich nowo licencjonowany Artur Zaguła.

Warto dodać, że czwórka obcokrajowców ma za sobą znaczące wyniki na arenie międzynarodowej. Kibice szybko i ciepło przyjmują ich w barwach naszego klubu, szczególnie wyróżnia się sympatyczny Jan Holub, który jakże często pokazuje tak lubianą wśród kibiców jazdę na jednym kole. Także Wiltshire ma charakterystyczny styl jazdy – starty z podniesionym przednim kołem – przysparzający mu wielu stałych sympatyków. Ludzie to lubią, a i sędziowie inaczej przyjmują takie popisy niż w latach 70-tych, kiedy za podobną jazdę jakże często był wykluczany Józef Jarmuła.

Na tydzień przed inauguracją sezonu 24 marca w Bydgoszczy w Kryterium Asów polskich lig żużlowych Sławomir Drabik zajmuje bardzo dobre 4 miejsce. Tym występem zapowiada swój kolejny dobry rok. Potwierdzeniem jest 13 punktów w Rzeszowie, w pierwszym, niestety przegranym 37:52, spotkaniu ligowym. Tydzień później, 7 kwietnia, do Częstochowy przyjeżdża KKŻ Krosno, który po ostrej walce zmuszony jest pozostawić punkty Włókniarzowi – wynik 47:43.
W 3 rundzie przypada wyjazd do Świętochłowic i tu, mimo iż dobrze punktują: Drabik, Rachwalik i Vandirek, do pełnej satysfakcji brakuje niewiele, pada rezultat 48:40 dla Śląska.
Dobra passa rozpoczyna się od potyczki z drugim zespołem Polonii Bydgoszcz. Zwycięstwo 56:34, obcokrajowcy spełniają swoje zadanie. Wiltshire i Holub zdobywają niemal połowę z ogólnego dorobku drużyny. Trzy dalsze rundy po wygranych: w Ostrowie 50:40, Gnieźnie 46:44 i z Wybrzeżem Gdańsk 56:34 wynoszą częstochowian w górną część tabeli ligowej.

W przerwie ligi 23 czerwca Sławomir Drabik startuje i zwycięża w Rzeszowie Memoriał Eugeniusza Nazimka pokonując Jana Krzystyniaka i Jarosława Szymkowiaka.
I już wracam do ligi, a tu same dobre wieści. Rozpoczyna się druga część sukcesów. Rozpędzone lwy zaczynają od zwycięstwa w Poznaniu z tamtejszym Polonezem 49:40, a kończą na sukcesie z Ostrovią 63:26. Po drodze pokonują: Spartę 26:22 (ze względu na opady mecz został przerwany po 8 wyścigach), GKM w Grudziądzu 47:42, Kolejarza Opole 47:43, Stal Rzeszów 47:42, KKŻ Krośno 45:40, drugą Polonię 46:44 i Śląsk 59:31.

Przerwę kolejny raz ligę, aby przypomnieć i jeszcze raz przeżyć to, co ma miejsce 15 sierpnia 1991 roku, a wydarzenie, jakie dzieje się w Toruniu przynosi wiele wzruszeń, zwłaszcza że cała sportowa Częstochowa przeżywa je po raz drugi, po 32 latach oczekiwań. Drabik zostaje indywidualnym Mistrzem Polski.
Oto fragment artykułu „Sławomira Drabika przygoda z czarnym sportem”, jaki miałem przyjemność napisać w 1994 roku na łamach Tygodnika Żużlowego wspólnie z nieżyjącym już Darkiem Sołtysiakiem:
„Toruń, 15 sierpnia 1991 roku, finał indywidualnych Mistrzostw Polski na żużlu. Tor, nazwany żartobliwie przez zawodników lotniskiem, zalany słońcem, piękna, upalna pogoda ściągnęła na stadion Apatora ponad 15 tysięcy widzów.
Wśród faworytów finału wymienia się przede wszystkim braci Gollobów, zwłaszcza młodszego Tomasza, mówi się o Piotrze Świście, Wojciechu Załuskim, nie ukrywa apetytu na mistrzowski tytuł Jan Krzystyniak. Miejscowi w skrytości ducha liczą na swojego pupila Mirosława Kowalika. Po ceremonii otwarcia zawodów wreszcie start do pierwszego wyścigu. Zawodnicy nerwowo ustawiają się na linii, próbują nogą twardości nawierzchni, zastygają w napięciu…
Taśma strzela w górę, na łuku wyraźne prowadzenie obejmuje Krzystyniak, jadący z numerem czwartym częstochowianin Sławomir Drabik minimalnie zostaje z tyłu. Na środku wirażu tylne koło motocykla Krzystyniaka traci na ułamek sekundy przyczepność, rzeszowianin wali się na tor, szoruje z maszyną po granitowej nawierzchni, przecina tor jazdy pozostałych zawodników. Groźnie wyglądający karambol, w którym nie bierze udziału jedynie częstochowianin, podrywa z miejsc część widowni. Przerwa w zawodach. Napiętą atmosferę stadionu łagodzą słowa spikera. Kontuzja sympatycznego żużlowca z Rzeszowa nie jest groźna, ale do końca turnieju pozostanie on już w parku maszyn. Koniec marzeń o tytule mistrzowskim!
W powtórce Drabik popisuje się kapitalnym startem i przywozi 3 punkty.
Tak zaczął się dla 25 letniego wówczas zawodnika z Częstochowy pamiętny finał…
W kolejnych biegach GM pracuje niezawodnie i niesie Sławka od zwycięstwa do zwycięstwa.
Przed ostatnią serią wyścigów ma komplet 12 punktów i dla wszystkich staje się oczywistością, że tytuł Mistrza Polski powędruje najprawdopodobniej do Częstochowy. Nie czekając na ostateczne rozstrzygnięcie, pierwszy z gratulacjami podąża jeden z miejscowych kibiców!
20 bieg zawodów. Na tor wyjeżdżają bracia Gollobowie oraz „wielki przegrany” turnieju – Piotr Świst. Czy bydgoski duet powstrzyma Drabika, któremu do końcowego sukcesu brakuje już tylko jednego, jedynego punktu?

Sezon 1991 okazał się niezwykle udany dla Sławomira Drabika. 15 sierpnia na torze w Toruniu wywalczył pierwszy w swojej karierze tytuł Indywidualnego Mistrza Polski na żużlu

Sezon 1991 okazał się niezwykle udany dla Sławomira Drabika. 15 sierpnia na torze w Toruniu wywalczył pierwszy w swojej karierze tytuł Indywidualnego Mistrza Polski na żużlu

Start do ostatniej odsłony opóźnia się, trwają gorączkowe zabiegi przy motocyklu Jacka Golloba. Drabik jest spokojny, zdaje się nie zwracać najmniejszej uwagi na nerwową krzątaninę przy linii startowej. Ustawia się przy siatce okalającej tor, obok siebie ma Tomka Golloba. Start, jadą bardzo blisko siebie, tuż przed złożeniem się w łuku Gollob traci na moment równowagę, gdy opanowuje niesforny motocykl – Drabik już ucieka rywalom.
10… 20… 30 metrów przewagi. Prowadzi zdecydowanie, jest rozluźniony, nawet nie zerka do tyłu, podrywa triumfalnie przednie koło na prostych odcinkach toru, toruńska publiczność bije brawa jeszcze w czasie trwania gonitwy. Meta, zwycięstwo, życiowy sukces osiągnięty po dokładnie 330 sekundach jazdy w pięciu biegach, choć całe zawody trwały – bagatela – ponad 3,5 godziny!…”

Tak oto Sławek Drabik zdobywa w swojej karierze pierwszy tytuł indywidualnego Mistrza Polski. Wicemistrzostwo wywalcza Wojciech Załuski z Kolejarza – Remak Opole, a brązowy medal Sławomir Dudek z Morawskiego Zielona Góra.
Potwierdzeniem świetnej formy Sławka jest także zwycięstwo w Złotym Kasku, gdzie w dwóch finałowych turniejach zgromadził 27 pkt. i wyprzedził Andrzeja Huszczę (Morawski Zielona Góra) – 21 oraz Piotra Pawlickiego (Unia Leszno) – 17.

Do końca sezonu ’91 pozostaje jeszcze sześć kolejek.
Niestety niepowodzeniem kończą się wyprawy do Gdańska i Wrocławia. Tam przegrywamy 41:49 i 37:53. Za to cztery inne spotkania są zwycięskie: z Gnieznem 59:31, Poznaniem 69:21, Grudziądzem 65:25 i w Opolu 49:41.
W efekcie Włókniarz zajmuje 2 miejsce, za Stalą – Westa Rzeszów. Tym razem jednak nie musimy toczyć tradycyjnych baraży. Główna Komisja Sportu Żużlowego postanawia poszerzyć I ligę do 10 zespołów, tym samym częstochowianie
i rzeszowianie awansują automatycznie, a baraże rozgrywać musi trzecie Wybrzeże i czwarta Sparta – Aspro.

Tak oto punktowali nasi zawodnicy:
Sławomir Drabik – 272 pkt., Dariusz Rachwalik – 146, Jan Holub – 140, Petr Vandirek – 129, Józef Kafel – 101, Todd Wiltshire – 84, Rick Miller – 76, Dariusz Huras – 50, Andrzej Puczyński – 30, Zbigniew Jurasik – 20, Robert Przygódzki i Artur Zaguła – po 11, Jarosław Nowak – 6, Andrzej Bykiewicz – 5.
Na koniec sezonu, 19 października XXIV Memoriał Idzikowskiego i Czernego zwycięża Marek Kępa (Motor Lublin) przed Tomaszem Gollobem (Polonia Bydgoszcz) i Wojciechem Załuskim (Kolejarz – Remak Opole).

Część XVIII (1992-1993)

Zespół ST Yawal (1992) na prezentacji. Od lewej: Sławomir Drabik, Andrzej Puczyński, Joe Screen, Piotr Ułamek, Bobby Ott, Marek Gadzinowski – kierownik drużyny. Na pierwszym planie: Robert Przygódzki, Dariusz Huras, Leszek Matysiak

Zespół ST Yawal (1992) na prezentacji. Od lewej: Sławomir Drabik, Andrzej Puczyński, Joe Screen, Piotr Ułamek, Bobby Ott, Marek Gadzinowski – kierownik drużyny. Na pierwszym planie: Robert Przygódzki, Dariusz Huras, Leszek Matysiak

Sezon ’92 przynosi podstawową zmianę w nazwie zespołu. Drużyna zostaje zgłoszona do rozgrywek jako Speedway Team „Yawal”. Sponsor ma swoje prawa, daje środki i wymaga – zrozumiałe. Szkoda tylko, że po drodze zapomniano dołożyć choćby drugiego członu w nazwie i problem z głowy. Trudno poważnie traktować tłumaczenia, jakie mają miejsce jeszcze przez kilka kolejnych sezonów, iż pod tą nazwą kryje się jedynie sekcja żużlowa, a klub w dalszym ciągu jest Włókniarzem.
W sytuacji gdy klub jest jednosekcyjny brzmi to co najmniej dziwnie. Poza tym gdzie tradycja klubu, gdzie historia, gdzie pierwsi poważniejsi sponsorzy – częstochowskie zakłady włókiennicze? Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić nazwę, tylko dlaczego wówczas wspominać – klub z kilkudziesięcioletnią historią?
Przypomnę, że podobna sprawa miała już miejsce w 1957 roku, kiedy przejściowo zespół wystąpił pod nazwą „Victoria”.
Dość już tych dywagacji, mamy w dalszym ciągu Częstochowski Klub Motocyklowy i jedziemy dalej – jak to mawiał Józef Jarmuła.
Zespół zasila szereg nowych twarzy. Są to: Joe Screen (Anglia), Mark Loram (Anglia), Bobby Ott (USA); zawodnicy klubów krajowych: Cezary Owiżyc (ze Stali Gorzów), Leszek Matysiak (ze Śląska Świętochłowice) oraz wychowankowie: Piotr Ułamek, Rafał Osumek, Artur Suchecki i Wojciech Pluta.

W 1992 roku do zespołu z Częstochowy trafił młody Anglik, Joe Screen

W 1992 roku do zespołu z Częstochowy trafił młody Anglik, Joe Screen

Liga rozpoczyna się od pechowego spotkania w dniu 29 marca z zespołem Morawskiego Zielona Góra. W czasie zawodów nad stadion nadchodzi gwałtowna śnieżyca, która zamienia tor raczej w drogę do jazdy na sankach. Co prawda po przeprowadzeniu kosmetyki sędzia zawodów nakazuje jeszcze rozegranie dwóch wyścigów, ale jest to raczej parodia wyścigów i ostatecznie po 9 wyścigu przerywa spotkanie. Oczywiście zgodnie z przepisami wynik jest ważny, a niestety niekorzystny – 18:36. Tydzień później w Tarnowie Screen, Ott i Drabik nie są w stanie pokonać gospodarzy, ostatecznie przegrana 42:48. W trzeciej rundzie do Częstochowy po punkty przyjeżdża Polonia Bydgoszcz i wygrywa 49:41. Częstochowian „dobijają” kolejne zespoły: Stal Gorzów, wygrywając na własnym torze 57:33, Motor Lublin, wywożąc z Olsztyńskiej rezultat 48:42 i Wybrzeże w Gdańsku odnosząc sukces 59:30. Po sześciu kolejkach ani jednego punktu. Trudno w takiej sytuacji dyskutować nad szansami zespołu. Pozostaje jedynie walka o utrzymanie się w I lidze.

Pierwsze wygrane spotkanie ma miejsce 21 maja, kiedy także słabo spisująca się Stal Westa Rzeszów, mimo wysiłków, nie daje rady i na koncie częstochowskiego zespołu pojawiają się pierwsze 2 punkty – rezultat 47:43, z czego Drabik, Screen i Loram zdobywają 37 pkt.
Sławek Drabik trzy dni później świetnie spisuje się w Zielonej Górze w ćwierćfinale kontynentalnym Indywidualnych Mistrzostw Świata zajmując 6 miejsce.
Wracając do ligi, przykro patrzeć na to, co dzieje się z zespołem. Yawal staje się dostarczycielem punktów dla wszystkich potrzebujących. Podwójnie zwycięstwa notują: Sparta Aspro Wrocław (57:33 i 60:30) oraz Apator Toruń (53:37 i 70:19). Zdecydowanie lepiej spisują się częstochowscy „żużlowi emeryci”: Marek Cieślak i Andrzej Jurczyński, którzy uczestniczą w turnieju oldboyów z racji I Memoriału Edwarda Jancarza na gorzowskim torze i bez większych problemów awansują do finału zajmując 2 i 3 miejsce.
A ekipa zasadnicza jest jakby konsekwentna w poczynaniach i przegrywa wszystkie pozostałe mecze: w Rzeszowie 42:48, Lublinie i Bydgoszczy takim samym stosunkiem punktów 20:70, w Zielonej Górze 28:62. Na własnym torze oddaje punkty dla Gdańska 44:45, Gorzowa 19:71 i Tarnowa 39:51.
W całym sezonie rezultat 18 kolejek brzmi 1:17. Wiadomo, że w takim wypadku pozostaje tylko ostatnie miejsce w tabeli i degradacja do II ligi.
W klasyfikacji indywidualnej jedynie Drabik przekracza setkę punktów.
Sławomir Drabik – 108 pkt./14 meczy
Petr Vandirek – 89/8
Leszek Matysiak – 84/18
Joe Screen – 75/6
Mark Loram – 57/4
Cezary Owiżyc – 50/16
Bobby Ott – 37/4
Robert Przygódzki – 35/13
Rafał Osumek – 29/17
Artur Suchecki – 7/11
Piotr Ułamek – 6/10
Andrzej Puczyński – 4/5
Wojciech Pluta – 2/4
Dariusz Huras – 1/2

9 września w finale Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych na ostrowskim torze częstochowianie zajmują także ostatnie miejsce.
Na pocieszenie pozostaje postawa Sławomira Drabika w finale Indywidualnych Mistrzostw Świata. We Wrocławiu zajmuje on dobre 10 miejsce.
W roku 1992, z powodu złych warunków atmosferycznych, nie rozegrano jubileuszowego XXV Memoriału Idzikowskiego i Czernego. Zawody zostały przeniesione na początek następnego sezonu. W ten sposób w roku 1993 turniej zaplanowano dwukrotnie.

 Sebastian Ułamek egzamin na licencję "Ż" zdał w sezonie 1992. Rok później występował już w meczach ligowych swojej drużyny

Sebastian Ułamek egzamin na licencję „Ż” zdał w sezonie 1992. Rok później występował już w meczach ligowych swojej drużyny

Do nowego sezonu ’93 drugoligowcy przystępują w liczbie 11 drużyn, jednak w trakcie sezonu, a właściwie niemal na początku, bo po rozegraniu trzech pojedynków, wycofuje się Victoria – Rolnicki Machowa.
Do klubu pozyskany zostaje doświadczony Antoni Skupień z ROW Rybnik. Swoje plany spełnia zawodnik z Austrii Heinrich Schatzer, który już w drugiej połowie lat ‘80 oferował swoje usługi Włókniarzowi. Uzupełnieniem jest Zenon Zakrzewski ze Sparty Wrocław i młody wychowanek Sebastian Ułamek, który jeszcze w 1992 pozytywnie zalicza egzamin licencyjny.

Na inaugurację sezonu zaplanowane zostaje spotkanie z GKM Grudziądz, jednak warunki atmosferyczne nie pozwalają go rozegrać i włókniarze jadą na 2 rundę do Ostrowa. Nie jest to łatwy przeciwnik, ale Vandirek, Skupień, Drabik i Rachwalik pokonują Iskrę 48:42. W trzy dni później wymieniona czwórka, do której dołącza Osumek, bez oporów pokonuje w przełożonej 1 rundzie GKM 54:36. Częstochowianie rozpędzili się na tyle, by zwyciężyć w Krośnie 56:34, choć napracowali się sporo – wymienione mecze zostają przeprowadzone w ciągu jednego tygodnia. Ale nie czas na odpoczynek, do Częstochowy za kilka dni przyjeżdża bardzo silny zespół Wybrzeża Gdańsk z Marvinem Cox’em i Jarosławem Olszewskim. Rozpędzeni gospodarze wychodzą znów zwycięsko 46:44. Antoni Skupień okazuje się być zadomowiony i świetnie czuje się w częstochowskiej ekipie, niemal tak dobrze jak lider Sławek Drabik. Kilkanaście punktów w meczu dla każdego z nich jest powodem do radości, zwłaszcza że w kolejnych czterech, także wygranych pojedynkach zdobywają odpowiednio 44 i 54 punkty. Te zwycięstwa to: w Opolu 49:41, Świętochłowicach 48:42 i u siebie z Wandą Kraków 55:35 oraz Polonią Piła 48:42.

Po drodze w dniu 1 maja odbywa się zaległy XXV Memoriał Idzikowskiego i Czernego, który zwycięża nie żyjący już dziś niestety Antonin Kasper ze Startu Gniezno pokonując w dodatkowym wyścigu Petra Vandirka z Włókniarza. Trzeci jest Philip Berge, Francuz z Rybnika.
I jeszcze jedno ważne wydarzenie rangi międzynarodowej. 6 czerwca w Bydgoszczy w półfinale Mistrzostw Świata Par Polacy z Tomaszem Gollobem, Sławomirem Drabikiem i Jackiem Krzyżaniakiem wywalczają 3 miejsce za Anglią i Szwecją.

A w lidze, po ośmiu zwycięstwach dobrą passę przerywają bracia Fajfrowie i Jacek Gomólski, Start Gniezno wywozi z Częstochowy wynik 46:44. W drodze rewanżu włókniarze pokonują w Gnieźnian na ich własnym torze 47:42. Drabik, Skupień i Vandirek gromadzą łącznie w tym spotkaniu 38 punktów.
Nie udaje się natomiast wyprawa do Piły, gdzie przegrywamy 40:49. Drabik i Rachwalik biorą sprawy we własne ręce, w kolejnych trzech rundach zdobywają razem 73 punkty, a biało – zieloni zwyciężają Śląsk 51:39, Wandę Kraków 48:42 i Kolejarzy z Opola 55:35. Do rozegrania pozostają jeszcze cztery mecze, z których dwa (z KKŻ Krosno i Iskrą Ostrów) wygrywamy. Pierwszy kończy się przed czasem, gdyż pogoda pozwala na odjechanie tylko 8 biegów i przy stanie 25:23 sędzia kończy spotkanie. Niestety w Gdańsku i Grudziądzu (39:50 i 41:49) punkty meczowe zachowują gospodarze.
Końcowy rezultat sezonu to druga lokata w tabeli za wyprzedzającym nasz zespół o 1 punkt gdańskim Wybrzeżem – Rafinerią. Nie ma jednak baraży, dwie drużyny spadają do II ligi i tyle samo awansuje do ekstraklasy.
W punktacji łącznej sezonu prym wiedzie Sławek Drabik
Sławomir Drabik – 206 pkt./18 meczy
Antoni Skupień – 174/17
Dariusz Rachwalik – 144/18
Petr Vandirek – 123/9
Andrzej Puczyński – 58/18
Rafał Osumek – 55/16
Jan Holub – 30/5
Piotr Ułamek – 23/15
Heinrich Schatzer – 12/2
Sebastian Ułamek – 10/10
Wojciech Pluta – 7/7
Zenon Zakrzewski 1/1

W innych imprezach sezonu ’93 należy odnotować starty Drabika w: turnieju z okazji 70-lecia PZMot rozegranego w Warszawie (13 miejsce) i Kryterium Asów w Bydgoszczy (12 miejsce). 9 października w Lesznie w Pucharze FSO Antoni Skupień zajmuje 3 miejsce. Częstochowska para awansuje do finału Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych. 16 października w otwartych Mistrzostwach Śląska na chorzowskim torze Drabik jest 5, Rachwalik 6, A. Skupień 7.
Dzień później, po raz drugi w tym sezonie, Memoriał Idzikowskiego i Czernego wygrywa Jarosław Olszewski, drugi jest Roman Jankowski, a trzeci Jacek Gomólski. Najwyżej notowanym częstochowianinem jest Dariusz Rachwalik, który zajmuje 7 miejsce.
W końcu roku odbywa się Walne zgromadzenie CKM Włókniarz, na którym rezygnację składa dotychczasowy Prezes Janusz Tobijański, a jego miejsce zajmuje Tomasz Chrapoński.

