Michał Świącik: Myślę, że kibice będą mogli oglądać super wyścigi

Włókniarz Częstochowa jest bardzo blisko skompletowania składu na sezon 2017. Niewykluczone, że do zespołu dołączy jeszcze jeden zawodnik. O obecnej kadrze i ewentualnych roszadach porozmawialiśmy z prezesem klubu, Michałem Świącikiem.

Panie prezesie, Włókniarz praktycznie skompletował już skład na następny sezon. Jakby Pan podsumował ten okres transferowy w Częstochowie?

Na pewno bardzo ciężki okres transferowy dla beniaminka, jakim jesteśmy. Dwa, trzy tygodnie temu pewnie nikt nie spodziewałby się, że do Częstochowy zawitają tacy zawodnicy jak Andreas Jonsson, Matej Zagar, Leon Madsen, Rune Holta. Generalnie wielu mówiło jak my zbudujemy skład w tej Ekstralidze. Z innych miast żużlowych były pewnie takie zadowolenia, że mamy beniaminka, którego będzie można lać, wygrywać, a tu się okazuje, że to nie jest tak całkiem prosto, bo jak się okazało – te dwa, trzy tygodnie spowodowały to, że udało nam się dogadać z bardzo dobrymi zawodnikami, którzy są rzemieślnikami w swoim fachu, bo to jest bardzo ważne. Oczywiście można stawiać na młodość i liczyć na to, że wypali, ale my połączyliśmy tzw. rzemiosło z doświadczeniem, bo nie można odmówić Andreasowi, Rune Holcie, czy Sebastianowi Ułamkowi brak doświadczenia na torze, bo to są chyba najbardziej doświadczeni zawodnicy ścigający się w Ekstralidze. Do tego dochodzi Leon Madsen, młodszy zawodnik, który ma pewne ambicje, Matej Zagar, który też ma pewne ambicje, także ja jestem bardzo zadowolony i myślę, że to się przełoży na tor i kibice będą mogli oglądać super wyścigi z udziałem właśnie takich zawodników jak Andreas, Matej, Leon.

Teraz chyba można już zdradzić jak bardzo zaawansowane były rozmowy z innymi zawodnikami. Mam tu na myśli przede wszystkim Nickiego Pedersena i Michaela Jepsena Jensena.

– To były jednak odrębne tematy – Nicki Pedersen, czy Michael Jepsen Jensen. Ja powiem tylko tyle, że w negocjacjach bardzo ważne są ustalenia umowy. Akurat w przypadku jednego z tych zawodników zagrała rola braku profesjonalizmu, ale jest takie przysłowie, że wcześniej, czy później karma wróci. Natomiast drugiemu zawodnikowi przedstawiliśmy ofertę, miał te ofertę przedstawioną, ale pojechał negocjować i został sobie w macierzystym klubie. Rozwijając ten wątek – jeżeli chodzi o Michaela to stało się tak jak się stało i Michael wybrał inny klub. Ja się bardzo cieszę, że jest Andreas u nas.

W składzie znajdują się Andreas Jonsson, Rune Holta i Sebastian Ułamek, a więc trójka z mistrzowskiego składu z 2003 roku. Z Andreasem śmialiśmy się, że może by tak powtórzyć wynik z tamtego sezonu?

– Mają lepszych zawodników dodatkowo, bo wtedy był Grzegorz Walasek, a teraz zamiast Grzegorza będzie Matej Zagar. Ja myślę, że ci do pomocy są nawet lepsi (śmiech).

Czy Włókniarz będzie starał się pozyskać zawodnika oczekującego? Na pewno nie jest to łatwa sztuka, bo żużlowiec, który się ceni nie będzie chciał siedzieć na ławie, a z kolei zatrudnianie słabszego zawodnika mija się z celem.

– Tak, będziemy rozmawiać. I teraz pytanie, czy zawodnik oczekujący, czy zawodnik walczący o skład, bo to są dwie różne postacie. Można rozmawiać z zawodnikiem, który będzie oczekiwał na swoją szansę, ale można rozmawiać z zawodnikiem, który pełnoprawnie będzie próbował rywalizować o skład i to jest bardziej sportowe podejście według mnie i jeżeli uda nam się dogadać z kimś, to będziemy chcieli iść w tym kierunku.

Jak wygląda kwestia ze sztabem szkoleniowym?

– Zaczęliśmy bardzo szybko budować skład. Taki los beniaminka, że trzeba było bardzo szybko ten skład zbudować. Czasu było mało i trzeba było to zrobić bez trenera. Zbudowaliśmy ten skład i zamkniemy go prawdopodobnie w końcu tego tygodnia. Wtedy zaczniemy się rozglądać za sztabem trenersko-menadżerskim. Na te chwilę wiadomo Janusz Stachyra pozostaje na pozycji opiekuna Oskara Polisa, ale prawdopodobnie przejdzie na resztę juniorów. Być może coś nawet wyżej, zobaczymy. Zamykamy skład zawodniczy i wówczas będziemy zastanawiać się nad trenerami, menadżerami. Sport żużlowy ewoluował i teraz co innego jest trener i co innego menadżer. Nie można tych dwóch funkcji łączyć. Menadżer to może być osoba, która tak naprawdę nigdy nie siedziała na motocyklu, a trener to musi być ten, który tych z młodych chłopców szczególnie coś wykrzesze.

Z Michałem Świącikiem rozmawiał Krystian Natoński