Część XIX (1994-1995)

W 1994 roku do Częstochowy trafił Duńczyk, Jan Staechmann...

W 1994 roku do Częstochowy trafił Duńczyk, Jan Staechmann…

Z nowym Zarządem pierwszoligowy sezon 1994 przynosi wzmocnienia drużyny w postaci znanych, doświadczonych zawodników: Janusza Stachyry ze Stali Rzeszów i młodszego z braci Skupieniów – Eugeniusza z ROW Rybnik. Zawodnicy ci mają już na swoim koncie znaczące sukcesy. Trzecim nabytkiem jest reprezentant Danii Jan Staechmann.

W sezonie licencje uzyskują także dwaj wychowankowie: 17-letni Artur Pietrzyk i 16-latek Mariusz Szulc.
4 kwietnia w I rundzie częstochowianie goszczą Unię Leszno. Screen, E. Skupień, Stachyra i Drabik skutecznie rozgrywają swoje starty w efekcie pokonując gości 52:38. Niestety na kolejne zwycięstwo trzeba czekać dopiero do VI rundy z Morawskim Zielona Góra. 22 maja Włókniarz zwycięża 40:20, a niepełny wynik to efekt przerwania meczu po 10 wyścigu z powodu opadów. Wyniki wcześniejszych spotkań to: 42:47 w Gorzowie, 22:68 w Toruniu, 41:49 w Gdańsku i 43:47 z Unią Tarnów na własnym torze.

...oraz Janusz Stachyra

…oraz Janusz Stachyra

W zawodach z Wybrzeżem Rafinerią po raz ostatni w sezonie występuje Antoni Skupień. Kontuzja nogi eliminuje bardzo sympatycznego i lubianego w Częstochowie „Antka” do końca sezonu.

Indywidualnie maj przynosi Sławkowi Drabikowi zwycięstwo w turnieju z okazji Dnia Hutnika na świętochłowickiej Skałce i 5 miejsce w turnieju z okazji 20-lecia startów Andrzeja Huszczy.
Wyjazdowy pojedynek ligowy we Wrocławiu to piąta w sezonie przegrana biało – zielonych i w efekcie miejsce w dole tabeli. Dopiero środek sezonu daje nieco więcej satysfakcji, kiedy włókniarze pokonują Motor Lublin 52,5:37,5 oraz dwukrotnie Polonię Jutrzenkę Bydgoszcz 50:40 i 45:44. Od tego momentu zaczyna się „wymiana ciosów”, aż do końca sezonu. Cztery potyczki (ze Spartą 58:32, Wybrzeżem taki sam wynik, Apatorem 47:43 i Stalą Gorzów 52:38) kończą się zwycięsko i tyle samo rund przegranych (z Motorem 39:51, Morawskim 38:52, Tarnowem 43:47 oraz w Lesznie 37:53. W rezultacie Włókniarz kończy sezon na 6 miejscu ekstraligi.

Szczęśliwie cały sezon odjeżdża Drabik, który gromadzi 169 punktów. Minimalnie mniej, bo 167,5 zdobywa Stachyra. Pozostali uzyskują: E. Skupień 105, Screen 89, S. Ułamek 66, Rachwalik 65, Vandirek 41, Osumek 36, Staechmann 26, P. Ułamek 14, A. Skupień 13, Pluta 3. Artur Pietrzyk zostaje umieszczony w składzie dwukrotnie, ale nie jest mu dane wyjechać na tor.

Częstochowianie dość często pojawiają się w innego rodzaju imprezach krajowych. Para lwów awansuje do finału mistrzostw Polski Par, młodzież startuje w finale Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski. Naszych zawodników widać także w Indywidualnych Mistrzostwach Polski: w finale młodzieżowym Sebastian Ułamek zajmuje 6 miejsce, a wśród seniorów Drabik jest 6, natomiast Stachyra 12.
Sebastian Ułamek w finale Brązowego Kasku sklasyfikowany zostaje na 7 miejscu, 14-ty jest Rafał Osumek.
16 października na torze przy Olsztyńskiej rozegrany zostaje finał Drużynowego Pucharu Polski, który kończy się zwycięstwem Drabika, S. Ułamka, Rachwalika, Stachyry i E. Skupienia przed zespołami Motoru Lublin, Unii Tarnów i Wybrzeża Rafinerii Gdańsk. Po finale odbywają się dodatkowe biegi o XXVII Memoriał Idzikowskiego i Czernego. Triumfuje Robert Jucha przed Januszem Stachyrą i Markiem Kępą.
Szóstym miejscem kończy się występ Drabika, a jedenastym Stachyry w turnieju o Łańcuch Herbowy Ostrowa Wlkp.
Sławomir Drabik ponadto zdobywa czwarte miejsce w Memoriale Gerarda Stacha oraz siódme w Memoriale Alfreda Smoczyka. W końcu sezonu, 30 października reprezentuje jeszcze w Pile barwy drużyny południowej w turnieju Północ – Południe.
Tak oto kończy się pierwszy po ponownym awansie ekstraligowy sezon ’94.

W następnym roku – 45 roku istnienia CKM Włókniarz – klub wzmacnia się poprzez kontrakt z reprezentantem Australii Shanem Parkerem.
Pierwsza część sezonu nie wygląda najlepiej, po pięciu rundach włókniarze notują same porażki. Wpadka w Rzeszowie 34:56, Lublinie 32:58 i Pile 39:51 oraz ze Spartą 40:50 i Apatorem 39:51 u siebie. Po drodze, 23 kwietnia turniej z okazji 10 -lecia startów Sławka Drabika zwycięża Joe Screen przed Tomaszem Gollobem
i Jackiem Gollobem. Niewiele później, bo 4 czerwca dla jubilata przedwcześnie kończy się sezon ’95.

W czerwcu 1995 roku Sławomir Drabik traci prawo jazdy i tym samym do końca sezonu nie może występować na żużlowych torach. Lukę w składzie wypełnia Piotr Kociemba (na zdjęciu) z Iskry Ostrów

W czerwcu 1995 roku Sławomir Drabik traci prawo jazdy i tym samym do końca sezonu nie może występować na żużlowych torach. Lukę w składzie wypełnia Piotr Kociemba (na zdjęciu) z Iskry Ostrów

Sławek traci prawo jazdy i już nie zobaczymy go do końca rozgrywek. Uzupełnieniem składu jest zatem Piotr Kociemba z Iskry Ostrów Wlkp., który występuje w ramach tzw. małego kontraktu (w trakcie sezonu można było zakontraktować zawodnika innego klubu, ale trzeba było spełnić jeden warunek: w tym samym roku zainteresowany nie mógł wcześniej wystartować w barwach swojego klubu).

Na pierwsze punkty trzeba czekać do 21 maja, kiedy to z Gdańska częstochowianie wracają z wynikiem 46:44. Tydzień później Unia Tarnów wyjeżdża pokonana 49:41
i kiedy wydaje się, że wreszcie zespół zaczyna się rozumieć, znów zaczyna się przysłowiowa jazda w kratkę. Osiem pojedynków kończy się pięciokrotnymi porażkami, a tylko trzy udaje się zwyciężyć. Wśród rezultatów jest kilka „dziwolągów”, jak choćby zwycięstwo ze Stalą Gorzów 45,5:44,5 czy też porażka w Bydgoszczy 24:55 (brakuje 11 punktów Sławka Drabika, które zostają odebrane po stwierdzeniu, że lider biało – zielonych wystartował bez prawa jazdy). W Tarnowie udaje się zgromadzić jedynie 22 punkty przy 68 gospodarzy. Na szczęście Ułamek, Skupień, Stachyra i Screen odbijają sobie na Motorze Lublin, który wypuszczają z Częstochowy z wynikiem 72:18. Dwa ostatnie pojedynki kończą się porażką we Wrocławiu 23:66 i zwycięstwem ze Stalą Rzeszów 46:44. Tak nierówny sezon daje jedynie ósme miejsce w tabeli.
W punktacji ogólnej przewodzi Joe Screen – 126,5 przed Sebastianem Ułamkiem – 121 i Eugeniuszem Skupieniem – 114. Dalej punkty zdobywają: Janusz Stachyra – 98, Rafał Osumek – 77, Sławomir Drabik – 57, Piotr Kociemba – 34, Dariusz Rachwalik – 29, Jan Staechmann – 20, Shane Parker – 19, Artur Pietrzyk – 13, Piotr Ułamek – 11, Mariusz Szulc – bez punktów.

„Klan” Ułamków. Od lewej: Adam, Sebastian i Piotr

„Klan” Ułamków. Od lewej: Adam, Sebastian i Piotr

Zdecydowanie lepiej wiedzie się włókniarzom w pozostałych imprezach i turniejach kalendarzowych. Rafał Osumek, Sebastian Ułamek, Piotr Ułamek wywalczają srebrny medal Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych, a seniorzy w finale także parowym zajmują 6 pozycję. Młodzież z Sebastianem Ułamkiem na czele awansuje do finału Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski. Sebastian notuje szereg sukcesów indywidualnych, jak choćby 2 miejsce w Srebrnym Kasku, 10 pozycję w finale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski, 3 miejsce w warszawskim Pucharze Lotto, czy zwycięstwo w Turnieju Sponsorów będącym zarazem Memoriałem Gerarda Stacha.

Sukcesy notuje także drugi junior Włókniarza – Rafał Osumek. W Opolu w turnieju indywidualnym zdobywa 2 miejsce, a w XXVIII Memoriale Idzikowskiego i Czernego jest trzeci za Staechmann’em i Świstem. Ponadto obaj częstochowscy juniorzy zaproszeni zostają do udziału w Memoriale red. Jana Ciszewskiego na świętochłowickiej Skałce.
Dwaj inni nasi reprezentanci dobrze prezentują się w prestiżowych turniejach: Piotr Kociemba jest szósty w turnieju pożegnalnym Franciszka Jaziewicza w Ostrowie Wlkp., a w krośnieńskim Memoriale Romana Gąsiora Stachyra zajmuje piąte miejsce.

Część XX (1996) – Trzeci tytuł drużynowy

Przed rozpoczęciem sezonu ligowego 1996 kibice ciągle mają w pamięci ubiegłoroczne, nie najlepsze wyniki, tak więc na wiosnę z niecierpliwością podchodzą do zmian i wzmocnień. Czy zmiana zarządu w listopadzie 1995 roku, na czele którego staje Roman Makowski, przyniesie oczekiwane efekty?

W 1996 roku ekipę Włókniarza zasilił wychowanek lubelskiego Motoru, Robert Jucha

W 1996 roku ekipę Włókniarza zasilił wychowanek lubelskiego Motoru, Robert Jucha

Tymczasem już na początku rozgrywek dwie optymistyczne wiadomości: Sławomir Drabik odzyskuje prawo jazdy i ostro przystępuje do treningów oraz klub rozpoczyna współpracę z nowym sponsorem strategicznym Malmą – znanym i uznanym producentem makaronów. Jest jeszcze inna dobra wiadomość – otóż Joe Screen wystąpi we wszystkich zawodach, których terminy nie będą kolidowały z jego zobowiązaniami w Anglii. Drużynę zasila także zawodnik Motoru Lublin Robert Jucha, zwycięzca Memoriału Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego z 1994 roku. Uzupełnieniem jest jeszcze 21-letni Rafał Chiński ze Świętochłowic.

Karuzela żużlowa rusza ostatniego dnia marca, ale niestety nie dla włókniarzy, którym aura nie pozwala na rozegranie spotkania w Gnieźnie. Zatem w pierwszej potyczce ligowej sezonu ’96 do Częstochowy przyjeżdża Atlas Polsat Wrocław i minimalnie zwycięża. Lwy natychmiast przystępują do ataku przywożąc z Tarnowa pierwsze zwycięstwo 46:44. Joe Screen gromadzi w 6 startach 16 punktów.
Z Apatorem DGG Toruń bezkonkurencyjny jest Drabik – zdobywca kompletu 15 pkt., a wynik brzmi 49:39 dla Włókniarza.
Przychodzi pora na zaległe spotkanie z I rundy, w którym częstochowianie pokonują Start Gniezno 51:39.
Do Gorzowa zamiast Screena jedzie Jan Staechmann i zdobywa 10 pkt., ale pozostali zawodnicy – poza Sebastianem Ułamkiem – wypadają słabiej, w efekcie porażka 31:59. Trudno, zdarza się.
W kolejnych rundach częstochowianie wyrównują wcześniejsze wpadki zwyciężając z: Piłą 49:41, w Rzeszowie 50:40, w Grudziądzu 47:43 i na swoim torze z Polonią Bydgoszcz 48:42. Na półmetku bilans jest zupełnie ciekawy, 7 zwycięstw i 2 porażki.
Czy można było przewidzieć, że lwy w połowie sezonu zdobędą tyle punktów, co za cały poprzedni?

Dla chwili relaksu i oderwania od ligi przypomnę wartościowe wyniki innych imprez z udziałem biało – zielonych.
Świetnie spisuje się Sebastian Ułamek w Kryterium Asów w Bydgoszczy zajmując trzecie miejsce za Tomaszem Gollobem i Piotrem Świstem.
Także w Bydgoszczy rozegrane zostaje spotkanie międzypaństwowe Polska – Dania, w którym Drabik gromadzi 12 pkt.
Sławek z kompletem punktów zwycięża 12 maja XXIX Memoriał Idzikowskiego i Czernego, drugi jest Stachyra, a trzeci Havelock.
Jeszcze raz wracam na bydgoski tor, gdzie 9 czerwca odbywa się półfinał kontynentalny Indywidualnych Mistrzostw Świata. Triumfuje w nim Roman Jankowski przed Jackiem Krzyżaniakiem i … Sławomirem Drabikiem.
O innych wynikach w dalszej części sezonu, a teraz powrót do drugiej połowy rund ligowych.
16 czerwca jedziemy do Bydgoszczy na rewanż za 9 kolejkę. Poloniści nie dają żadnych szans i zwyciężają 51:39, natomiast GKM z Częstochowy wywozi jedynie 29 punktów przy 61 dla gospodarzy.
Pozostaje do rozegrania jeszcze siedem rund.
Stal Rzeszów, mimo wysiłków Grzegorza Rempały (16 pkt.) w rezultacie przegrywa 49:39. W meczu tym zdarza się dziwny przypadek. Otóż w biegu 10 Sebastian Ułamek ma upadek, w powtórce za niego wystartuje Eugeniusz Skupień zdobywając 2 punkty, jednak zostają one anulowane, gdyż Skupień nie był uprawniony do startu.
W trzech dalszych spotkaniach tylko jedno, ze Stalą Gorzów kończy się wygraną 62:28, natomiast w Pile i Toruniu przegrywamy 30:59 oraz 40:50.

W kalendarzu teraz kolej na finał Indywidualnych Mistrzostw Polski, który rozegrany zostaje 15 sierpnia w Warszawie. Warto wspomnieć nieco szerzej tamto ważne wydarzenie.
Dzięki Głównej Komisji Sportu Żużlowego Warszawa, po wielu latach, znów może zobaczyć imprezę i to rangi mistrzowskiej. Obawiano się tylko o zainteresowanie kibiców, ale problem frekwencji rozwiązują kibice przyjezdni, wśród których prym wiodą częstochowianie.
Już w pierwszym wyścigu Sławomir Drabik w dobrym stylu pokonuje Jacka Golloba, Roberta Sawinę i Tomasza Bajerskiego. Swoje biegi wygrywają także: Adam Łabędzki, Roman Jankowski i Tomasz Gollob.
Trójka z nich spotyka się w wyścigu 6. Po starcie na prowadzenie wychodzi Tomasz Gollob, ale Drabik rozpoczyna natychmiastowy pościg. Po dwóch okrążeniach to właśnie częstochowianin już jest na prowadzeniu i nie oddaje go do końca wyścigu. Na trzeciej pozycji przyjeżdża Jankowski.
Po raz kolejny Drabik wyjeżdża na tor w 10 gonitwie i bez problemów pokonuje Sebastiana Ułamka, Adama Fajfera oraz Mirosława Cierniaka.

15. sierpnia 1996 roku na torze w Warszawie Sławomir Drabik sięgnął po drugi w swojej karierze tytuł IMP

15. sierpnia 1996 roku na torze w Warszawie Sławomir Drabik sięgnął po drugi w swojej karierze tytuł IMP

Po trzech seriach z kompletem punktów pozostają: Drabik i Łabędzki. Tomasz Gollob zaprzepaszcza szanse na swój kolejny tytuł w 11 wyścigu, kiedy walcząc z Łabędzkim upada na tor i zostaje wykluczony z powtórki.
Dwaj liderzy spotykają się w 14 starcie, a zawodnik Unii musi uznać wyższość Sławka.
W tym momencie prawie wszystko jest jasne – tylko pech może odebrać zwycięstwo reprezentantowi Włókniarza.
18 potyczka potwierdza wspaniałą formę Drabika i niezawodny sprzęt. Ostatecznie po raz kolejny tytuł mistrzowski i czapka Kadyrowa przyjeżdża do Częstochowy.
Łabędzki z Jankowskim taktycznie rozgrywają wyścig 17, dzięki czemu między sobą rozdzielają srebro i brąz.

Kolejność na podium jest następująca:
1. Sławomir Drabik (Włókniarz Częstochowa) 15 (3,3,3,3,3)
2. Adam Łabędzki (Unia Leszno) 13 (3,3,3,2,2)
3. Roman Jankowski (Unia Leszno) 12 (3,0,3,3,3)
Obrońca tytułu Tomasz Gollob zajmuje 4 miejsce.
Odnotować należy także dobry występ Sebastiana Ułamka, który z 7 punktami zajmuje ósmą lokatę.

Wracam do ligi, a tu do rozegrania pozostają jeszcze trzy rundy. Trzy dni po finale IMP do Częstochowy przyjeżdża Unia Tarnów i jedynie Tony Rickardsson jest w stanie nawiązać równorzędną walkę z włókniarzami. Wynik 65:25 mówi za siebie. Sytuacja diametralnie odwraca się we Wrocławiu, gdzie notujemy porażkę 30:60.
W ostatniej rundzie biało – zieloni pokonują Start Gniezno 59:31 i przed półfinałami play–off kolejność jest następująca:

tab
O miejsca w finale DMP walczą: Apator ze Stalą i Włókniarz z Polonią. Częstochowianie na własnym torze zwyciężają 57:33, natomiast w rewanżu ulegają 41:49. Rezultat łączny to 98:82 dla Włókniarza i w tym momencie w Częstochowie rozpoczyna się świętowanie pierwszego etapu sukcesu, gdyż w najgorszej sytuacji srebrny medal już jest w kieszeni. Ale trzeba walczyć, a pozostają jeszcze finały, w których przeciwnikiem jest Apator DGG Toruń.
Pierwsze spotkanie przypada do rozegrania w Częstochowie 10 października. Stadion Włókniarza zapełnia się kibicami, marzącymi o powtórce z roku 1959 i 1974. Częściowo marzenia się spełniają, gdyż rezultat brzmi 50:40. Pozostaje złapać oddech i trzy dni później bronić dobrego wyniku. I bronią: Stachyra, Ułamek, Screen, Drabik, Przygódzki, Jucha walczą o każdy punkt, każdy metr toruńskiego toru, choć Sullivan, Bajerski i Kowalik dwoją się i troją, aby dopiąć swego. Decydujący bieg 12 Ułamek ze Screenem wygrywają 4:2, a stan meczu brzmi 38:34 dla Włókniarza. Ostatnie trzy wyścigi decydują już wyłącznie o tym, kto wygra, natomiast tytuł mistrzowski może być jedynie dla Włókniarza. Po doprowadzeniu do remisu przez torunian – w 13 starcie – Stachyra w pierwszym biegu nominowanym swoim indywidualnym zwycięstwem utrzymuje rezultat 42:42. Trudno się dziwić, że rozluźnieni i uradowani Ułamek oraz Screen przegrywają 4:2, co daje zwycięstwo 46:44 Apatorowi. Radość pozostaje jednak po stronie Włókniarza.
Częstochowianie powtarzają dosłownie sukces z roku ’59, kiedy po raz pierwszy nad Wartę przywędrował zarówno tytuł indywidualny, jak i drużynowy.
Święto dla kibiców rozpoczyna się w Toruniu, a trwa całą długą drogę do Częstochowy, gdzie na Placu Biegańskiego w nocy wiernie grono fanów czeka, by powitać Mistrzów Polski.

Sensacja rozgrywek - mistrzowska drużyna Włókniarza z 1996 roku, od lewej: Sławomir Drabik, Eugeniusz Skupień, Sebastian Ułamek, Artur Pietrzyk (zasłonięty), Joe Screen, Robert Jucha, Janusz Stachyra, Rafał Osumek, Marek Cieślak - trener

Sensacja rozgrywek – mistrzowska drużyna Włókniarza z 1996 roku, od lewej: Sławomir Drabik, Eugeniusz Skupień, Sebastian Ułamek, Artur Pietrzyk (zasłonięty), Joe Screen, Robert Jucha, Janusz Stachyra, Rafał Osumek, Marek Cieślak – trener

Przytoczę fragment artykułu, jaki ukazał się na łamach Życia Częstochowy pod datą 14 października:
„Włókniarz Malma Częstochowa został Drużynowym Mistrzem Polski na żużlu.
Stało się tak, chociaż drużynie nie dawano wiele szans w lidze przed rozpoczęciem sezonu, po pierwszych sukcesach przepowiadano miejsce w środku tabeli, a w finałowych meczach stawiano na Apatora DGG Toruń…”

Sukces bardzo dobitnie określił Janusz Stachyra w jednym z wywiadów telewizyjnych, w którym powiedział: „Należał nam się ten tytuł jak chłopu ziemia…”

Punkty w sezonie zdobywali:
Sławomir Drabik – 232 pkt./22 mecze
Joe Screen – 218/19
Janusz Stachyra – 176/22
Sebastian Ułamek – 160/21
RObert Przygódzki – 61/14
Rafał Osumek – 60/19
Robert Jucha – 60/21
Eugeniusz Skupień – 37/14
Artur Pietrzyk – 17/8
Jan Staechmann – 10/1
Shane Parker – 10/1
Rafał Chiński – 2/2

W tak bardzo udanym sezonie włókniarze notują szereg dalszych, doskonałych wyników w innych wysokiej rangi imprezach.
Największym jest sukces Sławomira Drabika, który w niemieckim Diedenbergen wraz z Tomaszem Gollobem i Piotrem Protasiewiczem zdobywają złoty medal Drużynowych Mistrzostw Świata. Sławek startuje także w eliminacjach do Indywidualnych Mistrzostw Świata i w Finale Kontynentalnym zajmuje drugie miejsce (za Tomaszem Gollobem) awansując do cyklu Grand Prix 1997.
Sebastian Ułamek, Rafał Osumek, Artur Pietrzyk, Rafał Chiński, Mariusz Szulc, na torze w Częstochowie wywalczają złoty medal Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski, ponadto trzej pierwsi przywożą kolejny, tym razem brązowy medal, Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych.
W finale mistrzostw par seniorów częstochowianie zajmują 6 miejsce.
Odnotować należy także udział Drabika i Ułamka w rozgrywkach Złotego Kasku oraz wysokie lokaty wspomnianej dwójki w turnieju o Łańcuch Herbowy Ostrowa Wlkp.
Sebastian jest piąty w finale Srebrnego Kasku, zwycięża też w opolskim Turnieju Sponsorów.
14 grudnia, na koniec sezonu, w Turnieju Gwiazdkowym na pilskim torze Sławek Drabik zajmuje 4 miejsce.

W listopadzie, po zakończeniu sezonu ligowego licencję żużlową uzyskuje dwóch adeptów szkółki klubu: Dominik Depta i Michał Markowski.

Tak oto kończy się najbardziej obfity jak dotychczas w sukcesy sezon. Biało – zieloni godnie akcentują złoty jubileusz 50-lecia istnienia sportu żużlowego w Częstochowie.

Część XXI (1997-1998)

Shane Parker i Kazimierz Iwańczak – kierownik drużyny

Shane Parker i Kazimierz Iwańczak – kierownik drużyny

Ubiegłoroczne sukcesy dają powody do radości, ale także zobowiązują do pracy.
Nie będę odkrywcą jeśli wspomnę, że zawsze trudniej jest bronić tytuł niż o niego walczyć. W takich sytuacjach obowiązuje zasada „bij mistrza”.
Aby temu zapobiec klub czyni starania w kierunku wzmocnienia zespołu. Udaje się podpisać kontrakt z Amerykaninem Samem Ermolenko, z Rybnika przybywają: Piotr Padowski i Artur Tyman oraz ze Świętochłowic Sebastian Kowolik. Ale i tak decydujące zdanie będą mieli: Sławomir Drabik, Sebastian Ułamek i Joe Screen.
Drabik prezentuje pełną gotowość do sezonu zajmując trzecie miejsce w tradycyjnym Kryterium Asów na torze w Bydgoszczy, 23 marca.

Inauguracja sezonu ligowego 31 marca 1997 wypada na własnym torze raczej miernie. Co prawda mecz ze Stalą Rzeszów zostaje wygrany 46:44, ale jest to tylko minimum. W drugiej rundzie, już z udziałem Screena, we Wrocławiu udaje się zgromadzić 42 punkty, gdy WTS ma ich 48. Także z Polonią Bydgoszcz pada rezultat „na styku” – 45:42, na szczęście tym razem wygrany. Kibice zaczynają mieć wątpliwości co do dalszej części sezonu. W takim stylu praktycznie nie ma szans na walkę o „pudło”, w najlepszym wypadku można myśleć jedynie o utrzymaniu się w połowie tabeli. Niestety dalsze spotkania przebiegają w przysłowiową kratkę weryfikując możliwości – w Gorzowie wpadka 35:54, to znów z Piłą 53:37, w Zielonej Górze i z Unią Leszno odpowiednio 40:50 oraz 42:48. Oczywiście wymieniona wcześniej trójka zawodników walczy i punktuje, ale po nich spora przepaść. Brakuje jednego, dwóch uzupełniających.
W dalszych potyczkach udaje się pokonać Apatora Toruń 57:33 i Start Gniezno 53:36, ale w rewanżach z tymi drużynami jest odpowiednio 38:51 i 40:50. Unia Leszno i Polonia Piła również wykorzystują atut własnego toru i zdobywają pewne punkty.
Jest źle, prognozy nie wróżą nic dobrego, zanosi się na wielką sensację, ale o tym później, gdyż czekają jeszcze do rozegrania dalsze rundy.
11 lipca po raz pierwszy w barwach Włókniarza startuje Sam Ermolenko, a jest to wygrany 48:42 mecz z ZKŻ Zielona Góra. Amerykanin wystartuje jeszcze tylko w jednym pojedynku biało – zielonych, z Polonią Bydgoszcz, zdobywając 11 pkt., ale wynik 38:52 nie może satysfakcjonować. Z pozostałych trzech rund tylko jedna, z WTS Wrocław, kończy się wygraną 48:42, a pozostałe to porażki z Gorzowem u siebie 44:46 oraz w Rzeszowie 28:62.
Wspomniałem, że zanosi się na sensację, tak też się dzieje i Drużynowy Mistrz Polski z ubiegłego roku zostaje zdegradowany do II ligi. Rzecz dotychczas niespotykana w polskiej lidze.
Janusz Wróbel w monografii p.t. „Jest tylko jeden taki klub…” pisał:
„Do zakończenia fazy play off i wyłonienia nowego mistrza zostało jeszcze kilka tygodni, więc w długiej historii polskiej ligi był to pierwszy przypadek, kiedy urzędującym mistrzem był… drugoligowiec. W tej sytuacji nie od rzeczy była uszczypliwa propozycja, by zgłosić wyczyn do Księgi Rekordów Guinnesa.”

A oto jak punktowali zawodnicy:
Sławomir Drabik – 202 pkt., Sebastian Ułamek – 199, Joe Screen – 135, Artur Pietrzyk – 65, Robert Jucha – 48, Rafał Osumek – 36, Shane Parker, Sebastian Kowolik i Sam Ermolenko – po 20, Dariusz Rachwalik – 16, Robert Przygódzki – 7, Piotr Padowski – 2.

Sporo dobrych wyników, na szczęście, zanotowano w pozostałych imprezach sezonu ’97, co świadczy, że drugoligowa banicja nie powinna potrwać długo.
I tak: Sławomir Drabik uczestniczy w cyklu Grand Prix 1997, wywalcza na częstochowskim torze srebrny medal Indywidualnych Mistrzostw Polski, a w Gorzowie jest trzeci w Memoriale Jancarza za Hansem Nielsenem i Tony Rickardssonem.
Sebastian Ułamek zajmuje trzecie miejsce w finale Złotego Kasku, w Pucharze Solidarności w Świętochłowicach ustępuje miejsca tylko Andrzejowi Huszczy,
w Turnieju Gwiazdkowym, 6 grudnia na torze w Pile jest siódmy. Zwycięża jeszcze turniej z okazji 15-lecia startów Krzysztofa Basa, rozegrany w Krakowie. W zawodach tych Osumek jest czwarty, a Przygódzki dziesiąty.
Drabik i Ułamek w finale Mistrzostw Polski Par Klubowych zajmują czwarte miejsce.
Artur Pietrzyk w finale Srebrnego Kasku sklasyfikowany zostaje na dziesiątej pozycji.
XXX Memoriał Idzikowskiego i Czernego zwycięża Andy Smith przed Januszem Stachyrą i Rafałem Dobruckim. Najlepszy z częstochowian Sebastian Ułamek jest czwarty.
45 jubileuszowy Łańcuch Herbowy Ostrowa Wlkp. zwycięża Drabik przed Huszczą
i Dobruckim.

W 1998 roku nowym Prezesem CKM Włókniarz zostaje Marian Maślanka. Na zdjęciu z Sebastianem Ułamkiem

W 1998 roku nowym Prezesem CKM Włókniarz zostaje Marian Maślanka. Na zdjęciu z Sebastianem Ułamkiem

W lutym 1998 dochodzi do zmiany zarządu klubu, na czele którego staje znany od wielu lat w środowisku żużlowym i do końca oddany Włókniarzowi Marian Maślanka.
Kontrakty podpisują: Gary Havelock (Anglia), Rinat Mardanszin (Rosja), Mariusz Staszewski i Piotr Radzki (z Gorzowa), Marek Rypień (z Leszna), dojdzie także wychowanek klubu Marcel Maliński.

Drugoligowy sezon inauguruje spotkanie z zespołem RKM Rybnik, w którym mimo dobrej postawy Drabika i Ułamka pada rezultat 44:46. Być może brakuje jeszcze pełnej mobilizacji, gdyż ten sam zespół w ostatniej rundzie na własnym torze musi znieść gorycz porażki 60:30.
W drugiej rundzie wypada wyjazd do Rawicza, w którym notujemy zwycięstwo 48:41 (w rewanżu 69:21), a w następnej WTS Wrocław u siebie wygrywa 49:41 (w Częstochowie także gubimy punkty – wynik 44:45). Zespół WTS będzie jedynym, któremu uda się wygrać podwójnie z Włókniarzem. Natomiast częstochowianie, poza spotkaniami z Kolejarzem Rawicz, zwyciężą w dublecie jeszcze Unię Tarnów (58:32 i 57:33), ŻKS Krosno (69:21 i 59:31), Śląsk Świętochłowice (62:26 i 68:22), OTŻ Opole (62:28 i 63:27), Wandę Kraków (60:30 i 67:23), JAG Łódź (62:27 i 56:34) oraz LKŻ Lublin (61:17 – zawody przerwano po 13 wyścigach – i 61:29). W Gdańsku zwycięży Wybrzeże 54:36, a rewanż w takim samym rozmiarze jest dla Włókniarza.
Po rozegraniu 22 spotkań kolejność końcowa jest następująca:
1. Atlas Wrocław – 40 pkt.
2. Wybrzeże Gdańsk – 38 pkt.
3 Włókniarz Malma Częstochowa – 36 pkt.

Przed sezonem 1998, w Bydgoszczy odbywa się tradycyjne Kryterium Asów, będące zarazem Memoriałem Mieczysława Połukarda , w którym Sebastian Ułamek zajmuje piąte miejsce, a Sławomir Drabik szóste.
W innych imprezach także notujemy szereg dobrych wyników. 3 maja Ułamek zwycięża Puchar Wojewody Katowickiego na torze w Świętochłowicach, w Gorzowie Ułamek i Mariusz Staszewski zajmują miejsce tuż za podium w finale Mistrzostw Polski Par Klubowych, a w finale młodzieżowym na pilskim torze Artur Pietrzyk i Marcel Maliński uzyskują szóstą pozycję.
15 sierpnia w Bydgoszczy w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski startuje trzech częstochowian. Najlepiej prezentuje się Staszewski, który jest czwarty, Ułamek zajmuje szóste, a Drabik trzynaste miejsce. Artur Pietrzyk w finale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski w dodatkowym wyścigu przegrywa 3 miejsce z Tomaszem Cieślewiczem, natomiast w finale Srebrnego Kasku z 9 punktami jest szósty.
Pracowity Sebastian Ułamek jest czwarty w Memoriale Alfreda Smoczyka oraz zwycięża Turniej Sponsorów, a zarazem Memoriał Gerarda Stacha w Opolu.

Rinat Mardanszin – najlepszy obokrajowiec w barwach Włókniarza w sezonie 1998

Rinat Mardanszin – najlepszy obokrajowiec w barwach Włókniarza w sezonie 1998

Częstochowski Memoriał Bronka Idzikowskiego i Marka Czernego wygrywa Roman Jankowski przed Drabikiem i Samem Ermolenko. Turniej Złotego Jubileuszu Polskiej Ligi Żużlowej we Wrocławiu wygrywają Włókniarze, a 4 Memoriał Ryszarda Nieścieruka – Sebastian Ułamek.
Warto jeszcze odnotować dwa wyniki z udziałem tego ostatniego. Są to: drugie miejsce w „Łańcuchu Herbowym Ostrowa Wlkp.”, tuż za Jackiem Gollobem oraz czwarta lokata w grudniowym Turnieju Gwiazdkowym w Pile.

Uzupełniając statystykę ligową sezonu ’98 punkty zdobywali: Sławomir Drabik – 248, Sebastian Ułamek – 230, Mariusz Staszewski – 182, Artur Pietrzyk – 176, Rafał Osumek – 145, Dariusz Rachwalik – 61, Rinat Mardanszin – 50, Todd Wiltshire i Robert Jucha – po 44, Gary Havelock – 34, Piotr Radzki – 33, Marcel Maliński – 11, Rafał Chiński – 3. Marek Rypień startując w jednym spotkaniu nie zdobył punktów.

 

 

 

Część XXII (1999-2000)

W 1999 roku do ekipy Włókniarza trafił Norweg, Rune Holta

W 1999 roku do ekipy Włókniarza trafił Norweg, Rune Holta

W Częstochowie drugoligowy sezon 1999 rozpoczyna się od poważnych rotacji kadrowych. Do Lotosu Wybrzeża Gdańsk ubywa Sebastian Ułamek. Za to do Włókniarza pozyskani zostają obcokrajowcy: Mark Loram (po kilku latach przerwy powraca do Włókniarza), Rune Holta (Norwegia), Paul Hurry (Anglia), Nigel Sadler (Australia) oraz zawodnicy krajowi: Robert Mikołajczak (z Leszna), Maciej Kierzkowski (z Grudziądza), Dariusz Fijałkowski (z Krakowa) i Zbigniew Czerwiński (z Rybnika). Skład uzupełnia wychowanek klubu Michał Ciurzyński.

W pierwszej rundzie przypada pojedynek na własnym torze z zespołem Unii Tarnów. Główne skrzypce odgrywają: doskonale przygotowany do sezonu Artur Pietrzyk, zdobywca kompletu 15 pkt. oraz niezawodny Sławomir Drabik. Kropkę nad „i” stawiają: Holta, Staszewski i Mikołajczak, a wynik brzmi 59:31.
W Rybniku karty rozdaje Mark Loram, kolejny sukces – 50:40.
Włókniarze nabierają rozpędu i bez większych problemów pokonują ŻKS Krosno 69:21, Stal II Rzeszów 53:37, ŁTŻ Łódź 49:41, TŻ Opole 51:39, Śląsk Świętochłowice 65:25.
Zespół, mimo zmieniających się składów parowych, doskonale rozumie się.
Wyraźnie wybijają się najczęściej startujący: Pietrzyk, Mikołajczak, Staszewski
i Drabik. Zawsze pewna, wiodąca czwórka oraz obcokrajowiec gwarantują skuteczność i sukces.
Działacze i kibice zacierają ręce, musi być dobrze.

Bardzo dobre wyniki notował w sezonie 1999 wychowanek klubu Artur Pietrzyk

Bardzo dobre wyniki notował w sezonie 1999 wychowanek klubu Artur Pietrzyk

Do końca pierwszej części sezonu biało – zieloni już nie przegrają żadnego spotkania. W Lublinie LKŻ zostaje pokonany 55:35, z Wandą Kraków jest 51:39, Kolejarzem Rawicz 65:24, Iskrą Ostrów 53:37 i w Zielonej Górze z ŻKZ 49:41.

Również pozostałe imprezy napawają optymizmem, bo jak inaczej można potraktować trzecie miejsce Drabika 23 maja w Memoriale red. Ciszewskiego. Sławek ulega jedynie takim sławom, jak Tony Rickardsson (zwycięstwo) i Hans Nielsen (2 miejsce), a dzieje się to na rybnickim torze.
Włókniarze: Drabik, Staszewski i Pietrzyk w finale Mistrzostw Polski Par Klubowych, rozegranym na torze w Lesznie, ocierają się o podium zajmując ostatecznie 4 miejsce za Jutrzenką – Polonią Bydgoszcz, Unią Leszno i Atlasem Wrocław.
6 czerwca, w Memoriale Idzikowskiego i Czernego triumfuje Piotr Świst przed Wiesławem Jagusiem i Sławomirem Drabikiem.

Druga połowa sezonu ligowego rozpoczyna się od zwycięskiego rewanżu z Zieloną Górą 51:38. W 14 rundzie zespół Iskry Ostrów Wlkp. na własnym torze pokonuje częstochowian 46:44. Jest to pierwsza w sezonie ’99 porażka Drabika i kolegów po plastronie (choć Sławek gromadzi w tym pojedynku akurat komplet punktów).
Wypadek przy pracy może zdarzyć się każdemu, nie ma czasu na rozmyślania, trzeba jechać dalej. Dwie rundy wyjazdowe (w tym zaległa w Rawiczu) kończą się pełnym sukcesem: 47:43 z Kolejarzem i 42:12 (zawody przerwane z powodu warunków atmosferycznych) w Krakowie.
Łódź, Świętochłowice i Opole muszą także przełknąć gorycz porażki. W tych spotkaniach padają rozstrzygnięcia: 70:20, 64:26 i 54:36.
Do zakończenia sezonu pozostaje jeszcze 5 kolejek i bilans ich jest zdecydowanie najsłabszy. Tylko z Rzeszowem i Rybnikiem padają zwycięstwa 57:33 oraz 53:37.
Łódź, Krosno, Tarnów zwyciężają 47:42, 50:39 i 46:41.
Ostatecznie z 24 rund aż 20 kończy się sukcesem, a 4 porażką. Bilans ten przynosi pierwsze miejsce w tabeli i powrót do ekstraklasy.

Tak przedstawia się czołówka II ligi sezonu 1999
1. Włókniarz – Malma Częstochowa 40 +429
2. ZKŻ Polmos Zielona Góra 38 +390
3. TŻ Noban Opole 35 +236

Punktacja indywidualna zespołu: Artur Pietrzyk – 211 pkt., Robert Mikołajczak – 158, Mariusz Staszewski – 168, Rune Holta – 93, Sławomir Drabik – 295, Marcel Maliński – 29, Michał Ciurzyński – 2, Rafał Osumek – 24, Maciej Kierzkowski – 16, Mark Loram – 147, Paul Hurry – 30, Zbigniew Czerwiński – 28, Nigel Sadler – 43, Dariusz Fijałkowski – 18, Jan Staechmann – 11.

Wspomnę jeszcze o dwóch imprezach sezonu ’99 z udziałem Drabika.
W Opolu Sławek zwycięża Turniej Sponsorów przed Andrzejem Huszczą i Mariuszem Staszewskim, a w tradycyjnym Turnieju o Łańcuch Herbowy Ostrowa Wlkp. jest drugi.

Sezon 2000 rozpoczyna się nowością, wprowadzoną przez Główną Komisję Żużlową. Polega ona na nowym podziale drużyn w ligach. Powstaje:
– Ekstraliga złożona z 8 zespołów,
– I liga, która liczy także 8 drużyn,
– II liga z udziałem 7 ekip.
W Ekstralidze i I lidze ostatni w tabeli zostaje automatycznie zdegradowany o poziom niżej, a siódmy ma stoczyć baraże z drugim szczebla niższego.

W 2000 roku ekipę Włókniarza zasilił wychowanek Iskry Ostrów, Tomasz Jędrzejak

W 2000 roku ekipę Włókniarza zasilił wychowanek Iskry Ostrów, Tomasz Jędrzejak

Częstochowianie po ubiegłorocznym awansie rozpoczynają sezon z nowym sponsorem i przyjmują nazwę Włókniarz Radson Malma.
Nowymi twarzami w składzie są: Tomasz Jędrzejak (z Ostrowa), Grzegorz Walasek (z Zielonej Góry), Adam Skórnicki (z Leszna), oraz wychowanek Jordan Jurczyński.

W 1 rundzie na torze im. Alfreda Smoczyka zwycięża Unia Leszno 44:42. Wynik na torze jest minimalnie wyższy, ale 4 punkty Łukasza Jankowskiego zostają unieważnione, ponieważ zawodnik ten wystartował bez prawa jazdy.
Także niepowodzeniem kończy się spotkanie z Polonią Piła na własnym torze, a wynik brzmi 47:42. Podobnie jest również w Toruniu, gdzie beniaminek przegrywa 38:52. Dopiero 4 runda przynosi sukces, gospodarze pokonują Atlas Wrocław 50:40. Wysoką przegraną 57:29 przywożą włókniarze z Gdańska. Rundy 6 i 7 przypadają do rozegrania w Częstochowie i zostają w pełni wykorzystane dla powiększenia konta punktowego: Gorzów i Bydgoszcz ulegają odpowiednio 43:47 oraz 38:52. W meczach tych najlepiej radzą sobie Drabik, Loram, Holta, Walasek i Staszewski.
Rewanże z tymi dwoma zespołami wypadają raczej blado, gdyż przegrywamy czterema i sześcioma punktami, choć warto zauważyć minimalne rozmiary porażek. Walka na torze do ostatniego wyścigu zawsze przyciąga kibiców, powoduje większe emocje. Tak dzieje się w Częstochowie z Lotosem Wybrzeże Gdańsk (48:42) i Apatorem Netia Toruń (przegranym jednym punktem 45:44), a pierwszym wyjazdowym sukcesem jest przywiezienie z Wrocławia punktu po remisie 45:45. Ostatnie dwa pojedynki rundy zasadniczej przynoszą podział punktów: w Pile 50:40 dla Ludwika Polonii oraz zwycięstwo z Unią Leszno 54:36. Daje to w łącznym zestawieniu 5 miejsce i dalszą walkę o pozycje od 5 do 8 w tabeli ekstraligi.
Finałowe pojedynki z zespołem Wrocławia kończą się rezultatami 52:38 i 42:47, z Lesznem 43:47 i 42:47, z Gdańskiem dwukrotne zwycięstwo – 47:43 oraz 48:42.
Ostatecznie mistrzem Polski zostaje zespół Polonii Bydgoszcz, a częstochowianie zajmują 6 miejsce.
Indywidualnie punkty w sezonie zdobywają: Mark Loram 193, Rune Holta 167, Sławomir Drabik 181, Grzegorz Walasek 158, Mariusz Staszewski 98, Adam Skórnicki 34, Tomasz Jędrzejak 49, Dariusz Fijałkowski 2, Zbigniew Czerwiński 8.

Nieźle prezentują się nasi zawodnicy w innych imprezach sezonu 2000.
Sławomir Drabik w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski na pilskim torze zajmuje szóstą pozycję, Tomasz Jędrzejak jest dziewiąty w finale MIMP i siódmy w finale Srebrnego Kasku, a Zbigniew Czerwiński dziewiąty w finale Brązowego Kasku.
W turnieju 25-lecia startów Romana Jankowskiego Drabik jest szósty, a w podobnym turnieju Andrzeja Huszczy czwarty. W tym drugim zwycięża Grzegorz Walasek.
Ekipa w składzie: Sławomir Drabik, Mariusz Staszewski, Tomasz Jędrzejak wywalcza brąz w Mistrzostwach Polski Par Klubowych.

Logo półfinału DMŚ, który rozegrany został na Stadionie Miejskim w Częstochowie w 2000 roku

Logo półfinału DMŚ, który rozegrany został na Stadionie Miejskim w Częstochowie w 2000 roku

Nasza młodzież: Tomasz Jędrzejak, Zbigniew Czerwiński, Dariusz Fijałkowski, Adam Pietraszko, Artur Tomczyk przywozi złoto z finału Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski rozegranego na torze w Rybniku.
Memoriał Idzikowskiego i Czernego kończy się bez częstochowianina na podium – kolejność jest następująca: Wiesław Jaguś, Sebastian Ułamek (w barwach Lotosu -Wybrzeże), Jacek Gollob.
Drabik zwycięża w turnieju 70-lecia Sportu Żużlowego na torze Kolejarza Rawicz.
Dobry wynik osiąga Tomasz Jędrzejak w Łańcuchu Herbowym Ostrowa Wlkp. stając na najniższym stopniu podium.
W Pile w Turnieju Gwiazdkowym Drabik jest szósty, a Walasek ósmy.

Częstochowa w 2000 roku organizuje półfinał Drużynowych Mistrzostw Świata, który kończy się sukcesem Szwecji przed Polską, Czechami i Norwegią.

Część XXIII (2001-2002)

W 2001 roku szeregi Włókniarza zasilił Ryan Sullivan - jeden z najlepszych obcokrajowców w historii częstochowskiego klubu

W 2001 roku szeregi Włókniarza zasilił Ryan Sullivan – jeden z najlepszych obcokrajowców w historii częstochowskiego klubu

Sezon 2001 przynosi kolejną rotację kadry, co w sporcie żużlowym stało się już rzeczą normalną. Składy drużyn kompletowane zostają w okresie zimowym, a do Polski zawitała na dobre cała czołówka żużlowa, otwarły się granice dla wszystkich zawodników, a jeszcze nie tak znowu dawno było rzeczą nie do pomyślenia, aby w kraju nad Wisłą mógł startować każdy dobry „obcokrajowiec”, nie mówiąc o przyjmowaniu obywatelstwa i startowania z polską licencją. Przestano zwracać uwagę na własnych wychowanków w pełnej obsadzie klubowej.
Tak też dzieje się w Włókniarzu, podpisują kontrakty nowi zawodnicy: Ryan Sullivan (Australia), Matej Ferjan (Słowenia), Brian Andersen (Dania), Bartłomiej Bardecki (z Wrocławia), Karol Malecha (z Ostrowa). Nowy wychowanek, który pojawia się w składzie ligowym, to Adam Pietraszko.
Z drużyny ubywa Sławomir Drabik, człowiek, dla którego do ubiegłego roku istniał wyłącznie Włókniarz i wszystko, czego dokonał w swojej karierze sportowej czynił w plastronie z lwem.

Z nową energią włókniarze przystępują do sezonu 2001.
Cztery pierwsze rundy przynoszą mało zaskakujące rozstrzygnięcia.
Na własnym torze pojedynki z Atlasem Wrocław i Polmosem Zielona Góra kończą się przegraną 32:58 oraz zwycięstwem 48:42, natomiast w Bydgoszczy i Toruniu dostajemy lanie 68:21 i 64:26.
W Pile nasz zespół przegrywa 34:56 i tylko Artur Pietrzyk nawiązuje równorzędną walkę gromadząc 12 pkt.
Z Unią Leszno już cała ekipa punktuje uzyskując 57 oczek, przy 33 gości. Pergo Gorzów pozwala częstochowianom na uzbieranie 38 punktów, a w rewanżu wywozi 1 pkt (45:45). Na leszczyńskim torze Karol Malecha zostaje wykluczony za niestawienie się na starcie w limicie 2 minut, a pokazując niesportowe gesty otrzymuje od sędziego wykluczenie do końca zawodów – wynik meczu 53:37 dla Unii.
Pewną poprawę skuteczności rozpoczynają częstochowianie w pojedynku z Polonią Piła. Sullivan i Walasek gromadzą odpowiednio 14 i 11 pkt., także pozostali stają na wysokości zadania i ich dorobek mieści się w przedziale 5 – 9 pkt. Ostatecznie zawody kończą się rezultatem 52:38.
Niestety nie udaje się powtórzyć sukcesu w Zielonej Górze, a tak niewiele brakuje – przegrana 44:46 mówi wszystko.
Pozostałe trzy spotkania rundy zasadniczej kończą się: przegraną z Apatorem Adrianą 41:48, pokonaniem Polonii Bydgoszcz 49:41 i remisem 45:45 we Wrocławiu.
Zespół w finałach potyka się o miejsca 5 – 8 z drużynami Polonii Piła, Unii Leszno i Polmosu Zielona Góra. Bilans tych spotkań jest remisowy. Włókniarze na własnym torze pokonują trzykrotnie przeciwników (Piłę i Leszno 57:33 oraz Zieloną Górę 59:31). Rewanże są już wyłącznie dla gospodarzy (z Polonią 37:53, a Unią i Polmosem po 39:51).
Ostateczny układ drugiej połowy tabeli ekstraligi:
5. BGŻ Polonia Piła
6. Radson Malma Włókniarz Częstochowa
7. Unia Leszno
Polmos Zielona Góra zajmuje ostatnie miejsce i zostaje zdegradowany do niższej ligi.
Dla Włókniarza punkty w sezonie gromadzą: Ryan Sullivan – 238, Tomasz Jędrzejak – 171, Grzegorz Walasek – 156, Artur Pietrzyk – 124, Matej Ferjan – 55, Zbigniew Czerwiński – 49, Karol Malecha – 38, Brian Andersen – 29, Bartłomiej Bardecki – 7, Adam Pietraszko nie zdobył punktów.

Częstochowianie notują kilka znaczących wyników w pozostałych imprezach kalendarzowych. Grzegorz Walasek, Artur Pietrzyk i Tomasz Jędrzejak wywalczają brązowe medale w finale Mistrzostw Polski Par Klubowych, a młodzież dociera do finału, niestety nie odnosząc sukcesu. Zbigniew Czerwiński jest co prawda 10 w finale MIMP, ale w Brązowym Kasku zajmuje 3 miejsce.
Grzegorz Walasek startuje w Kryterium Asów w Bydgoszczy, gdzie uzyskuje 9 miejsce. Dobrze radzi sobie Tomasz Jędrzejak, który uczestniczy w turnieju pożegnalnym Jacka Brucheisera 16 czerwca w Ostrowie Wlkp. ustępuje miejsca jedynie Robertowi Sawinie.
Memoriał Idzikowskiego i Czernego zwycięża Jacek Krzyżaniak przed Sebastianem Ułamkiem (obaj Atlas Wrocław) i Grzegorzem Walaskiem (Włókniarz).
Miłą niespodziankę sprawia Artur Pietrzyk zwyciężając finał krajowych eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Europy, Tomasz Jędrzejak jest czwarty.
Najmłodsi włókniarze startują w Świętochłowicach w Indywidualnych Mistrzostwach Śląska i zajmują: Adam Pietraszko 6, Artur Tomczyk 7, Kamil Łyko 9, Jordan Jurczyński 12 miejsce.

W sezonie 2002 zawodnicy Częstochowskiego Klubu Motocyklowego rozpoczynają walkę o punkty pod nazwą Włókniarz Candela.
Nowymi twarzami w składzie są: Andreas Jonsson (Szwecja), Jason Lyons (Australia), wychowankowie: Artur Tomczyk, Kamil Łyko (dwaj ostatni już w poprzednim sezonie startują w zawodach młodzieżowych, ale nie mają miejsca w pierwszym zespole). Przy okazji warto zaznaczyć, iż od lat jest rzeczą normalną szkolenie młodzieży, bo tego wymaga konieczność i tego wymagają przepisy. Problem jednak w tym, że przepisy nie mówią co zrobić, kiedy tej młodzieży jest za dużo. Mam tu na myśli brak zabezpieczenia dla nich odpowiedniej ilości startów w zawodach mistrzowskich. Ktoś powie – są Młodzieżowe Drużynowe Mistrzostwa Polski. Tak jest, ale jaką rangę mają te zawody? Jakie jest zainteresowanie nimi? Wszystko stwarza wrażenie sztucznej zabawy. Przypatrzmy się ilu młodych zawodników z licencją w chwili osiągnięcia progu 21 lat odchodzi ze sportu, bo kto ich przyjmie? Który klub da zatrudnienie człowiekowi nie mającemu na koncie dobrych wyników, a skąd te wyniki, gdy nie ma podstaw – błędne koło. Nie dziwmy się, że mamy młodzieżowych mistrzów Świata, a ciągle brakuje światowych gwiazd w wieku seniorskim.
Dość rozmyślań, wracam do ligi.

W I rundzie włókniarze jadą do Wrocławia i na początek zimny prysznic. Atlas zwycięża łatwo 66:24 i tylko Holta oraz Walasek starają się nawiązać walkę z Dadosem, Nichollsem i Jędrzejakiem.
Kolejne spotkanie, w Częstochowie ze Stalą Pergo Gorzów Holta, Sullivan i Pietrzyk rozgrywają doskonale, a zwycięstwo 58:32 potwierdza na co stać żużlowców Grodu nad Wartą. Bardzo dobrze prezentuje się młody Adam Pietraszko, który dwukrotnie zwycięża, raz jest drugi i raz trzeci.
W Bydgoszczy nie udaje się pokonać klanu Gollobów, przegrana 34:56, ale dalej można trochę nadrobić. Rundy 4 i 5 przypadają do rozegrania u siebie.
Wybrzeże Gdańsk zostaje pokonane 59:31 (Holta z kompletem punktów), a Polonia Piła uzyskuje jeden biegowy punkt więcej – wynik 58:32 (najlepszy Sullivan gromadzi 14 pkt.).
Ostra walka o punkty odbywa się w wyjazdowym pojedynku z Unią Leszno, niemal rzutem na taśmę zwycięstwo odnoszą gospodarze 49:41.
Półmetkiem 1 części kalendarza ligowego jest zwycięstwo nad Apatorem Adrianą Toruń 48:42 (tu Sullivan jest nie do pokonania). Rewanżowe spotkanie kończy się sukcesem drużyny Rickardssona i Jagusia 50:40.
Już w następnym pojedynku, tym razem u siebie z Lesznem, zostaje powtórzony, ale zwycięsko, wynik 50:40. Jest to moment przełomowy, ekipa Włókniarza zaczyna wierzyć, że stać ją na zwycięską walkę z każdym przeciwnikiem. Dowodem jest seria wygranych: w Pile 46:43, w Gdańsku 49:41, u siebie z Bydgoszczą 50:40 i w Gorzowie 48:42.
14 runda kończy się przegraną na własnym torze z Atlasem 42:48. Biało – zieloni do rund finałowych przystępują z 4 pozycji i walczą o miejsca 1 – 4.
Tu niestety walczą tylko teoretycznie, gdyż wszystkie spotkania kończą przegraną. Rezultaty spotkań na własnym torze: z Bydgoszczą 41:49, z Lesznem 38:52 i Wrocławiem 43:47. Zawody wyjazdowe przynoszą odpowiednio: 40:50, 35:55, 27:39 (zawody zostały przerwane z powodu opadów deszczu).
Ostatecznie tytuł Drużynowych Mistrzów Polski wywalcza Polonia Bydgoszcz, wicemistrzem zostaje Unia Leszno, a trzecie miejsce przypada Atlasowi Wrocław. Czwarta pozycja jest jednak sukcesem i dobrą zapowiedzią kolejnego sezonu.

Grzegorz Walasek w sezonie 2002 zajął trzecie miejsce w bydgoskim Kryterium Asów

Grzegorz Walasek w sezonie 2002 zajął trzecie miejsce w bydgoskim Kryterium Asów

Punkty dla Włókniarza zdobywają: Ryan Sullivan – 244, Rune Holta – 207, Andreas Jonsson – 129, Artur Pietrzyk – 95, Grzegorz Walasek – 91, Adam Pietraszko – 50, Jason Lyons – 30, Karol Malecha – 21, Jordan Jurczyński – 3, Artur Tomczyk – 1, Kamil Łyko bez punktów.
W innych imprezach z udziałem włókniarzy należy odnotować trzecie miejsce Grzegorza Walaska w Kryterium Asów w Bydgoszczy.
Walasek wspólnie z Arturem Pietrzykiem i Karolem Malechą wywalczają brąz w Mistrzostwach Polski Par Klubowych.
W dodatkowym biegu o wicemistrzostwo Grzegorz nie daje rady Robertowi Sawinie i drugie miejsce przypada Apatorowi Adrianie, a tytuł wędruje do Bydgoszczy.
Memoriał Idzikowskiego i Czernego zwycięża Rune Holta przed Rafałem Okoniewskim i Januszem Kołodziejem.
W zawodach o „Puchar Gorących Serc” Artur Pietrzyk jest piąty, Adam Pietraszko siódmy.
Dobrze spisują się młodzi częstochowianie w Memoriale Ryszarda Chrupka w Tarnowie gdzie Adam Pietraszko jest trzeci, a Jordan Jurczyński szósty.
Trzynastą lokatę zajmuje Artur Tomczyk.

Część XXIV (2003) – Złota korona po raz czwarty

Andreas Jonsson i Ryan Sullivan - czołowi obcokrajowcy polskiej Ekstraligi w sezonie 2003

Andreas Jonsson i Ryan Sullivan – czołowi obcokrajowcy polskiej Ekstraligi w sezonie 2003

TOP SECRET Włókniarz, bo pod taką nazwą występuje w sezonie 2003 drużyna, zostaje wzmocniony dwoma zawodnikami. Po 4 sezonach powraca z „emigracji” wychowanek klubu Sebastian Ułamek oraz nowy kontrakt podpisuje Szwed David Ruud. Te dwa nazwiska, w połączeniu z Sullivanem, Holtą, Jonssonem, Walaskiem i Pietrzykiem mogą rokować duże nadzieje. Jest to młody, zgrany i dobrze rozumiejący się skład, z którym można powalczyć o „pudło”, a nawet o najwyższy laur drużynowy. Czy prognozy się sprawdzą?

Na początek wypada spotkać się u siebie z aktualnym wicemistrzem Polski, zespołem Unii Leszno. Tylko Adams jest w stanie nawiązać równorzędną walkę z dobrze dysponowanymi włókniarzami, Sullivan, Holta, Jonsson, Ułamek i Walasek triumfują 55:35.
2 runda to wyjazd do Bydgoszczy, gdzie miejscowa Plusssz Polonia zwycięża 46:43, a do szczęścia brakuje tak niewiele. O przegranej decydują dwa defekty Walaska i upadek Ułamka. Już w tydzień później straty zostają powetowane, biało – zieloni pokonują w Pile tamtejszą Polonię 52:38. Tym razem nieco słabiej punktuje Sullivan, jednak pozostali doskonale uzupełniają lukę, a najlepiej czuje się w tym spotkaniu Rune Holta, zdobywając łącznie z bonusem komplet punktów.
Rozpędzona „częstochowska machina” triumfuje w kolejnych czterech rundach: 60:30 z ZKŻ Quick-Mix Zielona Góra (komplet Sullivana), 46:43 w Toruniu z Apatorem – Adrianą (znów najlepszym jest Sullivan), 59:31 u siebie z Lotosem Gdańsk (aż sześciu zawodników osiąga przedział punktowy 8 – 10) i 58:32 z Atlasem we Wrocławiu (znów najlepszym jest Sullivan). W pojedynku rewanżowym, na torze w Częstochowie, triumfują goście z Wrocławia 46:44.
Jeszcze jedna wpadka czeka w Zielonej Górze (41:49). Jak się okaże, jest to trzecie i ostatnie potknięcie w rundzie zasadniczej sezonu. Zwycięstwa: w Gdańsku 52:38 (niedościgniony jest tu Ułamek), z Toruniem 48:42, Piłą 68:22 (komplet Holty), Bydgoszczą 65:25 (15 pkt. Jonssona) i w Lesznie 49:41 gwarantują pierwszą pozycję w tabeli i walkę w rundzie finałowej o tytuł mistrzowski.

Kolejność po rundzie zasadniczej:
1. Top Secret – Włókniarz Częstochowa 22
2. Apator – Adriana Toruń 20
3. Plusssz – Polonia Bydgoszcz 18
4. Atlas Wrocław 17

Bilans sześciu rund finałowych wynosi 4:2. Wszystkie pojedynki na własnym torze przynoszą komplet punktów: z Toruniem 49:41, Bydgoszczą 53:37 i Wrocławiem 51:38. W rewanżach w pokonanym polu zostaje Atlas 47:43 natomiast Apator i Polonia wygrywają 46:44 i 48:42. Holta, Sullivan, Jonsson, Walasek i Ułamek biorą na siebie główny ciężar walki o medal i to bardzo skutecznie. Ostateczne rozstrzygnięcia powodują burzę radości w nadwarciańskim grodzie, bowiem po raz czwarty Częstochowski Klub Motocyklowy Włókniarz zostaje Drużynowym Mistrzem Polski wyprzedzając w tabeli Toruń i Bydgoszcz.

Top Secret Włókniarz Częstochowa - Drużynowy Mistrz Polski w sezonie 2003

Top Secret Włókniarz Częstochowa – Drużynowy Mistrz Polski w sezonie 2003

Zasługi w wywalczenie złotego medalu wnoszą: Rune Holta – 217 pkt., Ryan Sullivan – 202, Sebastian Ułamek – 177, Andreas Jonsson – 149, Grzegorz Walasek – 122, Zbigniew Czerwiński – 69, Artur Pietrzyk – 41, David Ruud – 25, Adam Pietraszko – 24.
Lider zespołu, posiadający polski paszport, wywalcza na torze w Bydgoszczy tytuł Indywidualnego Mistrza Polski 2003, zostawiając w pokonanym polu Tomaszów: Golloba i Jędrzejaka, ale to jeszcze nie koniec osiągnięć naszych zawodników.
Juniorzy w składzie: Zbigniew Czerwiński, Adam Pietraszko, Jordan Jurczyński, Artur Tomczyk, Robert Marjankowski zdobywają w Zielonej Górze srebro Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski, a Zbigniew Czerwieński brąz w Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski.
Zbigniew Czerwiński, Adam Pietraszko i Jordan Jurczyński przywożą srebro z finału Młodzieżowych Mistrzostwach Polski Par Klubowych, rozegranego w Pile, ustępując jedynie parze RKM Rybnik.
Sebastian Ułamek jest piąty, a Grzegorz Walasek dziewiąty w finale Złotego Kasku.
W Srebrnym Kasku Pietraszko jest ósmy, Czerwiński dziewiąty, Jordan Jurczyński trzynasty.
15 kwietnia w Rybniku finał krajowych eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Świata zwycięża Grzegorz Walasek przed Sebastianem Ułamkiem.
Memoriał Idzikowskiego i Czernego zwycięża Rune Holta, drugi jest Ryan Sullivan, a trzeci Mariusz Węgrzyk.
I jeszcze kilka wyników imprez z udziałem naszych żużlowców.
W Pucharze Gorących Serc – trzecie miejsce wywalcza Sebastian Ułamek. Sebastian ponadto jest drugi w Pucharze „Piasta” we Wrocławiu, a w Opolu zwycięża przed Walaskiem turniej „Mistrz Świata Jerzy Szczakiel zaprasza”. Jest także drugi w zawodach o Puchar Prezydenta Rybnika i pierwszy w turnieju o Łańcuch Herbowy Ostrowa Wlkp.
Zbigniew Czerwiński w turnieju o Złotą Lampkę Antoniego Woryny zajmuje 3 miejsce.
Tą samą pozycję powtarza w Memoriale Andrzeja Zarzeckiego i Artura Pawlaka.

Rok 2003, jak widać z powyższych statystyk, można zaliczyć do najbardziej udanych pod względem sukcesów w blisko 60-letniej historii częstochowskiego sportu żużlowego.

Część XXV (2004-2005) Seria medalowa

Przed sezonem 2004 częstochowski Włókniarz pozyskuje nowego głównego sponsora, którym zostaje Grupa Złomrex. Nie trzeba udowadniać co znaczy mieć zaufanego, znającego się na sporcie sponsora strategicznego.

Kontrakty podpisują: Michał Szczepaniak, Mateusz Szczepaniak (obaj z Ostrowa Wlkp.), Łukasz Stanisławski (Bydgoszcz), w składzie pojawia się wychowanek Michał Ciura, licencję uzyskuje Konrad Gajecki.

Częstochowianie w pierwszej rundzie ulegają tarnowskim jaskółkom 49:41, by w kolejnej, taką samą różnicą punktów pokonać Apatora Adrianę. W Lesznie Unia zatrzymuje punkty meczowe minimalnym zwycięstwem 47:43. Zdecydowany przełom w postaci wysokiego zwycięstwa następuje w pojedynku z RKM Rybnik – 63:27, a kończy na wygranej 61:29 z Budlexem Polonią Bydgoszcz, z tym że po drodze biało – zieloni zbierają punkty w Zielonej Górze (48:42) i z Atlasem Wrocław (49:40).
Rewanże w Bydgoszczy i Wrocławiu kończą się porażkami: 43:47 oraz 36:54.
Po sukcesie w Zielonej Górze nikt nie dopuszcza innej myśli w rewanżu jak kolejne punkty, i tak właśnie się dzieje.
Dziesiąta runda skutkuje wysoką wygraną 62:28 nad ekipą Andrzeja Huszczy. Sukcesy: 52:38 w Rybniku oraz 48:42 z Lesznem cieszą, ale czy można przewidzieć fakt, iż dobra passa potrwa do końca rundy zasadniczej?
Zwycięstwa w Toruniu 49:41 i z Tarnowem 57:33 klasyfikują Włókniarza na trzecim miejscu w tabeli za Unią Tarnów i Atlasem Wrocław.
W rundach finałowych o medale mistrzostw Polski nasi żużlowcy gromadzą jeszcze sześć punktów, wygrywając dwukrotnie z Toruniem (53:37 i 50:40) i raz u siebie – z Wrocławiem 53:37.

Końcowa klasyfikacja medalowa przedstawia się następująco:
1. Unia Tarnów 32 +197
2. Atlas Wrocław 28 +201
3. Złomrex Włókniarz Częstochowa 24 +128

Brązowy medal ląduje w Częstochowie, a „sprawcami” tego sukcesu są:
Ryan Sullivan – 228 pkt., Rune Holta – 225, Grzegorz Walasek – 200, Sebastian Ułamek – 143, Michał Szczepaniak – 94, Zbigniew Czerwiński – 36, Rafał Osumek – 24, Mateusz Szczepaniak – 12, Łukasz Stanisławski – 1 i Michał Ciura – bez punktów.

Sezon 2004 okazał się wyjątkowo udany dla Grzegorza Walaska. Wychowanek klubu z Zielonej Góry notował bardzo dobre wyniki w rozgrywkach ligowych. Ponadto stanął na najwyższym stopniu podium IMP

Sezon 2004 okazał się wyjątkowo udany dla Grzegorza Walaska. Wychowanek klubu z Zielonej Góry notował bardzo dobre wyniki w rozgrywkach ligowych. Ponadto stanął na najwyższym stopniu podium IMP

Szereg bardzo dobrych wyników osiągają zawodnicy częstochowscy w pozostałych imprezach i turniejach sezonu 2004:
Ryan Sullivan, Rune Holta, Grzegorz Walasek, Sebastian Ułamek, Michał Szczepaniak wywalczają Klubowy Puchar Europy.
Grzegorz Walasek zostaje Indywidualnym Mistrzem Polski, a Rune Holta (legitymujący się już polskim paszportem) brązowym medalistą.
Walasek jest trzeci w Złotym Kasku, takie samo miejsce uzyskuje w Pucharze Piasta we Wrocławiu i Łańcuchu Herbowym Ostrowa Wlkp.
Holta zwycięża Kryterium Asów.
Sebastian Ułamek jest pierwszy w Pucharze Prezydenta Ostrowa Wlkp., trzeci w Memoriale red. Ciszewskiego w Rybniku i zwycięża turniej „Wieczór z Lotosem”.
Nasi żużlowcy awansują także do finałów mistrzostw Polski Par Klubowych zarówno wśród seniorów jak i w kategorii młodzieżowej (tu ocierają się o medal zajmując ostatecznie 4 miejsce).

W częstochowskim Memoriale Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego triumfuje Walasek przed Osumkiem i Holtą.

W sezonie 2005 pojawiają się kolejni wychowankowie: Przemysław Dądela, Marcin Piekarski, Damian Romańczuk, Sebastian Pydzik. Po „wyjazdowej” przerwie powraca do Włókniarza wychowanek klubu Sławomir Drabik.
Początek sezonu jest bardzo mocno zagospodarowany, w krótkich odstępach odbywają się cztery rundy mistrzowskie, które – jak to niejednokrotnie bywało – kończą się połowicznym sukcesem.
Dwa zwycięstwa: z Kronopolem Zielona Góra 56:34 i Unią Leszno 52:38 i dwie porażki: w Bydgoszczy 40:50 oraz Gdańsku 38:52.
Rundy piąta i szósta zaplanowane w Częstochowie kończą się pełną zdobyczą punktową: 47:43 z Atlasem Wrocław i 46:43 z Unią Tarnów.
Dalsze pięć pojedynków jest przeplecione: zwycięstwami u siebie (52:38 z Apatorem Adrianą, 54:36 z Lotosem Gdańsk) i porażkami na wyjazdach (43:47 w Toruniu, 36:54 w Tarnowie i 44:46 we Wrocławiu).
W Lesznie 3 lipca Włókniarze pokonując Unię 46:44 przywożą pierwsze punkty wyjazdowe. Dwie pozostałe kolejki także są dla biało – zielonych: z Budlexem Polonią Bydgoszcz 46:44 oraz w Zielonej Górze 56:34.
W pierwszej rundzie play off z Unią Leszno padają rezultaty 55:35 i 44:46, co daje prawo startu w półfinałach z Bydgoszczą. Niestety bilans dwumeczu (47:42 i 29:61) daje jedynie szansę na walkę o brązowy medal. W dwumeczu z drużyną Torunia szansa zostaje wykorzystana. Zwycięstwo u siebie 58:32 i porażka 43:47 na torze Apatora zapewniają trzecie miejsce w tabeli końcowej.

Żużlowcy na platformie podczas prezentacji przed spotkaniem Złomreksu Włókniarza z Unią Leszno (sierpień 2005)

Żużlowcy na platformie podczas prezentacji przed spotkaniem Złomreksu Włókniarza z Unią Leszno (sierpień 2005)

1. Unia Tarnów
2. Budlex Polonia Bydgoszcz
3. Złomrex Włókniarz Częstochowa

Na brąz drużynowych mistrzostw Polski zapracowali:
Rune Holta – 244 pkt., Grzegorz Walasek – 194, Ryan Sullivan – 192, Sebastian Ułamek – 118, Sławomir Drabik – 115, Mateusz Szczepaniak – 41, Michał Ciura – 12, Rafał Osumek – 8, Przemysław Dądela i Marcin Piekarski – po 3, Damian Romańczuk i Sebastian Pydzik – punktów nie zdobyli.

W finale Złotego Kasku Grzegorz Walasek zajmuje szóste miejsce, to samo miejsce uzyskuje w Kryterium Asów w Bydgoszczy, gdzie Rune Holta jest pierwszy.
Holta jest drugi w Memoriale Edwarda Jancarza, a Sebastian Ułamek trzeci w Pucharze Prezydenta Ostrowa Wlkp.
Sławomir Drabik w finale krajowych eliminacji do Indywidualnych Mistrzostw Świata jest trzeci.
Krajowe eliminacje Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów zwycięża Mateusz Szczepaniak.
Podium Memoriału Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego w całości jest dla gospodarzy. Zwycięża Grzegorz Walasek przed Sebastianem Ułamkiem i Rune Holtą.
Zwycięstwem Grzegorza Walaska kończy się Memoriał Eugeniusza Nazimka w Rzeszowie.
W Turnieju 25-lecia Solidarności – na torze w Gdańsku – pierwszy jest Sebastian Ułamek, drugi Tomasz Chrzanowski, trzeci Rune Holta.
Sebastian Ułamek, Roman Chromik i Sławomir Drabik triumfują w Pucharze Gorących Serc w Częstochowie.
Grzegorz Walasek staje na najniższym stopniu podium Memoriału red. Jana Ciszewskiego w Rybniku.
Sebastian Ułamek zwycięża dwa ważne turnieje: „Mistrz Świata Jerzy Szczakiel zaprasza” i „Łańcuch Herbowy” Ostrowa Wlkp.

Część XXVI (2006-2007) – Włókniarz się zbroi

Zespół Złomreksu Włókniarza w sezonie 2006

Zespół Złomreksu Włókniarza w sezonie 2006

Przed sezonem 2006 w składzie Częstochowskiego Klubu Motocyklowego następują bardzo poważne wzmocnienia, plastron z lwem przywdziewają: Greg Hancock (USA), Lee Richardson (Anglia), Christian Hefenbrock (Niemcy), Peter Ljung (Szwecja).
Licencję żużlową uzyskują kolejni wychowankowie: Mateusz Kowalczyk, Borys Miturski i Kamil Mistygacz.

9 kwietnia zawodnicy częstochowscy toczą pierwszy pojedynek, na torze w Rzeszowie ulegając Marmie Polskie Folie 43:47. Na słowa uznania zasługuje nowy nabytek Greg Hancock, zdobywca 15 pkt.
Tydzień później do Częstochowy przyjeżdża zespół RKM Rybnik, jednak nie jest w stanie sprostać wymaganiom biało – zielonych, wynik 55:35, a prym wiedzie ponownie Hancock, wywalczając komplet punktów.
We Wrocławiu Atlas pokonuje częstochowian 53:37, sam Hancock i Ułamek to trochę za mało, by walczyć z najlepszymi. Od początku sezonu kłopoty ze zdrowiem ma Ryan Sullivan, nie może odnaleźć się Sławomir Drabik.
W dalszej części sezonu jest już lepiej.
Zwycięstwa u siebie z Unią Leszno 51:39, Budleksem Polonią Bydgoszcz i Unią Tarnów po 54:36, Adrianą Toruń 56:34, w rewanżu przynoszą porażki: w Tarnowie 35:55, Toruniu 41:49. Przy remisie 45:45 jeden punkt obroniony zostaje w Bydgoszczy, natomiast w 11 rundzie z Leszna nadchodzi bardzo dobra wiadomość, Włókniarz wygrywa 50:40, a Hancock, Ułamek i Sullivan sprawiedliwie dzielą się zdobyczami – po 12 pkt.
Trzy ostatnie kolejki i zwycięstwo w dwóch z nich (w Rybniku 47:43 oraz u siebie z Rzeszowem 49:41) windują Złomrex Włókniarz na dobre, drugie miejsce w tabeli i zapowiadają interesującą walkę o medale.
Dla pełnej statystyki należy uzupełnić wynik 12 rundy, zakończonej przegraną na własnym torze z Atlasem 42:48

Kolejność po zasadniczej rundzie:
1. Atlas Wrocław 29
2. Złomrex Włókniarz Częstochowa 22
3. Unia Tarnów 19
4. Budlex Polonia Bydgoszcz 18

Wymienione zespoły w rundzie finałowej toczą walkę o miejsca 1 – 4, choć Atlas ma zdecydowaną przewagę i nieprawdopodobne jest odebranie temu zespołowi tytułu mistrzowskiego.
Włókniarze na własnym torze pokonują Budlex 49:41 i Unię 60:29, natomiast muszą przełknąć gorycz porażki z Atlasem 43:47. Wyjazdy kończą się odpowiednio: 33:55, 51:39 oraz w ostatniej rundzie we Wrocławiu … zwycięstwo 47:43 nad nowokreowanym mistrzem Polski.
Radość z wywalczenia srebrnego medalu jest nieco zakłócona przez gospodarzy, którzy delikatnie mówiąc „wypraszają” zespół Włókniarza z podium.
Dalsza część radosnych chwil odbywa się na torze, w pobliżu parkingu. Trudno, gospodarz ma swoje prawa.

Punkty na wagę srebrnego medalu zdobywają: Greg Hancock i Sebastian Ułamek – po 215, Ryan Sullivan – 202, Lee Richardson – 134, Sławomir Drabik – 72, Christian Hefenbrock – 58, Mateusz Szczepaniak – 30, Peter Jung – 11, Marcin Piekarski – 3, Damian Romańczuk – 2, Sebastian Pydzik – bez punktów.

Nie brakuje także wspaniałych rezultatów w innych imprezach mistrzowskich i turniejach indywidualnych.
Sebastian Ułamek, Sławomir Drabik, Mateusz Szczepaniak na torze w Bydgoszczy wywalczają pierwszy w historii CKM Włókniarz złoty medal Mistrzostw Polski Par Klubowych.
Sebastian Ułamek w Tarnowie staje na najniższym stopniu podium Indywidualnych Mistrzostw Polski oraz jest drugi w Złotym Kasku.
Mateusz Szczepaniak w finale na opolskim torze wywalcza Brązowy Kask.
Kryterium Asów początkujące sezon zwycięża Sebastian Ułamek.
Kolejność Memoriału Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego przedstawia się następująco: Andreas Jonsson, Piotr Świderski, Sebastian Ułamek.
Tradycyjny Puchar Gorących Serc zwycięża Sebastian Ułamek przed Sławomirem Drabikiem i Rune Holtą.

Podium XXXIX Memoriału im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego

Podium XXXIX Memoriału im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego

Nie można zapomnieć o bardzo miłej uroczystości, jaka miała miejsce we wrześniu 2006 roku z racji jubileuszu 60-lecia sportu żużlowego w Częstochowie. 2 września w Sali Sesyjnej Urzędu Miasta spotkało się kilka pokoleń zawodników i działaczy częstochowskiego żużla. Były wspomnienia, prezentacje historyczne. Wszyscy ludzie żużla uhonorowani zostali pamiątkowymi medalami. Dzień później świętowano jubileusz w trakcie 39 Memoriału Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego.

Sezon 2007 przynosi kolejne nowości w sporcie żużlowym. Ekstraliga żużlowa i kluby najwyższej ligi przekształcone zostają w sportowe spółki akcyjne.
Sytuacja ta doprowadza do powstania CKM Złomrex Włókniarz S.A. z prezesem Marianem Maślanką na czele. Sternikiem Stowarzyszenia CKM Włókniarz, które do tej pory startowało w lidze, zostaje natomiast Mirosław Ziębaczewski;
Dla prawdziwych fanów żużla jest to zrozumiałe, spółka prowadzi działania związane ze startami w ekstralidze, a stowarzyszenie kontynuuje tradycje klubu, prowadzi szkolenie młodzieży i zajmuje się sportem nieprofesjonalnym.
Ponieważ jest to w dalszym ciągu jeden klub, wyniki i osiągnięcia podaję wspólnie.

Wzmocnieniami drużyny są: Antonio Lindbaeck (Szwecja), Edward Kennett (Anglia), Lukas Dryml (Czechy), Lewis Bridger (Anglia), Karol Baran (ze Stali Rzeszów), kontrakt podpisuje kolejny młodzieżowiec Tai Woffinden (Anglia).

Początek ekstraligi przypada 9 kwietnia, kiedy to do Częstochowy przyjeżdża zespół Marmy Polskie Folie Rzeszów. Spotkanie kończy się wyraźnym zwycięstwem gospodarzy 58:35. W 2 rundzie na wyjeździe włókniarze ulegają Polonii Budlex Bydgoszcz 42:48. Unia Leszno potwierdza wysokie aspiracje pokonując u siebie biało – zielonych 53:40, podobnie jest z Unibaxem Toruń, który do Częstochowy przyjeżdża po komplet punktów meczowych (54:39). Dopiero wyjazd do Tarnowa w 5 rundzie przynosi minimalny, dwupunktowy sukces – 46:44. Także Atlas Wrocław musi uznać wyższość zawodników spod znaku lwa ulegając gospodarzom 42:50.
W Zielonej Górze brakuje trochę szczęścia, ZKŻ Kronopol wygrywa 46:44, by w rewanżu oddać punkty – 47:43 dla Włókniarza.
Pozostało do rozegrania 6 rund, z których wyjazdy kończą się porażkami: we Wrocławiu i Toruniu po 39:54 i Rzeszowie 42:48.
Z potyczek w Częstochowie dwie: z Unią Tarnów i Budlexem to zwycięstwa (50:43 oraz 50:40), natomiast Unia Leszno zostaje w dalszym ciągu niepokonana (38:55).
Piąte miejsce w tabeli po części zasadniczej stawia w play offie na drodze żużlowców spod znaku lwa i kruka właśnie Unię Leszno.
Oba pojedynki kończą się sukcesem leszczyńskich „byków” (48:45 i 48:42) i w ten sposób już 26 sierpnia kończy się dla Częstochowy sezon ligowy.

Ostateczna kolejność drużyn jest następująca:
1. Unia Leszno
2. Unibax Toruń
3. Atlas Wrocław
Zespół Włókniarza pozostaje na 5 miejscu.

Podium finału IMPN (2007). Stoją od lewej: Cezary Romańczuk, Dariusz Głębocki i Robert Szewczyk

Podium finału IMPN (2007). Stoją od lewej: Cezary Romańczuk, Dariusz Głębocki i Robert Szewczyk

A oto punktacja indywidualna: Greg Hancock – 179 pkt., Sebastian Ułamek – 120, Lee Richarson – 109, Sławomir Drabik – 87, Mateusz Szczepaniak – 74, Lukas Dryml – 67, Antonio Lindback – 34, Edward Kennett – 33, Borys Miturski – 5, Lewis Bridger – 3, Marcin Piekarski – bez punktów.
Za niepowodzenia drużyny ekstraligowej odwet wzięli zawodnicy stowarzyszenia.
Drużyna wywalczyła brązowy medal w drużynowych mistrzostwach Polski Nieprofesjonalnych, Dariusz Głębocki został indywidualnym mistrzem Polski, a Cezary Romańczuk wicemistrzem.

Zespół w składzie: Dariusz Głęboki, Cezary Romańczuk, Piotr Foltyński zdobył brązowy medal w mistrzostwach Polski Par Klubowych.

Podium finału MEJ, który w 2007 roku rozegrano na częstochowskim torze

Podium finału MEJ, który w 2007 roku rozegrano na częstochowskim torze

Pozostałe wyniki zawodników Włókniarza:
W finale MIMP Mateusz Szczepaniak zajął 11 miejsce, w finale MPPK w Częstochowie Sławomir Drabik, Sebastian Ułamek i Mateusz Szczepaniak zajęli 5 miejsce.

Sebastian Ułamek był dziewiąty w finale Złotego Kasku i ósmy w Kryterium Asów.
Sławomir Drabik wspólnie z Adamem Skórnickim i Krzysztofem Jabłońskim zajął 2 miejsce w mistrzostwach Europy Par na żużlu i wygrał Memoriał Gerarda Stacha w Opolu.
Borys Miturski był czwarty w finale Mistrzostw Europy Juniorów w Częstochowie.
Jubileuszowy, 40 Memoriał Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego został przełożony na początek sezonu 2008.

Część XXVII (2008) – Pech w walce o medal

Zespół Złomreksu Włókniarza w sezonie 2008. Stoją od lewej: Marian Maślanka (prezes), Mateusz Szczepaniak, Lewis Bridger, Sebastian Ułamek, Piotr Żyto (trener) i Michał Szczepaniak. Klęczą: Nicki Pedersen, Tomasz Gapiński, Greg Hancock

Zespół Złomreksu Włókniarza w sezonie 2008. Stoją od lewej: Marian Maślanka (prezes), Mateusz Szczepaniak, Lewis Bridger, Sebastian Ułamek, Piotr Żyto (trener) i Michał Szczepaniak. Klęczą: Nicki Pedersen, Tomasz Gapiński, Greg Hancock

Sezon 2008, sześćdziesiąty pierwszy rok startów Włókniarza w polskiej lidze żużlowej, już przed rozpoczęciem zapowiadał się bardzo pasjonująco.
W okresie zimowym podpisano dwuletni kontrakt z aktualnym mistrzem Świata Nicki Pedersenem. To wyraźne starania w kierunku mocnego uderzenia, włączając walkę o złoty medal DMP. Dodatkowym wsparciem mają być także: Tomasz Gapiński, Michał Szczepaniak i 20-letni Anglik Jamie Courtney. Z takim składem naprawdę można się pokazać.

1 kwietnia, czyli jeszcze przed startem rozgrywek ligowych, dwójka wychowanków częstochowskiej szkoły żużla na swoim macierzystym torze wywalcza certyfikaty „Ż”. Nowi zawodnicy to: Cezary Romańczuk i Adrian Osmólski. Ten ostatni dwa miesiące przed egzaminem zostaje bezpłatnie przekazany do Złomreksu Włókniarza.

Wróćmy jednak do ligi. Na początek przychodzi nam powalczyć w meczu wyjazdowym z aktualnymi mistrzami Polski, ekipą Unii Leszno. Zgodnie z przypuszczeniami doskonale jedzie Pedersen, zdobywca 17 pkt. Zawody te wygrywają gospodarze 50:42.
Tydzień później do Częstochowy przyjechała Unia Tarnów. Niestety dla gości tylko Janusz Kołodziej stara się nawiązać walkę z włókniarzami. Ostatecznie biało – zieloni pokonują gości 69:23.
Ostra walka zapowiada się w Gorzowie, gdzie zespół Caelum Stali Gorzów z Tomaszem Gollobem i Rune Holtą zapowiada walkę o pierwszą czwórkę. Pedersen, Hancock, Gapiński i Ułamek stawiają jednak twarde warunki i ostatecznie pokonują Stal 50:40.

W drugim wyścigu spotkania z Unibaksem Toruń kontuzje odnieśli: Michał Szczepaniak (kask czerwony) i Lee Richardson (kask niebieski)

W drugim wyścigu spotkania z Unibaksem Toruń kontuzje odnieśli: Michał Szczepaniak (kask czerwony) i Lee Richardson (kask niebieski)

1 maja do Częstochowy przyjeżdża Unibax Toruń, kolejny zespół myślący o medalu mistrzostw Polski i udowadnia to pokonując lwy 50:41. Zawody zakłóca wypadek Lee Richarsona i Michała Szczepaniaka, jaki ma miejsce w 2 wyścigu. Obaj odnoszą kontuzje i już więcej nie pojawiają się w tym dniu na torze. Pedersen i Gapiński walczą do końca, ale brakuje wsparcia.

Kronopol Zielona Góra ulega w Częstochowie miejscowym 41:49.
W meczu tym za kontuzjowanego Richardsona stosowane jest zastępstwo zawodnika.
Wynik korzystny, ale niepokój zaczyna budzić postawa Sebastiana Ułamka.
W kolejnych spotkaniach ligowych zdobywa on odpowiednio punktów: 11, 15, 8, 1, 3. W następnej rundzie we Wrocławiu dorzuca 5 pkt. w 6 startach. Na szczęście liderzy jadą swoje, a 6 pkt. dokłada Mateusz Szczepaniak, ostatecznie wygrywamy 50:40.
Przekładane zawody w Rzeszowie z Marmą Polskie Folie rozwiązują wreszcie worek punktowy. Dobra jazda drużyny przynosi efekt w postaci ostatecznego wyniku 60:32. Choć na początku zapowiada się nieciekawie, gdyż na stadion spóźnia się Nicki Pedersen, jadący z zawodów w Rosji.
Dwa dni później do Częstochowy na rewanż przyjeżdża Atlas. Po przerwie, spowodowanej kontuzją, w zawodach startuje Richardson. Jak na początek inkasuje 6 pkt. w 4 startach, przy czym w jednym zalicza defekt. Wynik 60:33 dla gospodarzy.
Częstochowska machina nabiera rozpędu. W kolejnych pojedynkach trwa pasmo sukcesów. 20 czerwca Zielona Góra u siebie przegrywa 38:52, a Rzeszów w rewanżu zostaje pokonany 65:25.
To, co ma miejsce w Toruniu 20 lipca wprawia w osłupienie nawet najbardziej optymistycznie nastawionych kibiców biało – zielonych. Gospodarze ulegają częstochowianom 34:59, a w wypowiedziach w trakcie meczu nikt nie jest w stanie wytłumaczyć, co dzieje się z Unibaxem. Wśród gospodarzy tylko Hans Andersen toczy wyrównane pojedynki z włókniarzami. Za kontuzjowanego wcześniej Gapińskiego stosowane jest zastępstwo zawodnika.
W pozostałych pojedynkach padają zwycięstwa Włókniarza: z Gorzowem 55:38, w Tarnowie 59:33 i z Lesznem 56:36.

Rundę zasadniczą częstochowianie kończą na pozycji lidera ekstraligi.
1. Złomrex Włókniarz Czestochowa
2. Unibax Toruń
3. Unia Leszno
4. Kronopol Zielona Góra
5. Caelum Stal Gorzów Wlkp.
6. Atlas Wrocław

Rundy play – off wyznaczają najpierw dwumecze: pierwszej drużyny z szóstą, drugiej z piątą i trzeciej z czwartą. Dwie ostatnie drużyny jadą o miejsce uprawniające do barażu.

1 września we Wrocławiu częstochowianie gromadzą sporą ilość punktów, pokonując Atlas 60:32. Główna to zasługa Hancocka i Pedersena, którym wtórują: dobrze dysponowany Richardson oraz Gapiński i Ułamek. Zawody te są przełożone z 24 sierpnia. Jest to zarazem rozstrzygnięcie dwumeczu, gdyż druga runda odbyła się dzień wcześniej i w Częstochowie zwyciężyli gospodarze 53:39.

Przychodzi kolej na półfinały play – off.
7 września w Lesznie przegrywamy 41:52. Zawodzi Ułamek, a i Gapiński, powracający do składu po kontuzji nie radzi sobie. Obaj zdobywają po 1 pkt. Natomiast ponad połowę, bo 21 zdobywa sam Pedersen.
Do rewanżu w Częstochowie dochodzi dopiero 28 września, w trzecim terminie (z powodu złych warunków atmosferycznych). Niestety nie jest pisane biało – zielonym dokończyć dwumecz w pełnym składzie, gdyż dzień wcześniej Gapiński na treningu ma upadek i ląduje w szpitalu. Na domiar złego, jakby jeszcze było mało problemów, w trzecim wyścigu zawodów dochodzi do groźnie wyglądającego karambolu. Przy wyjściu z pierwszego łuku Ułamek uderza w prowadzącego Richardsona. Rozbijają bramę wyjazdową, a Lee ląduje w pasie bezpieczeństwa. Po przerwie spowodowanej naprawą uszkodzonej bramy zawody są kontynuowane, ale Richardson poobijany i z rozciętymi palcami ręki trafia do szpitala, a i Ułamek nie jest w pełnej dyspozycji, mimo że startuje do końca spotkania. W takiej sytuacji drużyna Unii wykorzystuje okazję i wygrywa 50:40. To właśnie zespół z Leszna trafia do wielkiego finału, gdzie w walce o tytuł jedzie z Unibaxem Toruń. Włókniarzowi pozostaje tzw. mały finał o brązowy medal z Kronopolem.

5 października w Zielonej Górze częstochowianie nie są w stanie nawiązać niemal żadnej walki, ulegając ZKŻ-owi 28:62. W dodatku w czasie zawodów upadek zalicza Pedersen, który po 10 wyścigu wycofuje się z dalszej części spotkania. Nasi zawodnicy nie wygrywają ani jednego wyścigu.
Rewanż o przysłowiową pietruszkę przypada 12 października.
Tu pocieszające jest, że na torze, po niedawnym wypadku, pojawia się Lee Richardson, znów waleczny, jak przystało na „Lwa”. W czterech startach zdobywa 11 pkt., a pod nieobecność Nickiego Pedersena (kłopoty zdrowotne) niepodzielnie króluje Greg Hancock, zdobywca kompletu 15 pkt. Wyniki wspomnianej dwójki i dobra postawa Ułamka oraz Bridgera wystarczają jednak wyłącznie na honorowe zwycięstwo w ostatniej potyczce sezonu 51:41. Brązowe medale w Częstochowie odbierają zawodnicy Kronopolu.
Walka o tytuł kończy się ostatecznie zwycięstwem zespołu Unibax Toruń, który 12 października na torze w Lesznie pokonuje Unię 49:41, a tydzień później, u siebie zwycięża 47:43.

Ostateczna kolejność w sezonie 2008:
1. Unibax Toruń
2. Unia Leszno
3. Kronopol Zielona Góra
4. Złomrex Włókniarz Częstochowa
5. Caelum Stal Gorzów Wlkp.
6. Atlas Wrocław
7. Marma Polskie Folie Rzeszów
8. Unia Tarnów

Unia Tarnów opuszcza szeregi ekstraklasy, a jej miejsce w przyszłym sezonie zajmie Budlex Polonia Bydgoszcz.
W barażach sukces odnosi Lotos Gdańsk, który zajmie miejsce Marmy Polskie Folie Rzeszów.

Punkty w sezonie 2008 zdobywają: Nicki Pedersen – 291, Greg Hancock – 258, Sebastian Ułamek – 195, Lee Richardson – 122, Tomasz Gapiński – 104, Mateusz Szczepaniak – 75, Michał Szczepaniak – 31, Tai Woffinden – 31, Lewis Bridger – 25, Borys Miturski – 15, Edward Kennett – 2

Marzenia o medalu trzeba odłożyć na kolejny sezon. Czy wówczas spełnią się oczekiwania Nickiego Pedersena, który już wielokrotnie podkreślał, że jeszcze w swojej bogatej kolekcji tytułów nie ma złotego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski? Za to powtarza swój indywidualny sukces z ubiegłego sezonu i wywalcza tytuł Indywidualnego Mistrza Świata (już trzeci w swojej karierze sportowej), wyprzedzając Jasona Crumpa i Tomasza Golloba. Czwarty jest Greg Hancock, który brązowy medal traci w ostatnim turnieju, na torze w Bydgoszczy, 18 października.

Poza ekstraligą w minionym sezonie ma miejsce szereg innych ważnych wydarzeń, wyników których nie można pominąć.

30 marca w Pucharze Prezydenta Miasta Ostrowa Wlkp. Sebastian Ułamek zajmuje trzecią lokatę.
27 kwietnia w przełożonym z ub. roku turnieju Złomrex Cup połączonym z 40 Memoriałem Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego zwycięża Ryan Sullivan (Unibax Toruń), przed Nicki Pedersenem (Włókniarz), trzeci jest Leigh Adams (Unia Leszno).

Plakat reklamowy wystawy "Bronka Idzikowskiego przerwany wyścig"

Plakat reklamowy wystawy „Bronka Idzikowskiego przerwany wyścig”

14 czerwca w Ratuszu Częstochowskim otwarta zostaje pierwsza w historii częstochowskiego sportu żużlowego wystawa poświęcona żużlowcowi. W „Gabinecie Wybitnych Częstochowian” przedstawiona zostaje sylwetka legendarnego zawodnika naszego klubu Bronisława Idzikowskiego. Pomysłodawcą i komisarzem wystawy jest Marek Soczyk, a organizatorami Muzeum Częstochowskie, Stowarzyszenie CKM Włókniarz i CKM Złomrex Włókniarz S.A. Przy tej okazji ukazuje się książeczka poświęcona zawodnikowi pod tytułem „Bronka Idzikowskiego przerwany wyścig”.

Sekcja amatorska Włókniarza w sezonie 2008 zostaje wicemistrzem Drużynowych Mistrzostw Polski Nieprofesjonalnych.
24 sierpnia w Lendavie odbywa się finał Indywidualnych Mistrzostw Europy. Zawody zwycięża Słoweniec Matej Žagar. Sebastian Ułamek zostaje wicemistrzem Europy. 31 sierpnia na torze w Lublinie rozegrany jest finał Indywidualnych Mistrzostw Polski Nieprofesjonalnych. W zawodach z kompletem punktów triumfuje reprezentant gospodarzy – Robert Szewczyk. 14 punktów wywalcza jeździec sekcji

Sukcesy w sezonie 2008 święciła sekcja amatorska Włókniarza Częstochowa. Na zdjęciu zdobywcy srebrnych medali DMPN. Stoją od lewej: Andrzej Jurczyński (trener), Dariusz Głębocki, Robert Pasoń, Piotr Foltyński, Mirosław Daniszewski i Dominik Ziębaczewski (kierownik drużyny). Klęczą: Dawid Bąk, Mirosław Ziębaczewski i Paweł Ratoń

Sukcesy w sezonie 2008 święciła sekcja amatorska Włókniarza Częstochowa. Na zdjęciu zdobywcy srebrnych medali DMPN. Stoją od lewej: Andrzej Jurczyński (trener), Dariusz Głębocki, Robert Pasoń, Piotr Foltyński, Mirosław Daniszewski i Dominik Ziębaczewski (kierownik drużyny). Klęczą: Dawid Bąk, Mirosław Ziębaczewski i Paweł Ratoń

amatorskiej Włókniarza Mirosław Daniszewski i to właśnie jemu przypada srebrny medal. Na najniższym stopniu podium plasuje się natomiast główny faworyt całej imprezy, Ryszard Brzozowski (11 pkt). Tuż za „pudłem”, na czwartej pozycji, sklasyfikowany jest adept częstochowskiej szkoły żużla, Dawid Bąk. Szesnastolatek zdobywa 10 oczek, a mogło być jeszcze lepiej, gdyby nie pechowy upadek, który zalicza w swoim ostatnim starcie.

4 września – w leszczyńskim finale Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski nasza drużyna sięga po brązowy medal.
5 września żużlowcy Włókniarza w toruńskim finale mistrzostw Polski par klubowych zajmują pechowe, czwarte miejsce.
Sebastian Ułamek na torze w Zielonej Górze wywalcza awans do Grand Prix 2009.
W austriackim Natschbach zdobywa wspólnie z Karolem Ząbkiem i Adamem Skórnickim tytuł Mistrza Europy Par.
Michał Szczepaniak na torze w Ostrowie Wlkp. wygrywa XII Memoriał Rifa Saitgariejewa.
Dawid Bąk i Marcin Bubel, dwaj bardzo młodzi wychowankowie częstochowskiej szkoły żużla, na torze w Grudziądzu wywalczają licencje żużlowe.

Po zakończonym sezonie nad Częstochowę nadeszły czarne chmury. Trwają przepychanki dotyczące Stowarzyszenia, Spółki i władz miasta.
Największym nieporozumieniem są wypowiedzi pseudokibiców, dotyczące działalności szkoleniowej Włókniarza.
Tym wszystkim „ekspertom” dedykuję jedno ze zdjęć wykonanych podczas treningu częstochowskiej szkoły żużla, latem br. To są wychowankowie Stowarzyszenia CKM Włókniarz, chłopcy stanowiący zaplecze klubu z ponad 60-letnią tradycją.

Częstochowska szkoła żużla w sezonie 2008

Częstochowska szkoła żużla w sezonie 2008

Część XXVIII (2009-2011)

druz

Drużyna Włókniarza w sezonie 2009 wywalczyła brązowy medal DMP. Stoją od lewej: Borys Miturski, Michał Szczepaniak, Sławomir Drabik i trener Grzegorz Dzikowski. Klęczą: Tai Woffinden, Greg Hancock i Tomasz Gapińśki.

Sezon 2009 nie wskazywał na kłopoty, jakie wkrótce dosięgną włókniarzy. Do drużyny powrócił Sławomir Drabik, kontrakt podpisał szwedzki junior Alexander Edberg, a trenerem został Grzegorz Dzikowski, znany niegdyś czołowy zawodnik Wybrzeża Gdańsk. Do Tarnowa wypożyczony został Sebastian Ułamek.
Pierwsze spotkanie ligowe przypadło stoczyć w Zielonej Górze 4 kwietnia. Nie wystartowali w nim Pedersen i Hancock, a Richardson i Gapiński nie byli w stanie sprostać gospodarzom i Włókniarz przegrał 39:51.

Późniejsze rundy ekstraligi przynosiły zdecydowanie ciekawsze wyniki: remis z Unią Leszno 45:45, zwycięstwa we Wrocławiu 45:43, z Bydgoszczą 50:40, w Gorzowie 51:39. Dobrą passę przerwał w VI rundzie Unibax Toruń pokonując Lwy 53:37. Dwumecz z Wybrzeżem Gdańsk zakończony został podziałem punktowym (w Częstochowie 53:37, a na wyjeździe 30:60). W kolejnych pojedynkach rundy zasadniczej częstochowscy żużlowcy pokonali jeszcze Toruń 50:40, WTS Wrocław 52:38, Unię w Lesznie 48:42 i Falubaz 50:40. Ulegli natomiast u siebie Stali Gorzów 43:47 i Polonii w Bydgoszczy 38:46 (zawody zakończyły się po XIV wyścigu).

 

Po rundzie zasadniczej kolejność była następująca:
1. Unibax Toruń – 27 pkt.
2. Falubaz Zielona Góra – 22 pkt.
3. Włókniarz Częstochowa – 21 pkt.

W ćwierćfinałach Włókniarz pokonał Unię Leszno na wyjeździe 53:37, a w domu zremisował 45:45. W rezultacie dało to drugie miejsce w tabeli i półfinał z Unibaxem Toruń. W dwumeczu rezultat 85: 95 (46:44 i 39:51) dawał finał dla Torunia natomiast nasi żużlowcy stoczyli zwycięski pojedynek z Polonią Bydgoszcz (44:46 i 53:37) o brązowy medal DMP.
Drużynowym Mistrzem Polski została ekipa Falubazu Zielona Góra.

Oto kolejność końcowa sezonu 2009:
1. Falubaz Zielona Góra
2. Unibax Toruń
3. Włókniarz Częstochowa
4. Polonia Bydgoszcz
5. Unia Leszno
6. Stal Gorzów
7. WTS Wrocław (baraże)
8. Wybrzeże Gdańsk (spadek z ekstraklasy)

Do ekstraklasy w miejsce Wybrzeża awansowała Unia Tarnów, a zespół Lokomotive Daugavpils zrezygnował z baraży z zespołem WTS.

Punkty w sezonie 2009 wywalczyli: Greg Hancock – 215, Lee Richardson – 159, Tomasz Gapiński – 149, Nicki Pedersen i Tai Woffinden – po 141, Michał Szczepaniak – 71, Sławomir Drabik – 70, Borys Miturski – 27, Lewis Bridger – 16. Kamil Cieślar i Marcin Piekarski nie punktowali.

Michał Szczepaniak awansował do finału Indywidualnych Mistrzostw Polski, w którym zajął 14 miejsce. Do finału MMPPK awansowali juniorzy Włókniarza, a Borys Miturski był czwarty Indywidualnych Mistrzostwach Ligi Juniorów. Borys Miturski i Marcin Piekarski startowali w finale Srebrnego Kasku.
Sukcesy odnosi sekcja amatorska Włókniarza. W Drużynowych Mistrzostwach Polski Nieprofesjonalnych zespół z Częstochowy zdobywa srebrne medale. Jeszcze lepiej „Lwy” prezentują się w rozgrywkach indywidualnych i parowych. 29 sierpnia na torze w Lublinie Dariusz Głębocki po raz drugi w karierze zdobywa bowiem tytuł Indywidualnego Mistrza Polski Nieprofesjonalnych, a kilkanaście dni później wynik ten powtarza w finale Mistrzostw Polski Par Klubowych Nieprofesjonalnych, gdzie zespół tworzy razem z Mirosławem Daniszewskim i rezerwowym Patrykiem Piaszczykiem.
W sezonie 2009 licencję sportową uzyskał wychowanek Stowarzyszenia Rafał Malczewski.

W końcu roku 2009 odeszło z naszego grona trzech zasłużonych zawodników naszego klubu:
– 16.12. Czesław Goszczyński;
– 19.12. Wiesław Kołodziejski;
– 29.12. Marian Kaznowski.

W składzie CKM Włókniarz na sezon 2010 nastąpiły poważne zmiany. Ubyli m.in. tacy zawodnicy jak: Nicki Pedersen, Tomasz Gapiński, Lee Richardson, Greg Hancock, Michał Szczepaniak. Powrócił natomiast Rune Holta, kontrakt podpisali: Peter Karlsson, Jonas Davidsson, Krzysztof Słaboń, Rafał Szombierski.
Rolę trenera Spółki oraz Stowarzyszenia powierzono Janowi Krzystyniakowi.
Był to bardzo eksperymentalny skład jak na ekstraligę, powodem głównym były kłopoty finansowe. Z tytularnego wsparcia wycofał się Cognor. Nic nie wskazywało, by w to miejsce pojawił się ktoś inny. Główny ciężar wsparcia Rune Holty przejęła na siebie firma Dreier.

Pierwsze rundy ekstraligi 2010 pokazały, że ciężko będzie o punkty ligowe, za to kibice Włókniarza mieli zagwarantowane emocjonujące pojedynki. Ekipa pod wodzą Holty dawała z siebie wszystko, by emocji nie brakowało. Pierwszy mecz zaplanowany na 5 kwietnia z Polonią Bydgoszcz z powodu złych warunków atmosferycznych mógł odbyć się dopiero 25.04, a zakończył się rezultatem 44:43. W Zielonej Górze, Lesznie i Gorzowie porażki odpowiednio 36:54, 30:60, 39:51. Na częstochowskim torze 24.04 zawody z Unią Tarnów zakończyły się po 11 wyścigu (opady deszczu) zwycięstwem 38:28. Nie mieli szczęścia do pogody w tym sezonie żużlowcy ligi polskiej, wiele pojedynków przesuwane było na późniejsze terminy. Tak też było z Toruniem i we Wrocławiu, w VI i VII rundzie, przegranych 41:49 oraz 35:55. Dalej, zgodnie z przypuszczeniami wyniki kształtowały się, jak i pogoda, zmiennie. Rewanż z WTS zwycięski 47:43, porażki: w Toruniu 60:30, ze Stalą Gorzów 41:49, z Unią Leszno 35:55, w Tarnowie, z Falubazem oraz w Bydgoszczy po 51:39. W rezultacie przypadło nam ostatnie miejsce w tabeli ligowej i dwumecz z przedostatnią drużyną – Polonią Bydgoszcz o baraż z drugą drużyną I ligi.
Wspomniane pojedynki zaplanowane zostały na 5 i 12 września 2010 roku. Holta, Szombierski, Karlson, Woffinden stanęli na wysokości zadania wygrywając u siebie 48:42 i doznając porażki na wyjeździe 43:47.

Tabela końcowa sezonu 2010:

1. Unia Leszno
2. Falubaz Zielona Góra
3. Unibax Toruń
4. WTS Wrocław
5. Unia Tarnów
6. Stal Gorzów
7. Włókniarz Częstochowa (baraż z wicemistrzem I Ligi)
8. Polonia Bydgoszcz (spadek do I ligi)

W barażach trzeba było walczyć z Wybrzeżem Gdańsk.
Zadanie okazało się trudne, ale wykonalne. Wynik w Gdańsku brzmiał 47:43 dla gospodarzy i w miarę spokojnie można było przystąpić do rewanżu. W Częstochowie jedynie Jonasson i Dawid Stachyra potrafili nawiązać walkę z dobrze dysponowanymi i zmobilizowanymi włókniarzami. Ostateczny wynik 61:29, a w dwumeczu 104:76 mówi za siebie.
Wynik byłby wyższy gdyby nie nieporozumienie między Holtą i Stachyrą, za co Holta został wykluczony w biegu 15 (anulowano mu zwycięstwo) oraz otrzymał karę zakazu startu w jednym meczu. „Rune zjeżdżał do parkingu, był z przodu i nic nie stało na przeszkodzie, aby zjechał w prawo. Zawodnik za nim przyspieszył i uderzył w niego, więc to nie była wina Holty. Sędzia sugeruje natomiast, że Rune specjalnie zajechał rywalowi drogę” – mówił po meczu prezes Marian Maślanka.
W miejsce Polonii Bydgoszcz awansowała Stal Rzeszów.

Punkty w sezonie 2010 uzyskali: Rune Holta – 179, Peter Karlsson – 113, Rafał Szombierski – 96, Jonas Davidsson – 84, Tai Woffinden – 72, Lewis Bridger – 61, Borys Miturski – 35, Sławomir Drabik – 31, Krzysztof Słaboń – 4, Marcin Bubel – 2.

W listopadzie 2010 roku w Ratuszu Częstochowskim ruszyła wystawa z okazji jubileuszu 60-lecia istnienia Włókniarza.

W listopadzie 2010 roku w Ratuszu Częstochowskim ruszyła wystawa z okazji jubileuszu 60-lecia istnienia Włókniarza.

Borys Miturski awansował do finału MIMP w Toruniu zajmując 15 miejsce. Para Borys Miturski – Artur Czaja zajęła 5 miejsce w finale MMPPK, a w indywidualnych mistrzostwach Ligi Juniorów Miturski zajął 5 miejsce. Brązowe medale DMP Nieprofesjonalnych wywalczył zespół częstochowskiego Włókniarza.
W czerwcu tego roku podczas zawodów o Młodzieżowe Drużynowe Mistrzostwo Polski na torze w Częstochowie poważnemu wypadkowi uległ junior Włókniarza Kamil Cieślar, który doznał urazu kręgosłupa.
W sezonie 2010 licencje uzyskali:
Łukasz Bojarski, Artur Czaja, Mateusz Borowicz, Damian Synowiec i Hubert Łęgowik.
W listopadzie 2010 r. w Ratuszu Częstochowskim otwarta została wystawa poświęcona 60 leciu CKM Włókniarz.
21 marca 2010 roku zmarł pionier sportu żużlowego w Częstochowie Bogdan Laskowski.

Sezon 2011 to kolejne wielkie zmiany w składzie. Ubyli: Holta, Davidsson, Bridger, Miturski i Słaboń, a ich miejsce zajęli: bracia Grigorij i Artiom Łaguta, Patrick Hougaard, Daniel Nermark. Poza Marcinem Bublem dołączyli kolejni wychowankowie stowarzyszenia: Artur Czaja i Rafał Malczewski oraz Marcel Kajzer z Krosna. Uzgodniono także, że drużynę ekstraligową poprowadzi menager Jarosław Dymek, a trenerami młodzieży będą Andrzej Puczyński i Wiktor Jastrzębski. Wszyscy trzej będą także współpracować zarówno na treningach jak i podczas zawodów.
W trakcie sezonu Tai Woffinden nie wystartował w biało-zielonych barwach i został wypożyczony do I-ligowego Startu Gniezno. Nie wystąpił także Patrick Hougaard, który w efekcie wystartował w Grudziądzu.

Po dwóch porażkach: z Lesznem 43:46 i w Gorzowie 42:48 pierwsze zwycięstwo włókniarze zanotowali 25 kwietnia z Unią Tarnów 51:38. We wszystkich spotkaniach bardzo dobrą dyspozycję zaprezentowali: Grigorij Łaguta i Daniel Nermark. Można było spodziewać się, że to właśnie oni będą pełnić wiodące role. 1 maja w Zielonej Górze niespodzianki nie było, ale brakowało niewiele. Ostatecznie gospodarze, a zarazem kandydaci do tytułu mistrzowskiego pokonali biało – zielonych 49:41. Dalej porażki przewyższały zwycięstwa i po wygranej nad Stalą Rzeszów 47:43 była przegrana w Toruniu 38:52, sukces ze Spartą 48:42, a w rewanżu wpadka 35:55. Jeszcze tylko w rundzie 13 Włókniarz pokonał Stal Gorzów 46:44. W pozostałych zawodach było już tylko gorzej. Przegrane z Unibaxem 44:46, w Rzeszowie 41:49, z Zieloną Górą 32:58, w Tarnowie 34:56 i w Lesznie 30:60.
Po czterech zwycięstwach i dziesięciu porażkach częstochowianie zajęli ostatnie miejsce w tabeli ligowej. Walka o VII miejsce i pozostanie w elicie także została przegrana. Unia Tarnów została pokonana w Częstochowie 49:41, ale u siebie zwyciężyła 53:37.
Ze względu na zmiany regulaminu na 2012 rok i rozszerzenie ekstraligi do 10 drużyn zawodnikom Włókniarza przypadł pojedynek ze Startem Gniezno, trzecią drużyną I ligi o utrzymanie, natomiast dwie pierwsze ekipy niższej ligi: Polonia Bydgoszcz i Wybrzeże Gdańsk uzyskały awans.
Baraże zakończyły się dość dziwnymi wynikami: w Gnieźnie zwyciężył Włókniarz 47:43, a w Częstochowie Start 46:44.

Tabela sezonu 2011:
1. Falubaz Zielona Góra
2. Unia Leszno
3. Stal Gorzów
4. Unibax Toruń
5. Stal Rzeszów
6. Sparta Wrocław
7. Unia Tarnów
8. Włókniarz Częstochowa

Punkty wywalczyli: Grigorij Łaguta – 181, Daniel Nermark – 148, Peter Karlsson – 115, Rafał Szombierki – 98, Artiom Łaguta – 96, Artur Czaja – 40, Marcel Kajzer – 23, Marcin Bubel – 12.

zaw

Grigorij Łaguta (na prowadzeniu) bardzo szybko stał się ulubieńcem częstochowskiej publiczności.

W finale MIMP wystartował Marcin Bubel zajmując 14 miejsce. Artur Czaja był rezerwowym. Bubel, Czaja i Malczewski dotarli do finału młodzieżowych MPPK. W Lidze Juniorów Włókniarz zajął ostatecznie 3 miejsce za Falubazem i Unibaxem, a indywidualnie Artur Czaja był siódmy. Finał Brązowego Kasku rozegrany w Częstochowie zwyciężył Patryk Dudek, a przedstawiciel Włókniarza Marcin Bubel zajął 10 miejsce. Rafał Malczewski zwyciężył w klasyfikacji generalnej Śląskiej Ligi Młodzieżowej.
Turniej Kadry Juniorów Marka Cieślaka rozegrany w Częstochowie 14 września był zarazem 41 Memoriałem Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego. Zawody zwyciężył Patryk Dudek przed Tobiaszem Musielakiem i Grzegorzem Zengotą. Czwarty był Artur Czaja, szósty Rafał Malczewski, a czternasty Damian Synowiec.
Również we wrześniu na torze w Rybniku certyfikat „Ż” zdobywa kolejny wychowanek klubu, Patryk Wester.

W roku 2011 klub dwukrotnie pogrążył się w żałobie. 22 maja zmarł przedwcześnie Matej Ferjan – Słoweniec, który reprezentował barwy Włókniarza w sezonie 2001, a w grudniu odszedł z naszego grona Zbigniew Kompert. Przez wiele lat był on zawodnikiem sekcji turystycznej CKM Włókniarz, ale w latach 50-tych znajdował się także w składzie drużyny żużlowej.
Grudzień przyniósł także wielkie zmiany we władzach Spółki. Po 13 latach zarządzania klubem Marian Maślanka przekazał obowiązki Markowi Polaczkowi, nowemu prezesowi CKM Włókniarz S.A. Maślanka w uznaniu zasług dla klubu został prezesem honorowym.

Część XXIX (2012-2013) – Światełko w tunelu

W 2012 roku skład juniorski Włókniarza stanowią wyłącznie wychowankowie klubu. Od prawej: Hubert Łęgowik, Rafał Malczewski i Artur Czaja. Na zdjęciu razem z mechanikiem Wojciechem Plutą.

W 2012 roku skład juniorski Włókniarza stanowią wyłącznie wychowankowie klubu. Od prawej: Hubert Łęgowik, Rafał Malczewski i Artur Czaja. Na zdjęciu razem z mechanikiem Wojciechem Plutą.

W marcu, przed inauguracją sezonu żużlowego 2012, na stanowisko Prezesa Dospel CKM Włókniarz S.A. powołany został Paweł Mizgalski. Także w składzie nastąpiły pewne korekty. Ubyli: Peter Karlsson, Artiom Łaguta i Marcel Kajzer, a ich miejsce zajęli: Grzegorz Zengota, Mirosław Jabłoński, Kenneth Bjerre, Chris Harris. Do podstawowego składu awansowali także kolejni wychowankowie Stowarzyszenia CKM Włókniarz – Hubert Łęgowik i Rafał Malczewski.

24 i 25 marca Włókniarz rozegrał sparingowe spotkania z drużyną Orła Łódź dwukrotnie pokonując rywala (58:32 i 46:44). Najskuteczniejszym zawodnikiem obu spotkań okazał się Daniel Nermark.
Niestety, od porażki 41:49 z Unią Leszno rozpoczęli Włókniarze zmagania ligowe 2012. Nie pomogła 16 punktowa zdobycz Grigorija Łaguty. Także w Tarnowie Lwy poległy 40:50, dopiero 29 kwietnia w zaległym spotkaniu z Polonią Bydgoszcz karta została odwrócona. Przed własną publicznością dobrze pojechał cały zespół i zwyciężył 50:40.
Pojedynki ze Stalą Gorzów 32 : 58, w Gdańsku z Lotosem Wybrzeże 36:54 i Unibaxem Toruń 38 : 52 spowodowały, że na kolejne zwycięstwo trzeba było jednak poczekać dopiero do 3 czerwca. Włókniarz pokonał Betard Spartę Wrocław 52:26 (zawody z powodu opadów deszczu przerwano po 13 wyścigach). Znów był to jednak tylko jednorazowy wyczyn. Porażki z Marmą w Rzeszowie 39:50 i u siebie w rewanżu 43:47, w Zielonej Górze ze Stelmetem Falubaz 33:57 oraz remis 45:45 na własnym torze spowodowały, że żużlowcy częstochowscy po 11 rundach zajmowali ostatnie miejsce w ekstraligowej tabeli.
Pozostałe pojedynki rundy zasadniczej przyniosły niestety tylko dwa zwycięstwa (z Gdańskiem 61:29 i Lesznem 50:39), jeden remis (w Bydgoszczy 45:45) i cztery porażki (we Wrocławiu 42:48, w Toruniu aż 30:60, w Gorzowie jeszcze gorzej 28:61 i u siebie z Tarnowem 40:50).
Uzyskane cztery punkty bonusowe zadecydowały o pozostaniu w ekstralidze, skazując Wrocław i Gdańsk na walkę o baraż.

Tabela ligowa 2012 po rundzie zasadniczej:
1. Azoty Tauron Tarnów 18 37 +195
2. Stal Gorzów 18 33 +189
3. Stelmet Falubaz Zielona Góra 18 30 +59
4. Unibax Toruń 18 27 +108
5. Unia Leszno 18 26 +1
6. Polonia Bydgoszcz 18 19 -17
7. PGE Marma Rzeszów 18 17 -82
8. Dospel Włókniarz Częstochowa 18 14 -115
9. Betard Sparta Wrocław 18 12 -148
10. Lotos Wybrzeże Gdańsk 18 10 -190

Drużynowym Mistrzem Polski na rok 2012 został zespół Azoty Tauron Tarnów przed Stalą Gorzów, Unibaxem Toruń i Stelmetem Falubazem Zielona Góra.
W pojedynkach o baraż Betard Sparta Wrocław pokonał Lotos Wybrzeże Gdańsk i ten drugi został zdegradowany do I ligi, a w jego miejsce awansowała Lechma Start Gniezno.

Oto jak punktowali w sezonie 2012 nasi zawodnicy (punkty, bonusy, razem):
Grigorij Łaguta 183 3 186
Daniel Nermark 157 10 167
Grzegorz Zengota 106 9 115
Mirosław Jabłoński 78 17 95
Kenneth Bjerre 86 4 90
Artur Czaja 57 6 63
Rafał Szombierski 32 5 37
Chris Harris 25 3 28
Hubert Łęgowik 13 4 17
Marcin Bubel 4 – 4
Rafał Malczewski 4 – 4

012

Grigorij Łaguta – najskuteczniejszy „Lew” w sezonie 2012.

Zawodnicy Włókniarza startowali w szeregu imprez indywidualnych i turniejach. Coraz lepsze wyniki osiągać zaczęli juniorzy w rozgrywkach MDMP, Lidze Juniorów i Turniejach Zaplecza Kadry Juniorów. Zdecydowanie największe postępy czynił Artur Czaja, który m.in. w finale krajowych eliminacji do Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów w Opolu zajął wysokie szóste miejsce. Obok niego na głęboką wodę wypływali Hubert Łęgowik i Rafał Malczewski.

W czerwcu pozytywnie przez egzamin na certyfikat „Ż” przebrnęli: Oskar Polis, Przemysław Portas, Tymoteusz Kasprzyk i Robin Zymek.
30 września odbył się na stadionie Arena I Międzynarodowy Turniej o Puchar Prezydenta Częstochowy. Zawody zwyciężył Nicki Pedersen przed Emilem Sajfutdinowem i Dawidem Stachyrą. Wyścig decydujący o ostatecznej kolejności poświęcony był także pamięci Bronisława Idzikowskiego, Marka Czernego i Lee Richardsona.
Grzegorz Zengota zajął drugie miejsce w finale Złotego Kasku.

Jeszcze jedna, tym razem bardzo smutna informacja sezonu 2012. 13 maja, podczas spotkania Betardu Sparty Wrocław z PGE Marmą Rzeszów tragicznemu wypadkowi uległ były zawodnik Włókniarza, obecnie Rzeszowa, Lee Richardson. Po przewiezieniu do szpitala Lee zmarł.

Do sezonu 2013 władze CKM Włókniarz S.A. przygotowały znacznie zmieniony, bardzo ambitny plan. Rotacje w składzie miały zagwarantować wyrównane i emocjonujące potyczki. Zrezygnowano z usług Daniela Nermarka, Grzegorza Zengoty, Kennetha Bjerre, Chrisa Harrisa, Marcina Bubla. Decydującym wzmocnieniem miały być podpisane kontrakty z Emilem Sajfutdinowem i zawsze dobrze czującym się na częstochowskim torze Rune Holtą oraz młodym Duńczykiem Michaelem Jepsenem Jensenem. Liczono także na dalsze postępy juniorów, wychowanków Włókniarza. Zaplecze kadrowe uzupełniono jednak Adamem Strzelcem z Zielonej Góry. Powrócił również Borys Miturski.
W gronie trenerskim także nastąpiła korekta, ale już w trakcie sezonu. Do Józefa Kafla dołączył Grzegorz Dzikowski, który w 2009 roku już pracował w Częstochowie. Menagerem nadal pozostał niestrudzony Jarosław Dymek.

Prezentacja drużyny przed sezonem 2013 w Hali Sportowej Częstochowa

Prezentacja drużyny przed sezonem 2013 w Hali Sportowej Częstochowa

Ze względu na przedłużającą się zimową aurę warunki torowe nie były najlepsze stąd przedsezonowe sparingi punktowane zorganizowane zostały w Lesznie, Grudziądzu i Ostrowie Wlkp. Dwa pierwsze zakończyły się zwycięstwami naszych zawodników odpowiednio: 50:40 i 53:36. Do Ostrowa pojechał mocno okrojony skład, bez zagranicznych liderów. Porażka 47:42 nie była najważniejszą, wszak to tylko jazdy treningowe, ale zdobycz punktowa Artura Czai, który w 5 startach wywalczył 13 pkt. rokowała wielkie nadzieje.
Inauguracja ekstraligi dla Włókniarza miała miejsce dopiero w 3 rundzie na częstochowskim torze 14 kwietnia, kiedy pojedynek z Polonią Bydgoszcz, po ciężkiej walce, zakończył się zwycięstwem 47:42. Emil Sajfutdinow w 6 startach zgromadził 17 pkt. tracąc jedno oczko w potyczce z Gregiem Hancockiem.
Kolejny sukces został osiągnięty w Rzeszowie, Dospel Włókniarz pokonał Marmę 48:42. W dwóch dalszych rundach DMP z Unią Leszno i w Toruniu z Unibaxem (w obu przypadkach porażki 50:40) zabrakło Emila Sajfutdinowa, który miał kłopoty rodzinne i musiał pozostać w rodzinnym Saławacie. Emil miał bardzo chorego ojca i każdy przyjazd do Polski stwarzał dla niego duże problemy. Smutna wiadomość o śmierci Damira Sajfutdinowa dotarła do Emila podczas konferencji prasowej po zwycięstwie w Grand Prix Szwecji 4 maja.
Dalsze potyczki, w tym dwa zaległe spotkania 1 i 2 rundy DMP, odbyły się już w pełnym składzie i z bilansem dodatnim: Włókniarz pokonał u siebie Lechmę Start Gniezno 50:40, Betard Spartę Wrocław 54:36 i Stal Gorzów 48:42, ulegając 42:48 Stelmetowi Falubazowi Zielona Góra. Cztery wyjazdowe spotkania zakończyły się wynikami połowicznie korzystnymi: w Gnieźnie 55:35 i Gorzowie 47:43, natomiast przegranymi: we Wrocławiu 58:32 i Tarnowie 54:36.
Apetyty kibiców rosły. Wielkimi krokami zbliżała się szansa na awans do pierwszej czwórki, premiowana walką o medale mistrzostw Polski.
Z pozostałych sześciu rund pięć należało do Lwów. Sukcesem zakończyły się potyczki z Unibaxem 54:36, Marmą 57:33, Tarnowem 54:36, w Lesznie 51:39, Bydgoszczy 49:41. Tylko w Zielonej Górze Włókniarz uległ minimalnie (41:37) Falubazowi.
Takie wyniki wywindowały ekipę z Częstochowy na drugie miejsce w tabeli i zapewniły walkę w półfinałach play-off z Unibaxem Toruń.

Tabela Ekstraligi 2013 po rundzie zasadniczej:
1. Stelmet Falubaz Zielona Góra 18 34 +133
2. Dospel Włókniarz Częstochowa 18 30 +75
3. Unibax Toruń 18 29 +103
4. Unia Tarnów 18 25 +42
5. Stal Gorzów 18 24 +61
6. FOGO Unia Leszno 18 22 +68
7. Betard Sparta Wrocław 18 19 -30
8. PGE Marma Rzeszów 18 18 -104
9. składywęgla.pl Polonia Bydgoszcz 18 13 -131
10. Lechma Start Gniezno 18 8 -217

Smutek Rune Holty i Grigorija Łaguty po przegranym półfinale z Unibaksem Toruń

Smutek Rune Holty i Grigorija Łaguty po przegranym półfinale z Unibaksem Toruń

W Toruniu, po stracie Sajfutdinowa, który uległ ciężkiej kontuzji, Włókniarz przegrał pierwsze spotkanie półfinałowe 49:41. W rewanżu Unibax obronił wynik przegrywając jedynie 44:42 i o złoty medal miał stoczyć batalię ze Stelmetem Falubazem. W tych zawodach zdarzyło się kilka dziwnych zjawisk. Pierwsze to czerwona kartka (pierwsza w sezonie) dla Rafała Szombierskiego za upadek na czwartej pozycji w wyścigu nr 3, uznany za celowe działanie w momencie prowadzenia pary Unibaxu. Drugie to pech Rune Holty, który jadąc na drugiej pozycji (5:1 dla Włókniarza i awans Lwów do finału DMP) na początku 4 okrążenia zalicza defekt motocykla i upada, a wyścig kończy się rezultatem 3:2. Władze Ekstraligi zweryfikowały spotkanie na 44:42 (wynik brzmiał 47:42), unieważniając 3 punkty Czai zdobyte w 14 wyścigu, gdyż cyt.: „A. Czaja nie miał regulaminowego prawa do udziału w biegu 14”.

Walka o brązowy medal pomiędzy Włókniarzem i Unią Tarnów zakończyła się sukcesem małopolskiej ekipy 91:89 (41:49 i 48:42).

Falubaz Zielona Góra wywalczył złoty medal DMP, choć odbyła się tylko pierwsze spotkanie w Toruniu (46:43 dla Unibaxu). W rewanżu, z powodu kontuzji Tomasza Golloba, zespół Aniołów odmówił startu i przed planowaną godziną rozpoczęcia spotkania zawodnicy wyjechali z Zielonej Góry. Decyzją sędziego potwierdzoną przez władze Ekstraligi mecz zakończył się walkowerem 40:0 dla Stelmetu Falubazu.

Dół tabeli to degradacja trzech zespołów: Marmy Rzeszów, składywęgla.pl Polonii Bydgoszcz i Lechmy Start Gniezno do I ligi. Takie założenia regulaminowe i zmniejszenie ekstraligi w 2014 roku do ośmiu drużyn zostały zatwierdzone przed sezonem 2013.
Awans do ekstraligi wywalczył zespół Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk.

Punktacja zawodników Włókniarza w sezonie 2013 (punkty, bonusy, razem):
Grigorij Łaguta 242 17 259
Rune Holta 192 23 215
Michael Jepsen Jensen 173 18 191
Emil Sajfutdinow 166 8 174
Artur Czaja 109 13 122
Rafał Szombierski 85 15 100
Adam Strzelec 26 3 29
Mirosław Jabłoński 12 1 13
Hubert Łęgowik 10 1 11
Rafał Malczewski 3 1 4
Oleg Biesczastnow 0 – 0
Oleg Biesczastnow wystąpił tylko w spotkaniu z FOGO Unią Leszno 28 kwietnia i wystartował w jednym wyścigu.

W lipcu na torze w Opolu Reprezentacja Polski Juniorów w składzie: Piotr Pawlicki, Artur Czaja, Paweł Przedpełski, Krystian Pieszczek, Bartosz Zmarzlik wywalczyła tytuł Drużynowych Mistrzów Europy Juniorów. Dla Artura był to pierwszy w karierze tak znaczący tytuł.
14 lipca Częstochowa była organizatorem 1. Półfinału Drużynowego Pucharu Świata, w którym Polacy odnieśli zwycięstwo gromadząc 48 pkt. i awansując bezpośrednio do finału. Dalsza kolejność półfinału: Australia – 34, Łotwa – 27, Rosja – 14 pkt.
W końcowej klasyfikacji Ligi Juniorów zwyciężył Unibax Toruń 23,5 pkt. przed Stalą Gorzów 20 pkt. + 3 i Włókniarzem Częstochowa 20 pkt. + 2. Także trzecie miejsce wywalczył Artur Czaja w indywidualnych mistrzostwach Ligi Juniorów.
Mikkel Michelsen został Indywidualnym Mistrzem Europy Juniorów. Artur Czaja z dorobkiem 8 pkt. był szósty, a Hubert Łęgowik dziesiąty (6 pkt.).
Pierwszy raz w historii klubu juniorzy Włókniarza wywalczyli Młodzieżowe Mistrzostwo Polski Par Klubowych. Na torze w Gdańsku Artur Czaja (17 pkt.), Rafał Malczewski (3) i Hubert Łęgowik (2) pokonali Unibax Toruń – 22 i Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk – 21 pkt.
W tym miejscu chciałbym zauważyć, że w częstochowskim żużlu dość wyraźnie zaistniały dwa nowe nazwiska: Oskar Polis i Maks Drabik. Pierwszy zapisał na swym koncie pierwsze sukcesy, w tym zwycięstwo w zawodach o Puchar Prezydenta Miasta Rzeszowa, drugi pod skrzydłami ojca Sławka Drabika wyrasta na, miejmy nadzieję, godnego następcę dwukrotnego indywidualnego mistrza Polski.
12 sierpnia we władzach Stowarzyszenia CKM Włókniarz doszło do zmian. Rezygnację z funkcji prezesa Stowarzyszenia złożył Mirosław Ziębaczewski, a na tą funkcję został powołany przez Walne Zgromadzenie Łukasz Banaś.
II Międzynarodowy Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Częstochowa zwyciężył Grigorij Łaguta – 18 pkt., drugi był Rune Holta – 16, trzeci Peter Klidemand – 12. Łaguta zwyciężył bieg finałowy, będący jednocześnie biegiem memoriałowym Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego. Wcześniej rozegrano wyścig barażowy dla zawodników z miejsc 3-6, z którego dwóch pierwszych awansowało do finału. Był to równocześnie bieg memoriałowy Lee Richardsona. Zwyciężył Martin Vaculik przed Peterem Kildemandem.
W październiku rozegrano także zawody towarzyskie z drużyną Stelmetu Falubazu o Puchar Fair Play. W Zielonej Górze zawody zwyciężyli gospodarze 57:33 natomiast w Częstochowie Dospel Włókniarz 46:44. Puchar przypadł aktualnym mistrzom Polski.

Część XXX (2014-2015) – Dobre złego początki

9 marca 2014 roku w Hali Sportowej Częstochowa odbyła się oficjalna prezentacja zespołu, której towarzyszył koncert Zespołu Enej. Licznie zgromadzeni sympatycy Włókniarza hucznie witali swoich zawodników, między innymi powracającego po ośmiu sezonach Grzegorza Walaska i pozyskanego z Orła Łódź Petera Kildemanda.
3 kwietnia 2014 Paweł Mizgalski złożył rezygnację z funkcji prezesa CKM Włókniarz S.A. W tej sytuacji Rada Nadzorcza delegowała Dariusza Śleszyńskiego do zarządu Spółki na stanowisko prezesa, natomiast 7 marca prezesem Stowarzyszenia CKM Włókniarz został Michał Świącik.

Drużyna Włókniarza w sezonie 2014. Stoją od lewej: Rafał Szombierski, Peter Kildemand i Rune Holta. Klęczą: Grzegorz Walasek, Artur Czaja i Rafał Malczewski.

Drużyna Włókniarza w sezonie 2014. Stoją od lewej: Rafał Szombierski, Peter Kildemand i Rune Holta. Klęczą: Grzegorz Walasek, Artur Czaja i Rafał Malczewski.

Rozegrane przed sezonem treningi punktowane z Gorzowem i Wrocławiem zakończyły się porażkami, w pokonanym polu pozostała jedynie drużyna Grudziądza. Trudno było na starcie wyciągać wnioski, treningi służyły testowaniu sprzętu i przygotowaniu do rozgrywek.
Pierwsze problemy rozpoczęły się, kiedy Grigorij Łaguta na skutek kontuzji nogi nie wystartował w 1 rundzie na torze w Lesznie, a częstochowianie doznali porażki z Unią 38:52. Podobnie było w drugiej rundzie, na naszym torze, gdzie triumfował Falubaz 50:40. Obok kapitana zespołu w obu spotkaniach nie wystąpił także Michael Jepsen Jensen. Nawet zwycięstwo w Gdańsku, już w pełnym składzie, 56:34 nie napawało zbytnim optymizmem, gdyż drużyna Wybrzeża od początku skazywana była na okupowanie dolnych rejonów tabeli. Nadzieje kibiców tliły się jeszcze po zwycięstwie 10 maja nad Spartą Wrocław 46:44.

Siedem następnych kolejek i absencja niektórych zawodników mających stanowić trzon zespołu, powiedziały jednak wszystko. Kłopoty finansowe oraz wycofanie się jednego z głównych sponsorów groziły nawet trudnością z dojechaniem do końca rozgrywek, ale czy ktoś przewidywał nadchodzącą, całkowitą „klapę”.

Bardzo szybko w ekstraligowej rzeczywistości odnalazł się nowy nabytek "biało-zielonych", Peter Kildemand

Bardzo szybko w ekstraligowej rzeczywistości odnalazł się nowy nabytek „biało-zielonych”, Peter Kildemand

Porażki: w Tarnowie 26:64, Gorzowie 40:50, Toruniu 36:54, Wrocławiu 32:45 (zawody przerwane po 13 wyścigach z powodu opadów deszczu) oraz na własnym torze z Toruniem 43:47, Gorzowem 42:48, Tarnowem 40:50 przyniosły jedynie przedostatnie miejsce w tabeli. Ostatnie potyczki rundy zasadniczej zakończyły się przegranymi w Zielonej Górze 21:69 i z Lesznem 35:55. Mierną pociechą było rewanżowe zwycięstwo z Gdańskiem 55:35, co w dwumeczu dało nawet punkt bonusowy.
Jedynym komentarzem niech będzie zestawienie ilości startów zawodników Włókniarza w sezonie oraz zdobycze punktowe.

 

 

Punktacja zawodników Włókniarza w sezonie 2014 (kolejno: mecze, punkty, bonusy, razem punkty):

Peter Kildemand 13 127 6 133
Rune Holta 11 71 12 83
Michael Jepsen Jensen 9 75 7 82
Grzegorz Walasek 12 80 2 82
Artur Czaja 14 62 9 71
Mirosław Jabłoński 11 58 5 63
Grigorij Łaguta 5 34 1 35
Rafał Malczewski 8 14 1 15
Hubert Łęgowik 7 9 1 10
Oskar Polis 3 6 3 9
Borys Miturski 2 7 1 8
Rafał Szombierski 3 7 1 8

 

Tabela Ekstraligi 2014 po rundzie zasadniczej:

1. Grupa Azoty Unia Tarnów 14 32 +240
2. Stal Gorzów Wlkp. 14 24 +113
3. Spar Falubaz Zielona Góra 14 20 +102
4. Fogo Unia Leszno 14 19 +35
5. Unibax Toruń 14 15 +136
6. Betard Sparta Wrocław 14 10 +102
7. KantorOnline Viperprint Włókniarz Częstochowa 14 7 -147
8. Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk 14 4 -377

 

Do finału DMP awans uzyskały zespoły Gorzowa i Leszna. Stal pokonując w dwumeczu Unię 93:87 (44:46 i 49:41) wywalczyła tytuł Drużynowego Mistrza Polski 2014 natomiast po brąz sięgnął zespół z Tarnowa zwyciężając Falubaz 106:73 (43:47 i 63:27).

Niespotykaną dotychczas decyzją Polskiego Związku Motorowego Unibax Toruń ukarany został za niesportowe działania w końcu sezonu 2013 ośmioma punktami ujemnymi i z takim bagażem wystartował w rozgrywkach 2014.

Nie doszło do barażu pomiędzy zespołami Orła Łódź i Włókniarza ponieważ kierownictwo łódzkiej drużyny zrezygnowało z prób awansu. Nie miało to jednak żadnego znaczenia, gdyż w październiku 2014 Główna Komisja Sportu Żużlowego odebrała licencję nadzorowaną klubom z Częstochowy i Gdańska. Do Ekstraligi awans wywalczyła Stal Rzeszów, przyznano także prawo startu w najwyższej klasie rozgrywek GKM Grudziądz.

Michał Gruchalski w sezonie 2014 sięgnął po tytuł IMP w miniżużlu

Michał Gruchalski w sezonie 2014 sięgnął po tytuł IMP w miniżużlu

W 44. Memoriale Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego, rozegranym 25 października 2014 roku, zwyciężył Bartosz Smektała (Unia Leszno) z kompletem 15 pkt., drugi był Dawid Lampart (Motor Lublin) – 14, a trzeci Jakub Jamróg (Orzeł Łódź) – 11.
Dużym sukcesem zakończył się ostatni sezon startów w miniżużlu wychowanka UŚKS Speedway Częstochowa Michała Gruchalskiego, który został Indywidualnym Mistrzem Polski 2014.

W Częstochowie, obok startów ekstraligowych CKM Włókniarz S.A., w rozgrywkach juniorskich występowali zawodnicy Stowarzyszenia CKM Włókniarz. Oba podmioty posiadały stosowne licencje i na sezon 2015, w momencie odebrania uprawnień Spółki, Stowarzyszenie zgłosiło chęć startów w II lidze. Niestety, nie otrzymało takiej zgody od władz żużlowych i tym sposobem pierwszy raz w historii istnienia ligi żużlowej (od 1948 roku) żużlowcy z Częstochowy nie wystartowali w niej. Nie sposób wyjaśnić szczegóły takiego postanowienia – jak zawsze w naszym kraju – racje stoją po obu stronach. Dziś nie ma to już żadnego znaczenia, CKM Włókniarz S.A ogłosił upadłość, a Stowarzyszeniu pozostały: szkolenie adeptów i organizacja zawodów pozaligowych.

Podium Memoriału im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego w sezonie 2015. Stoją od lewej: Artur Czaja, Mateusz Szczepaniak i Rune Holta

Podium Memoriału im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego w sezonie 2015. Stoją od lewej: Artur Czaja, Mateusz Szczepaniak i Rune Holta

Tak więc inauguracja „bezligowego” sezonu żużlowego 2015 nastąpiła 25 kwietnia 45. Memoriałem Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego. Zwyciężył Mateusz Szczepaniak – 15 pkt. przed Rune Holtą – 14 (obaj zawodnicy reprezentują MDM Komputery Ostrovia Ostrów Wlkp.) i Arturem Czają, startującym w barwach PGE Stal Rzeszów – 13.
30 maja Stowarzyszenie zorganizowało indywidualny Turniej o Szablę Kmicica. Zawody z powodu opadów zakończone zostały po 16 wyścigach. Zwyciężył Daniel Jeleniewski, MrGarden GKM Grudziądz przed Mateuszem Szczepaniakiem i Rune Holtą z MDM Komputery Ostrovia Ostrów Wlkp. Wszyscy zgromadzili po 11 pkt., a ostateczna kolejność została ustalona w drodze losowania.

Dobrze spisali się częstochowianie w eliminacjach Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski ustępując najwyższego miejsca na podium Adrianowi Cyferowi ze Stali Gorzów (15 pkt.), drugie miejsce zajął Rafał Malczewski (14 pkt.), a trzeci był Maksym Drabik (12 pkt.) reprezentujący w sezonie 2015 barwy Betardu Sparty Wrocław.

Drabik na torze w Rawiczu zwyciężył także finał Brązowego Kasku (14+3) wyprzedzając w dodatkowym wyścigu Kacpra Worynę (ROW Rybnik) – 14+2 i Damiana Dróżdża (Sparta) – 11+3. Maksym szereg sukcesów odnosił w turniejach Zaplecza Kadry Juniorów, poprowadził też zespół Sparty do złotego medalu MDMP 2015.

29 lipca w Częstochowie, poza zawodami cyklu Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski, odbył się egzamin na licencję żużlową. Certyfikat uzyskali: Michał Gruchalski, Adrian Bialk, Bartosz Świącik oraz Kamil Sobczyk.

Pech przytrafił się Maksymowi Drabikowi w finale Srebrnego Kasku na torze w Pile, gdzie zdobywając z Kacprem Woryną (ROW) równą ilość punktów (po 13) w dodatkowym wyścigu zaliczył defekt i ostatecznie był drugi. Trzecie miejsce z 12 pkt. wywalczył Adrian Cyfer (Stal G.), a Hubert Łęgowik (w barwach GKM) z 11 pkt. był czwarty. Dzień później Drabik na częstochowskim torze zwyciężył z kompletem punktów Indywidualne Mistrzostwa Ligi Juniorów.

Po rocznej przerwie powrócił do kalendarza turniej o Puchar Prezydenta Częstochowy , w którym zwycięstwo odniósł Patryk Dudek (Spar Falubaz Zielona Góra) – 21 pkt. przed Przemysławem Pawlickim (Fogo Unia Leszno) – 16+3 i Leonem Madsenem (Dania) – 13+2.

Wielki sukces wraz z drużyną świętował powołany do kadry narodowej juniorów Maksym Drabik. W Australii 31 października Polska zwyciężyła Finał Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów.
Kolejność była następująca:
Polska 50 (Maksym Drabik 13, Piotr Pawlicki 15, Bartosz Zmarzlik 15, Paweł Przedpełski 7.
Dania 39.
Australia 29.
Niemcy 5.

Stowarzyszenie CKM Włókniarz nie mogąc startować w lidze stworzyło możliwość startu swoim wychowankom w innych klubach. Oto ich zdobycze punktowe:
PGE Ekstraliga 2015
Artur Czaja (PGE Stal Rzeszów) – 61.
Hubert Łęgowik (MRGARDEN GKM Grudziądz) – 17.

Nice Polska Liga Żużlowa 2015
Oskar Polis (Orzeł Łódź) – 30.
Artur Czaja (MDM Komputery ŻKS Ostrovia – jako gość) – 6.
Rafał Malczewski (MDM Komputery ŻKS Ostrovia) – 28.

Polska 2. Liga Żużlowa 2015
Przemysław Portas (KSM Krosno) – 18.
Michał Gruchalski (KSM Krosno) – 5.

Juniorzy Włókniarza startowali także w szeregu rozgrywek indywidualnych i drużynowych zarówno rangi mistrzostw Polski jak i towarzyskich.
Kadra Włókniarza na koniec 2015 roku stanowi długą ławę i wierzyć należy, że młodzi zawodnicy jeszcze wielokrotnie dostaną okazję zaprezentowania się w plastronie z Lwem na piersi. Oto oni: Artur Czaja, Hubert Łęgowik, Rafał Malczewski, Oskar Polis, Przemysław Portas, Tymoteusz Kasprzyk, Michał Gruchalski, Adrian Bialk, Oskar Nocuń, Kamil Sobczyk, Paweł Staniszewski, Bartosz Świącik, Adrian Woźniak.

Na koniec nie można pominąć faktu, że w sezonie 2015 Ekstraliga zagościła jednak w Częstochowie, a to za przyczyną Betardu Sparty Wrocław, która to drużyna z uwagi na prace budowlane na Stadionie Olimpijskim wybrała właśnie Częstochowę do organizacji rundy półfinałowej i finałowej DMP. W półfinale zwyciężyła Unię Tarnów 94:86 (54:36 i 40:50) natomiast w walce o złoto uległa Unii Leszno 86:94 (41:49 i 45:45).
W barażu o Ekstraligę PGE Stal Rzeszów pokonała MDM Komputery Ostrovia Ostrów Wlkp. 112:68 (50:40 i 62:28).

Kolejność drużyn w Ekstralidze 2015
1. Fogo Unia Leszno
2. Betard Sparta Wrocław
3. Unia Tarnów
4. KS Toruń
5. Spar Falubaz Zielona Góra
6. MoneymakesMoney.pl Stal Gorzów Wlkp.
7. PGE Stal Rzeszów
8. MRGARDEN GKM Grudziądz

Autor : Marek Soczyk